Z płockiego strychu: o ewangeliku, patriocie polskim

Rafał Kowalski
04.11.2011 , aktualizacja: 04.11.2011 21:24
A A A Drukuj
Pastor Ignacy Karol Wilhelm Boerner przemawiał do wiernych podczas powstania styczniowego w obecnym kościele udekorowanym polskimi flagami. Jego syn Ignacy Edward dostarczał broń powstańcom, a wnuk brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej.
Kościół na Górkach, w którym pastror odprawiał narodowe msze
Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta
Kościół na Górkach, w którym pastror odprawiał narodowe msze
Na ścianie ewangelickiej kaplicy parafialnej przy ul. Kazimierza Wielkiego w Płocku w sierpniu 2011 r. została odsłonięta tablica poświęcona ks. Ignacemu Karolowi Wilhelmowi Boernerowi. Prócz jego tytułów i odznaczeń nie zapomniano zamieścić na niej słowa "płocczanin".

Dla jednych jest Ignatiusem Karlem Wilhelmem von Boernerem, dla innych Ignacym Karolem Wilhelmem Boernerem. Urodził się w roku 1807 r. w Płocku, 30 lat później został proboszczem, choć właściwie rzecz ujmując - pastorem miejscowej parafii ewangelickiej. W tym czasie liczyła ona kilka tysięcy osób, miała dwie kaplice, trzy domy modlitwy, pastorówkę (czyli plebanię), 12 cmentarzy. Oraz jeden kościół - XIII-wieczny, obecnie pod wezwaniem św. Dominika przy Kościuszki. Czy popularne dziś Górki, jedną z najstarszych świątyń w Płocku.

Wokół tego kościoła i jego przynależności do dziś toczą się spory. Katolicy utrzymują, że na początku XIX w. Prusacy wypędzili z niego zakonników, by potem przekazać świątynię w ręce ewangelików. Ci ostatni słysząc to, kręcą głową. Podkreślają, że kościół na Górkach nie został odebrany siłą, lecz kupiony za duże pieniądze. To jednak temat na inne opowiadanie, bo przecież ks. Boerner swoją postawą starał się bardziej łączyć niż dzielić.

Pewne jest to, że ks. Boerner na pastora został wybrany decyzją kolegium wyborczego parafii, bo u ewangelików najczęściej parafianie wybierają proboszcza. Jednocześnie przyjął funkcję superintendenta, czyli ewangelickiego biskupa diecezji płockiej. Podczas uroczystego wprowadzenia ks. Boernera na ten urząd obecny był prezydent Płocka Augustyn Zaleszczyński (który - jeśli już o nim mowa - był czynnym członkiem miejscowej loży wolnomularskiej rytu świętojańskiego "Sprawiedliwość i Doskonałość na Wschodzie Płocka" i bajkopisarzem publikującym w płockim czasopiśmie "Dziedzilija").

Ewangelicki pastor był nauczycielem w płockim Męskim Gimnazjum Klasycznym. A po lekcjach działał na rzecz dobra wspólnoty. Przyczynił się choćby do zorganizowania kasy zapomogowej dla wdów i sierot. Z tej okazji pastorzy konsystorzu warszawskiego upamiętnili go tablicą marmurową w kościele luterańskim w Warszawie: "Założycielowi Kasy Pastorów, Wdów i Sierot radcy konsystorialnemu, superintendentowi i pastorowi drowi teologii Ignacemu Boernerowi, ur. 17 XII 1907 - zm. 20 IX 1896 na pamiątkę - wdzięczni pastorowie".

Zainicjował też budowę nowego domu pastoralnego, w którego skład wchodziły sutereny, piwnica z piekarnią i pralnią, a w dolnym apartamencie: "przedpokój, salon wielki, pokój bawialny, pokój stołowy, pokój sypialny, gabinet i inne liczne pokoje w ogóle sztuk 12 prócz pokoi górnych szczytowych i obszernej angielskiej kuchni z przyrządem piekarnianym a nadto urządzenie szaf ściennych jesionowych oraz posadzki w pokoju bawialnym i sali niemniej kosztowniejszą robotę stolarską, ślusarską itp.".

Zdecydowanie czuł się też polskim patriotą. Jeszcze jako gimnazjalista w obecnej Małachowiance, dla tworzącego się muzeum, założonego w 1821 r. przez Towarzystwo Naukowe (dziś Towarzystwo Naukowe Płockie), czyli dzisiejszego Muzeum Mazowieckiego przygotował plansze "Widoki przybyłych i odpadłych krajów od dawnej Polski przez wszystkie panowania od początków pewniejszych dziejów". Uczucie patriotyzmu nie wygasło w nim, gdy został studentem filozofii na Uniwersytecie Aleksandra w Warszawie i teologii na Uniwersytecie Berlińskim i Dorpacie (otrzymał tytuł doktora honoris causa tej ostatniej uczelni). Czy potem, gdy został mianowany pastorem w Wyszogrodzie w latach 1828-1837 r. A po latach, w styczniu 1863 r. zadziwił wielu postawą, gdy w Królestwie Polskim wybuchło powstanie.

Bo dużo mówi się o pułkowniku kawalerii Kazimierzu Konradzie Błaszczyńskim, mianowanym naczelnikiem wojskowym województwa płockiego, który podczas powstania walczył o Płock. Także o rozstrzelanym w tym mieście powstańczym generale Zygmuncie Padlewskim. Gdzieś w cieniu jest natomiast ks. Boerner, który w miesiącu, w którym powstanie wybuchło, odprawiał nabożeństwo w kościele ustrojonym w biało-czerwone barwy. Zrobił to, choć miał świadomość represji, jakie mu grożą ze strony władz carskich. I rzeczywiście, choć nie znamy szczegółów, wiadomo, że po klęsce powstania Rosjanie mścili się na patriotycznym pastorze.

Bohaterem był również jego syn Edward Boerner, późniejszy superintendent diecezji kaliskiej. Także pastor, ordynowany w dniu, w którym 25-lecie pracy duszpasterskiej świętował jego ojciec. Edward dostarczał broń powstańcom, był potem za to więziony.

Za to Władysław Boerner, syn Edwarda, prowadził salon dla płockich elit intelektualnych w budynku przylegającym do kościoła. Bywalcy tego domu nie omieszkali korzystać ze znajdującego się tam bogatego księgozbioru. Gdy na początku XX w. Władysław został przeniesiony do Samary w Rosji, realizował się tam nie tylko jako wybitny prawnik, został także prezesem tamtejszego Komitetu Niesienia Pomocy Wygnańcom i zorganizował w Samarze Dom Polski. Gdy wrócił do Warszawy, został prezesem stołecznego Sądu Okręgowego.

Ignacy Boerner z kolei, drugi syn Edwarda, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, następnie był dowódcą 5. pułku saperów i oficerem Sztabu Generalnego, a w 1929 r. został powołany na ministra Poczty i Telegrafów.

Wracając do protoplasty rodu - kiedy ks. Ignacy Boerner obchodził jubileusz 50-lecia, w uroczystościach wzięło udział wielu pastorów na czele z superintendentem generalnym z terenu całego Królestwa. Służył w Płocku do swojej śmierci. Został pochowany na cmentarzu ewangelickim przy ul. Kazimierza Wielkiego. W wyniku wieloletniego zaniedbania, działań wojennych i dewastacji grób został zniszczony, w rezultacie dziś nie wiadomo dokładnie, w którym miejscu cmentarza leży jego ciało.

W odsłonięciu tablicy poświęconej pamięci naszego bohatera brał udział ks. Artur Woltman, proboszcz i administrator parafii ewangelicko-augsburskich w Płocku i Kutnie. Według niego postać upamiętnionego księdza przełamuje stereotyp, że ewangelicy to "ciało obce" w polskim społeczeństwie. Przeciwnie - ewangelicy udowadniali, iż są "z tej ziemi i dla tej ziemi". - Pośrednio to dowód na polonizację elit ewangelickich w Kongresówce. To mnie intryguje w tej postaci, ale i zasmuca, że ciągle mniejszości wyznaniowe i narodowe muszą udowadniać, że przynależą do tego co polskie. Szczerze mówiąc, chciałbym, żeby przestano wszystkim "obcym u siebie" robić łaskę, że są w "Ojczyźnie naszej" - zakończył ks. Woltman.

Podziękowania dla ks. Artura Woltmana

Podczas pisania artykułu korzystałem m.in. z:

- Krzysztof Kłodawski „Ewangelicy płoccy w latach 1793-1918” w: „Dzieje Płocka”, t. 2;

- Andrzej Papierowski, Jerzy Stefański „Płocczanie znani i nieznani”, t. 1 i 2.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów