Z płockiego strychu: Wszystkie śmierci Broniewskiego
25.03.2011
, aktualizacja: 25.03.2011 21:19
To było dawno temu, ale Majka Broniewska dobrze to zapamiętała: wiosną 1938 r. miała poznać miłego pana. Przed bramą dawnej ul. Podchorążych w Warszawie przywitał się z jej mamą - aktorką Marią Zarębińską - miły pan w niebieskiej koszuli i popielatych spodniach. Przedstawił się: Władysław Broniewski
Pierwsza. Maria
Maria Zarębińska, od 1933 wdowa, miała podobno wielu adoratorów, których mała Majka skutecznie spławiała. Z Broniewskim (którego zawsze nazywała Władkiem) było inaczej. Poeta zapytał: - Czy chciałabyś, żebym został twoim tatusiem? Majka złamała swoją zasadę: - Tak.
Zamieszkali razem: Broniewski, Zarębińska, Majka. Urządzali ogród, Majka miała swój własny pokój, w którym często bawiła się z córką Broniewskiego - Anką, jeździli do Zakopanego, uczyli się jeździć na nartach.
Przyszedł 1 września, zadzwonił telefon.
- Jest wojna - oznajmiła siostra Broniewskiego, Janka.
- Nie wygłupiaj się - odpowiedział poeta. Kilka dni później wziął rower, ucałował domowników i pojechał szukać swojego pułku. Trafił do Lwowa.
Wojna. Wydarzenia toczą się szybko. Mieszkanie we Lwowie, aresztowanie Władysława przez NKWD, powrót do Warszawy, aresztowanie Zarębińskiej i dwa lata w Oświęcimiu.
Majka trafia do domu dziecka w Stoczku. Tam odwiedza ją Janka, proponuje: - Zamieszkaj ze mną i Anką.
Ukrywa przed nią wiadomość, którą znalazła w piśmie "Odrodzenie" - w rubryce "Straty kultury polskiej" jest nazwisko: Maria Zarębińska.
Wiadomość dociera do Broniewskiego, do Palestyny. Jest styczeń czterdziestego piątego. Poeta pije i pisze m.in. "Balladę" i "Ciała".
Mija pół roku. Majka ciągle nosi żałobę po matce. Nie wie jeszcze, że Zarębińska, jadąc z ukraińskim transportem z Oświęcimia, zobaczyła w Łodzi afisz teatralny z nazwiskami kolegów aktorów. Że wysiadła na najbliższym dworcu. Że zamieszkała w łódzkim Domu Literatów. Że spotkają się na ulicy, i że Majka pomyśli: "Mama w ogóle się nie zmieniła".
Prawdy nie zna też Broniewski. Pije dalej. Opłakuje śmierć, której nie było.
Druga. Maria
Po spotkaniu z Majką Zarębińska nie śpi dwie noce. Pisze list do Władka. W odpowiedzi przychodzi tylko depesza: "Kocham, Przyjeżdżam". Nie wiemy, jak wygląda powitanie. Majki przy nim nie ma.
Mijają dwa lata. Marię coraz częściej boli brzuch. Idzie do lekarza, diagnoza: trzustka wielkości bochenka chleba. Władek załatwia wyjazd do sanatorium w Zurychu.
Terapia nie pomaga. Jest lipiec czterdziestego siódmego, przychodzi depesza: Maria nie żyje.
Tym razem wszystko dzieje się naprawdę. Broniewski znowu pije. Kira Gałczyńska, córka Konstantego Ildefonsa, wspomni kiedyś jego "rozdzierający szept tonący w szlochu": - Marysieńka, Marychna.
Czasami Broniewski wchodzi do pokoju Majki o piątej rano, mówi: - Wstawaj, jedziemy na cmentarz do mamy!
Kiedy zaspana dziewczyna odpowiada, że o tej porze cmentarze są zamknięte - obrażony trzaska drzwiami i wychodzi. Tego dnia nie jadą na cmentarz.
Maria Zarębińska, od 1933 wdowa, miała podobno wielu adoratorów, których mała Majka skutecznie spławiała. Z Broniewskim (którego zawsze nazywała Władkiem) było inaczej. Poeta zapytał: - Czy chciałabyś, żebym został twoim tatusiem? Majka złamała swoją zasadę: - Tak.
Zamieszkali razem: Broniewski, Zarębińska, Majka. Urządzali ogród, Majka miała swój własny pokój, w którym często bawiła się z córką Broniewskiego - Anką, jeździli do Zakopanego, uczyli się jeździć na nartach.
Przyszedł 1 września, zadzwonił telefon.
- Jest wojna - oznajmiła siostra Broniewskiego, Janka.
- Nie wygłupiaj się - odpowiedział poeta. Kilka dni później wziął rower, ucałował domowników i pojechał szukać swojego pułku. Trafił do Lwowa.
Wojna. Wydarzenia toczą się szybko. Mieszkanie we Lwowie, aresztowanie Władysława przez NKWD, powrót do Warszawy, aresztowanie Zarębińskiej i dwa lata w Oświęcimiu.
Majka trafia do domu dziecka w Stoczku. Tam odwiedza ją Janka, proponuje: - Zamieszkaj ze mną i Anką.
Ukrywa przed nią wiadomość, którą znalazła w piśmie "Odrodzenie" - w rubryce "Straty kultury polskiej" jest nazwisko: Maria Zarębińska.
Wiadomość dociera do Broniewskiego, do Palestyny. Jest styczeń czterdziestego piątego. Poeta pije i pisze m.in. "Balladę" i "Ciała".
Mija pół roku. Majka ciągle nosi żałobę po matce. Nie wie jeszcze, że Zarębińska, jadąc z ukraińskim transportem z Oświęcimia, zobaczyła w Łodzi afisz teatralny z nazwiskami kolegów aktorów. Że wysiadła na najbliższym dworcu. Że zamieszkała w łódzkim Domu Literatów. Że spotkają się na ulicy, i że Majka pomyśli: "Mama w ogóle się nie zmieniła".
Prawdy nie zna też Broniewski. Pije dalej. Opłakuje śmierć, której nie było.
Druga. Maria
Po spotkaniu z Majką Zarębińska nie śpi dwie noce. Pisze list do Władka. W odpowiedzi przychodzi tylko depesza: "Kocham, Przyjeżdżam". Nie wiemy, jak wygląda powitanie. Majki przy nim nie ma.
Mijają dwa lata. Marię coraz częściej boli brzuch. Idzie do lekarza, diagnoza: trzustka wielkości bochenka chleba. Władek załatwia wyjazd do sanatorium w Zurychu.
Terapia nie pomaga. Jest lipiec czterdziestego siódmego, przychodzi depesza: Maria nie żyje.
Tym razem wszystko dzieje się naprawdę. Broniewski znowu pije. Kira Gałczyńska, córka Konstantego Ildefonsa, wspomni kiedyś jego "rozdzierający szept tonący w szlochu": - Marysieńka, Marychna.
Czasami Broniewski wchodzi do pokoju Majki o piątej rano, mówi: - Wstawaj, jedziemy na cmentarz do mamy!
Kiedy zaspana dziewczyna odpowiada, że o tej porze cmentarze są zamknięte - obrażony trzaska drzwiami i wychodzi. Tego dnia nie jadą na cmentarz.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
