Trwają oględziny samolotu Marka Szufy. Jaka przyszłość Pikniku Lotniczego?

Hubert Woźniak
19.06.2011 , aktualizacja: 19.06.2011 20:51
A A A Drukuj
Straciliśmy nie tylko człowieka, ale i przyjaciela - mówi dyrektor Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej Sławomir Adamkowski. Podczas V Płockiego Pikniku Lotniczego zginął Marek Szufa - jeden z najlepszych polskich pilotów.
Ambicją organizatorów Pikniku było uczynić z niego największą imprezę cywilną tego typu w kraju. W ubiegłym roku przenieśli pokaz nad Wisłę, by wykorzystać wysoką skarpę, która w tym miejscu tworzy unikalny naturalny amfiteatr. Pokazy lotnicze nad rzeką ogląda się tu z góry, czasem samoloty znajdują się na wysokości oczu, czasem tylko nieco ponad głowami.

By uatrakcyjnić imprezę, organizatorzy zaproponowali widzom niezwykły pokaz akrobacji pomiędzy pylonami ustawionymi na Wiśle. W tym roku wymyślili jeszcze ciekawszą formę, którą nazwali AirSnake - połączenie akrobacji z wyścigami samolotów, które miały manewrować nie tylko między pylonami, ale także bramkami. A wszystko na wzór słynnego Red Bull Air Race.

Serwis specjalny: V Płocki Piknik Lotniczy



Wszystko przebiegało idealnie, pierwszy taki pokaz odbył się w sobotnie popołudnie. Po jego zakończeniu uczestnicy - na pożegnanie z kilkunastoma tysiącami widzów - wykonali pożegnalne akrobacje. Ostatni lot wykonał na swoim Christen Eagle II Marek Szufa - gwiazda tej i wielu innych lotniczych imprez.

Wszystko o samolocie Marka Szufy: Christen Eagle II



Kwadrans po godz. 17 jego samolot wzniósł się, zawisł w powietrzu i zaczął schodzić, by wyrównać bardzo nisko nad samą wodą. Wydawało się, że będzie rzeczywiście bardzo nisko, że wręcz dotknie rzeki...

Niestety, pilot nie wyrównał lotu i z impetem uderzył w taflę Wisły.

Tak doszło do katastrofy: zdjęcia sekunda po sekundzie





Zaczął się trwający parę godzin dramat. Najpierw do tonącego wraku ruszyli ratownicy, by po ok. 20 minutach ze znajdującej się pod wodą kabiny wydobyć pilota. Ratując Marka Szufę, dwóch z nich pokaleczyło ręce. Potem na plaży pod skarpą zaczęła się reanimacja, która była kontynuowana w karetce. - U nas czekał już wielospecjalistyczny zespół: anestezjolog, chirurdzy, radiolog, kardiolog. Wszyscy do końca mieliśmy nadzieję, że uda nam się uratować Marka Szufę - mówił w sobotę wieczorem lekarz ze szpitalnego oddziału ratunkowego na Winiarach Piotr Mrówczyński. - Czynności resuscytacyjne nie przyniosły skutku i o godzinie 19.20 pilot uznany został za osobę zmarłą.

Organizatorzy Pikniku - Aeroklub Ziemi Mazowieckiej i Izba Gospodarcza Regionu Płockiego - odwołali ostatni pokaz spadochronowy i całą imprezę. Jeszcze wieczorem wydobyli wrak samolotu, który przetransportowali do hangaru na lotnisku przy ul. Bielskiej. - Od razu pracę zaczęło czterech prokuratorów - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku Iwona Śmigielska-Kowalska. - Zabezpieczyliśmy miejsce wypadku, dokumenty, przesłuchaliśmy świadków i od niedzieli rano, wraz z przedstawicielem komisji do badania wypadków lotniczych zaczęliśmy oględziny samolotu. Poszukiwane były m.in. kamery z wnętrza kabiny, które Marek Szufa lubił tam montować.

Z wyjaśnień prokurator Śmigielskiej-Kowalskiej wynika, że nieunikniona jest sekcja zwłok i powołanie biegłego, który ustali przyczynę zgonu pilota.

Marek Szufa miał 57 lat, był jednym z najlepszych polskich pilotów. Latał najróżniejszymi samolotami, był kapitanem LOT-u i od 20 lat pilotował m.in. boeingi 767. Był też wicemistrzem świata w akrobacji szybowcowej. Wylatał ponad 20 tys. godzin. Cieszył się opinią pilota, który nie popełnia błędów - choć właśnie w pierwszych komentarzach inni piloci zaczęli podkreślać, że manewry nad wodą są o tyle niebezpieczne, że potrafi ona "oszukać" i znajdować się bliżej niż to się wydaje.

- Zrobimy wszystko, by wyjaśnić przyczynę tej tragedii - zapewnia dyrektor Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej Sławomir Adamkowski. - Cała impreza, loty, wszystko odbywało się zgodnie z obowiązującymi procedurami.

Wszyscy podkreślają, że na miejscu katastrofy byli ratownicy, którzy szybko ruszyli do akcji. Była karetka pogotowia, był helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Na razie nikt nie potrafi powiedzieć, czy i jak wypadek i śmierć Marka Szufy wpłynie na przyszłość Płockiego Pikniku Lotniczego. Tym bardziej że nie jest to pierwszy wypadek w czasie imprezy lotniczej w kraju. Dwa lata temu zginęło dwóch białoruskich pilotów, którzy rozbili bojowego Su-27 w czasie pokazów w Radomiu. Także wtedy - już po Małopolskim Pikniku Lotniczym - rozbiła się cessna. Przed czterema laty zderzyły się w czasie radomskich pokazów dwa samoloty Grupy Żelazny. Wcześniej wypadki zdarzały się także w czasie pikniku w Góraszce.

Podziel się

  • 55 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Trwają oględziny samolotu Marka Szufy. Przyszło... pauul8 19.06.11, 20:38

    "Wszyscy podkreślają, że na miejscu katastrofy byli ratownicy, którzy szybko ruszyli do akcji. Była karetka pogotowia, był helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego."owszem były ekipy »

  • Trwają oględziny samolotu Marka Szufy. Jaka prz... wojek1959 20.06.11, 12:42

    znawcy tematu sie odzywaja co zawsze wiedza co zrobic a tak naprawdek to gów..o wiedzą wisła ma tam z 500-600m dł a głebokosc to zalezy to jest rzeka a co mieli stac co kilka metrów na »