Pilot Marek Szufa zginął na miejscu
20.06.2011
, aktualizacja: 20.06.2011 18:51
Zawsze w takiej sytuacji zostaje żal, że nie udało się człowieka uratować - przyznają ratownicy WOPR Piotr Adamkowski i Marcin Gliński. Pierwsi rzucili się do wody wydobyć z rozbitego samolotu Marka Szufę
ZOBACZ TAKŻE
- Przyczyną katastrofy samolotu Marka Szufy mógł być podmuch wiatru (25-07-11, 21:05)
- Po Pikniku Lotniczym. Czy takie imprezy powinny się odbywać? (20-06-11, 01:00)
- Według wstępnych ustaleń samolot kpt. Szufy był sprawny (19-06-11, 20:44)
- Trwają oględziny samolotu Marka Szufy. Jaka przyszłość Pikniku Lotniczego? (19-06-11, 20:25)
- Wydobyto wrak samolotu Marka Szufy [ZOBACZ ZDJĘCIA] (18-06-11, 23:01)
- Akcja wydobywania samolotu Marka Szufy na zdjęciach
- Lekarze ze szpitala na płockich Winiarach: Marek Szufa nie żyje [WIDEO] (18-06-11, 21:58)
- Marek Szufa leciał na Christen Eagle II - wszystko o jego samolocie
- Koledzy o Marku Szufie: ostatni człowiek, który mógł popełnić błąd (18-06-11, 19:40)
- Katastrofa podczas Pikniku Lotniczego - sekunda po sekundzie [NOWE FOTO]
- Wypadek na V Płockim Pikniku Lotniczym. Rozbił się samolot Marka Szufy (18-06-11, 18:11)
Prokuratura wraz z przedstawicielem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych jeszcze jakiś czas będzie ustalać przyczynę wypadku, do którego doszło na zakończenie pierwszego dnia Płockiego Pikniku Lotniczego. Marek Szufa - jeden z najlepszych polskich pilotów - w czasie wykonywania pożegnalnego pokazu spadł w swoim akrobacyjnym samolocie christen eagle II do rzeki. Nie przeżył mimo akcji ratowniczej i reanimacji.
Z wyjaśnień rzecznika Prokuratury Okręgowej w Płocku Iwony Śmigielskiej-Kowalskiej wynika, że śledczy nie wykluczają na razie żadnej hipotezy. Po oględzinach rozbitego samolotu, przewiezionego do hangaru na lotnisku przy ul. Bielskiej można wstępnie przyjąć, że maszyna była sprawna i to nie ona zawiodła. Ale prokurator kazał zabezpieczyć do badania jeszcze np. próbkę paliwa.
Bardzo pomocna może okazać się kamera, którą udało się znaleźć wewnątrz kabiny samolotu (prokuratura otrzymała informację o czterech takich urządzeniach, które Marek Szufa mógł zamontować na swoim statku powietrznym). Filmowała twarz pilota. Mimo przeszukania dna Wisły innych kamer nie ma. Zabezpieczone urządzenie prokuratura przekaże biegłym, których zadaniem będzie odtworzenie filmu. Pokaże on to, co działo się z Markiem Szufą w czasie lotu.
W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok. Wstępna opinia lekarska mówi, że pilot nie utonął, ale zginął na skutek uderzenia o taflę wody - śmierć była gwałtowna, Marek Szufa doznał wielonarządowych obrażeń tułowia i głowy.
Bohaterami, których chwalą piloci, m.in. z Grupy Żelazny, stali się ratownicy WOPR Piotr Adamkowski i Marcin Gliński. Jako pierwsi rzucili się - tak jak stali - na ratunek Markowi Szufie. Wpadli do mętnej wody, pokrytej plamą parującej wysokooktanowej benzyny lotniczej. - W takich sytuacjach ratownik nie zastanawia się, działa od razu, wie, co to jest ta "złota minuta" - tłumaczy wiceprezes płockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Zbysław Kuś.
- Samolot kapitana Szufy uderzył w wodę, obrócił się kabiną w dół i utknął na dnie - opowiada Piotr Adamkowski. - W tym miejscu nie jest głęboko, sonda pokazała 1,7 metra. Wskoczyłem do wody, by zaczepić o samolot linę i najpierw go obrócić, holując łodzią. Ale ta nie dawała rady, poprosiliśmy więc o pomoc policjantów i dopiero razem w dwie łodzie maszynę pociągnęliśmy, obróciliśmy i wyciągnęliśmy. Wtedy Marcin zobaczył głowę pilota, dopłynął do niej i trzymał cały czas na powierzchni.
Marcinowi Glińskiemu, który przy tej akcji ratowniczej mocno się pokaleczył, udało się odpiąć tylko część pasów bezpieczeństwa pilota. Wydawało się wtedy, że Marek Szufa jest od dołu zaklinowany we wraku samolotu. Teraz już wiadomo, że każdy z samolotów akrobacyjnych ma indywidualny system pasów. Często piloci modyfikują go jeszcze do własnych potrzeb. Marek Szufa miał dodatkowe pasy na biodrach i nogach. A ochotnicy byli bezradni, nie mieli sprzętu, który pozwalałby wyciąć pilota. Mogli jedynie utrzymywać go na powierzchni. Gdy dotarli na miejsce ratownicy-nurkowie z Państwowej Straży Pożarnej - wycięli Marka Szufę ze wszystkich pasów.
Choć ochotnicy z WOPR zrobili co mogli - mają do siebie żal, że zabrakło im np. dobrego sprzętu. Mają kuter holowniczy z 240-konnym silnikiem Diesla, który służył do ustawiania mostów pontonowych. Z łatwością obróciłby on i wyciągnął maszynę Marka Szufy. Ale stoi w remoncie, WOPR-owcom zabrakło na niego pieniędzy.
Zbysław Kuś i Tomasz Magdziarz z prezydium płockiego WOPR podkreślali w poniedziałek: - Musimy wyciągnąć wnioski z tego, co się wydarzyło, by kolejny piknik lotniczy przygotować absolutnie perfekcyjnie. Będziemy wymagali od organizatorów spotkania z pilotami i pełnej koordynacji imprezy, byśmy np. wiedzieli, kiedy samoloty schodzą nad wodę i by nurek był przygotowany w tym momencie do wejścia do rzeki. I musimy mieć sprzęt do wydobywania pilotów.
Pod adresem organizatorów V Płockiego Pikniku Lotniczego - Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej i Izby Gospodarczej regionu Płockiego - posypały się pytania dotyczące bezpieczeństwa widzów. Czy np. nie było ryzyka, że samolot może spaść na ludzi obserwujących piknik ze skarpy. Cezary Supeł z IGRP odmawia komentarza. - Do chwili zakończenia postępowania wyjaśniającego przyczyny wypadków nic nie możemy powiedzieć - ucina.
Dodajmy jednak, że na konferencji prasowej w biurowcu LOT-u to właśnie sami piloci podkreślali, że w Płocku są unikalne warunki do bezpiecznego latania. Akrobację można wykonać na oczach widzów, mając pod sobą - na wypadek np. awarii samolotu - pustą rzekę, a obok - także niezamieszkałe tereny, dobre do awaryjnego lądowania.
Z wyjaśnień rzecznika Prokuratury Okręgowej w Płocku Iwony Śmigielskiej-Kowalskiej wynika, że śledczy nie wykluczają na razie żadnej hipotezy. Po oględzinach rozbitego samolotu, przewiezionego do hangaru na lotnisku przy ul. Bielskiej można wstępnie przyjąć, że maszyna była sprawna i to nie ona zawiodła. Ale prokurator kazał zabezpieczyć do badania jeszcze np. próbkę paliwa.
Bardzo pomocna może okazać się kamera, którą udało się znaleźć wewnątrz kabiny samolotu (prokuratura otrzymała informację o czterech takich urządzeniach, które Marek Szufa mógł zamontować na swoim statku powietrznym). Filmowała twarz pilota. Mimo przeszukania dna Wisły innych kamer nie ma. Zabezpieczone urządzenie prokuratura przekaże biegłym, których zadaniem będzie odtworzenie filmu. Pokaże on to, co działo się z Markiem Szufą w czasie lotu.
W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok. Wstępna opinia lekarska mówi, że pilot nie utonął, ale zginął na skutek uderzenia o taflę wody - śmierć była gwałtowna, Marek Szufa doznał wielonarządowych obrażeń tułowia i głowy.
Bohaterami, których chwalą piloci, m.in. z Grupy Żelazny, stali się ratownicy WOPR Piotr Adamkowski i Marcin Gliński. Jako pierwsi rzucili się - tak jak stali - na ratunek Markowi Szufie. Wpadli do mętnej wody, pokrytej plamą parującej wysokooktanowej benzyny lotniczej. - W takich sytuacjach ratownik nie zastanawia się, działa od razu, wie, co to jest ta "złota minuta" - tłumaczy wiceprezes płockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Zbysław Kuś.
- Samolot kapitana Szufy uderzył w wodę, obrócił się kabiną w dół i utknął na dnie - opowiada Piotr Adamkowski. - W tym miejscu nie jest głęboko, sonda pokazała 1,7 metra. Wskoczyłem do wody, by zaczepić o samolot linę i najpierw go obrócić, holując łodzią. Ale ta nie dawała rady, poprosiliśmy więc o pomoc policjantów i dopiero razem w dwie łodzie maszynę pociągnęliśmy, obróciliśmy i wyciągnęliśmy. Wtedy Marcin zobaczył głowę pilota, dopłynął do niej i trzymał cały czas na powierzchni.
Marcinowi Glińskiemu, który przy tej akcji ratowniczej mocno się pokaleczył, udało się odpiąć tylko część pasów bezpieczeństwa pilota. Wydawało się wtedy, że Marek Szufa jest od dołu zaklinowany we wraku samolotu. Teraz już wiadomo, że każdy z samolotów akrobacyjnych ma indywidualny system pasów. Często piloci modyfikują go jeszcze do własnych potrzeb. Marek Szufa miał dodatkowe pasy na biodrach i nogach. A ochotnicy byli bezradni, nie mieli sprzętu, który pozwalałby wyciąć pilota. Mogli jedynie utrzymywać go na powierzchni. Gdy dotarli na miejsce ratownicy-nurkowie z Państwowej Straży Pożarnej - wycięli Marka Szufę ze wszystkich pasów.
Choć ochotnicy z WOPR zrobili co mogli - mają do siebie żal, że zabrakło im np. dobrego sprzętu. Mają kuter holowniczy z 240-konnym silnikiem Diesla, który służył do ustawiania mostów pontonowych. Z łatwością obróciłby on i wyciągnął maszynę Marka Szufy. Ale stoi w remoncie, WOPR-owcom zabrakło na niego pieniędzy.
Zbysław Kuś i Tomasz Magdziarz z prezydium płockiego WOPR podkreślali w poniedziałek: - Musimy wyciągnąć wnioski z tego, co się wydarzyło, by kolejny piknik lotniczy przygotować absolutnie perfekcyjnie. Będziemy wymagali od organizatorów spotkania z pilotami i pełnej koordynacji imprezy, byśmy np. wiedzieli, kiedy samoloty schodzą nad wodę i by nurek był przygotowany w tym momencie do wejścia do rzeki. I musimy mieć sprzęt do wydobywania pilotów.
Pod adresem organizatorów V Płockiego Pikniku Lotniczego - Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej i Izby Gospodarczej regionu Płockiego - posypały się pytania dotyczące bezpieczeństwa widzów. Czy np. nie było ryzyka, że samolot może spaść na ludzi obserwujących piknik ze skarpy. Cezary Supeł z IGRP odmawia komentarza. - Do chwili zakończenia postępowania wyjaśniającego przyczyny wypadków nic nie możemy powiedzieć - ucina.
Dodajmy jednak, że na konferencji prasowej w biurowcu LOT-u to właśnie sami piloci podkreślali, że w Płocku są unikalne warunki do bezpiecznego latania. Akrobację można wykonać na oczach widzów, mając pod sobą - na wypadek np. awarii samolotu - pustą rzekę, a obok - także niezamieszkałe tereny, dobre do awaryjnego lądowania.
- 58 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Pilot Marek Szufa zginął na miejscu
jaa_klaudiusz
20.06.11, 21:39
Pan Supel odmawia komentarza, a co tu komentować, że dla celów politycznych i promowania samego siebie organizatorzy pozwolili na łamanie podstawowych zasad bezpieczeństwa na tego typu »
-
Re: Do CD-owca
uepl
20.06.11, 21:55
Do płyty CD koniecznie dołącz aktualne badania lekarskie swojego stanu umysłowego!!! Zaoszczędzisz czasu prokuraturze»
Najczęściej czytane24 htydzień





