20-letni Alek marzy o karierze reżysera i kręci w Płocku etiudę
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 20:11
Patrzę na dokonania Nolana czy Kubricka i myślę sobie, że też chciałbym wypracować ten złoty środek: połączyć artyzm z rozmachem - mówi Aleksander Pietrzak.
20-letni płocczanin, absolwent Małachowianki, a teraz student Warszawskiej Szkoły Filmowej, w niedzielę pracował nad swoją etiudą zaliczeniową w Gimnazjum nr 8. Reżyser i jednocześnie scenarzysta prosi, by nie ujawniać szczegółów. Wiadomo, że chodzi o historię romansu maturzysty z młodą nauczycielką. Poza uczniami płockich szkół w roli statystów, występują również Damian Kret - student łódzkiej Filmówki - oraz Katarzyna Anzorge i Szymon Cempura, aktorzy płockiego Teatru Dramatycznego.
- Kręcimy wiele godzin, by stworzyć efekt finalny trwający dwie minuty - przyznaje Aleksander. - Scenariusz nie powstał z autopsji, jest odpowiedzią na zagadnienie zadane przez wykładowczynię. Jakie? Nie mogę powiedzieć, bo odkryłbym wszystkie karty, jeśli chodzi o pomysł na tę etiudę. Nie chcę, by przeczytały o tym osoby z uczelni, zanim zaprezentuję im swoje dzieło. Jak wspomniałem, chodzi o 120 sekund, ale dla własnego użytku zachowam sobie oddzielną wersję dłuższą o kilka minut. Kto wie, może przyda się w przyszłości.
Obecność na planie duetu płockich aktorów nie jest przypadkowa. Alek, zanim połknął reżyserskiego bakcyla, myślał o aktorstwie. Dlatego związał się ze środowiskiem teatru z rodzinnego miasta. Jego pierwsza etiuda filmowa poświęcona była Janowi Skotnickiemu, reżyserowi i pierwszemu dyrektorowi tej placówki, twórcy wielu jej sukcesów. Chłopak przyznaje, że zanim zaczął, miał sporą obawę: gołowąs miał przecież spotkać się z wiekową i wielką osobowością świata sceny.
- Jakby tego było mało, zastałem go w nie najlepszej kondycji, miał kłopoty z nogą. Warto było jednak zaryzykować. Przegadaliśmy wiele godzin. Powstała blisko 10-minutowa etiuda. Ale dowiedziałem się sporo o fascynujących losach pana Jana w teatrze i w życiu. Ze spotkania z nim wyniosłem też artystyczną pokorę. Teraz wiem, że jeśli chcę być dobrym reżyserem, powinienem kierować się spokojną, nie gorącą głową - opowiada.
Marek Grala, który opiekuje się klubem literackim "Marabut" w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki, postrzega młodziana głównie przez pryzmat dwóch słów: "scenariusz filmowy". Alek właśnie tym interesował się najbardziej jako klubowicz. Do dzisiaj zresztą odwiedza POKiS, nawet jeśli wchłonął go inny świat.
Idąc za podpowiedzią Marka Grali, Pietrzak stworzył kolejną etiudę, tym razem o Stefanie Themersonie. Opowieść o tym światowej sławy artyście rodem z Płocka starał się zrobić w stylu samego Themersona, który kreował filmy eksperymentalne. Potem powstała jeszcze jedna - jej bohaterką jest babcia Alka. Ta ostatnia produkcja stała się przepustką do Warszawskiej Szkoły Filmowej.
Marek Grala zapowiada, że etiudy Aleksandra Pietrzaka niebawem będzie można obejrzeć w cyklu filmowym POKiS-u "Kawa i papierosy" w Domu Darmstadt.
- Kręcimy wiele godzin, by stworzyć efekt finalny trwający dwie minuty - przyznaje Aleksander. - Scenariusz nie powstał z autopsji, jest odpowiedzią na zagadnienie zadane przez wykładowczynię. Jakie? Nie mogę powiedzieć, bo odkryłbym wszystkie karty, jeśli chodzi o pomysł na tę etiudę. Nie chcę, by przeczytały o tym osoby z uczelni, zanim zaprezentuję im swoje dzieło. Jak wspomniałem, chodzi o 120 sekund, ale dla własnego użytku zachowam sobie oddzielną wersję dłuższą o kilka minut. Kto wie, może przyda się w przyszłości.
Obecność na planie duetu płockich aktorów nie jest przypadkowa. Alek, zanim połknął reżyserskiego bakcyla, myślał o aktorstwie. Dlatego związał się ze środowiskiem teatru z rodzinnego miasta. Jego pierwsza etiuda filmowa poświęcona była Janowi Skotnickiemu, reżyserowi i pierwszemu dyrektorowi tej placówki, twórcy wielu jej sukcesów. Chłopak przyznaje, że zanim zaczął, miał sporą obawę: gołowąs miał przecież spotkać się z wiekową i wielką osobowością świata sceny.
- Jakby tego było mało, zastałem go w nie najlepszej kondycji, miał kłopoty z nogą. Warto było jednak zaryzykować. Przegadaliśmy wiele godzin. Powstała blisko 10-minutowa etiuda. Ale dowiedziałem się sporo o fascynujących losach pana Jana w teatrze i w życiu. Ze spotkania z nim wyniosłem też artystyczną pokorę. Teraz wiem, że jeśli chcę być dobrym reżyserem, powinienem kierować się spokojną, nie gorącą głową - opowiada.
Marek Grala, który opiekuje się klubem literackim "Marabut" w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki, postrzega młodziana głównie przez pryzmat dwóch słów: "scenariusz filmowy". Alek właśnie tym interesował się najbardziej jako klubowicz. Do dzisiaj zresztą odwiedza POKiS, nawet jeśli wchłonął go inny świat.
Idąc za podpowiedzią Marka Grali, Pietrzak stworzył kolejną etiudę, tym razem o Stefanie Themersonie. Opowieść o tym światowej sławy artyście rodem z Płocka starał się zrobić w stylu samego Themersona, który kreował filmy eksperymentalne. Potem powstała jeszcze jedna - jej bohaterką jest babcia Alka. Ta ostatnia produkcja stała się przepustką do Warszawskiej Szkoły Filmowej.
Marek Grala zapowiada, że etiudy Aleksandra Pietrzaka niebawem będzie można obejrzeć w cyklu filmowym POKiS-u "Kawa i papierosy" w Domu Darmstadt.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
