Dziś wielka kumulacja. Prezydent trafił trójkę!

Napisz do nas

Redagują
  • Anka
  • Arek
  • Dominik

  • Pilne

  • Poszło... Wybraliśmy kolekturę na stacji Statoila przy Otolińskiej. Oto potwierdzenie:

    Porozmawialiśmy też chwilę:

  • Podsumujmy. Oto liczby na naszym płockim kuponie:

    Iwona Śmigielska-Kowalska, prokurator, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku - 8, 11, 15, 23, 24 i 42


    Libor Pala, trener piłkarzy nożnych Wisły Płock - 1, 9, 6, 7, 22, 19


    Artur Jaroszewski, przewodniczący Rady Miasta - 13, 49, 31, 27, 7, 10


    Joanna Banasiak, dyrektorka Książnicy Płockiej - 12, 8, 17, 13, 45, 42


    Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka - 6, 23, 20, 4, 28, 12


    Paweł Mieszkowicz, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego - 5, 7, 15, 19, 25, 48


    Tadeusz Milke, szef zespołu >>Dzieci Płocka<< - 1,10, 15, 17, 21, 22


    wyborcza

    GW Płock - 1, 4, 13, 15, 20 i 47

  • A Wy też zagraliście? Jakie liczby skreśliliście i dlaczego akurat takie? Jaka była Wasza największa wygrana? - piszcie na naszym forum.

  • Jak już wspomnieliśmy, najwyższa wygrana padła w Płocku 19 grudnia 2009 r. To była >>szóstka<< (druga już w 2009 r.). Pisaliśmy wtedy w Gazecie tak:

    quote

    2, 7, 16, 25, 28, 42 - oto szczęśliwe liczby, które dały wspaniały prezent mieszkańcowi Płocka. Szczęśliwiec wzbogacił się o blisko cztery miliony złotych.

    >>Szóstki<< trafiło wówczas trzech graczy: z Płocka, Żyrardowa i Szczecina. Wygrali po 3 mln 966 tys. 957 zł 80 gr. Płocki milioner zaufał losowi i wytypował liczby metodą na chybił-trafił w kolekturze 1/2497 przy Tysiąclecia 1.

    quote

    Od soboty to już nie jest zwykła kolektura, tylko magiczna. Mam nawet swoją teorię na temat tej wygranej. Mój dziadek, gdyby żył, w sobotę obchodziłby urodziny. Wspólnie z narzeczonym prowadzimy punkt dopiero od dwóch miesięcy i jestem więcej niż pewna, że to dziadziuś pomógł mi rozkręcić biznes. Bo dzięki milionowej wygranej jeszcze więcej osób odwiedzi moją kolekturę. Wychodzi na to, że mam po prostu szczęśliwą rękę. Którą? Tę od serca, lewą. Jeszcze nie tak dawno sprzedałam kupon emerytce, która wygrała 300 zł. Cieszyłam się, że mogłam wtedy pomóc, bo pani od razu rozpromieniła się i pobiegła kupić sobie buty na zimę. A teraz? Nie mogę uwierzyć, że przez chwilę i ja byłam milionerką. Trzymałam w dłoni tyle pieniędzy...

    - opowiadała nam współwłaścicielka kolektury pani Sylwia.

    Więcej na temat tamtej wygranej znajdziecie w naszym archiwalnym tekście.

  • Zostało nam jeszcze jedno okienko w kuponie, który zaraz zamierzamy wypełnić. Żeby było sprawiedliwie, zostawiliśmy je sobie, by nie było, że tylko innych narażamy na stres. Nigdy w redakcji nie graliśmy, przynajmniej zbiorowo, w totolotka, choć niewykluczone, że kilkoro z nas prywatnie pobiegnie jeszcze do kolektury. Nasza propozycja to praca zbiorowa, wspólnie ustaliliśmy, że skreślimy: 1, 4, 13, 15, 20 i 47. Co zrobimy z wygraną? Pomysł jest taki, by urządzić dla płocczan wielką, wypasioną majówkę na Starym Rynku. A że i tak zostałoby duuużo kasy, to Wy, nasi czytelnicy, musicie nam podpowiedzieć, jak ją wydać.

  • Najwyższe wygrane w Płocku:
    19 grudnia 2009 r. - 3 966 957,80 zł
    7 lipca 2001 r. - 3 303 152 zł
    31 stycznia 2008 r. - 1 503 544,40 zł
    9 kwietnia 2009 r. - 1 192 293,20 zł

  • Tadeusz Milke, szef zespołu >>Dzieci Płocka<< sam siebie określił mianem ignoranta, jako że nie miał zielonego pojęcia o jakiejkolwiek kumulacji, o sumie, jaka jest do wygrania, a w dodatku sam w Lotto gra bardzo rzadko. Kiedy jednak usłyszał, że ewentualne miliony miałyby posłużyć Płockowi i płocczanom, od razu podał swoje numerki: 1,10, 15, 17, 21, 22. - To magiczne liczby - podkreślił - bo są w nich miesiące urodzin moje, żony, różne rodzinne sprawy. Milke nieco się opierał, kiedy poprosiliśmy o wskazanie, na co miałaby być przeznaczona wygrana. - Pewnie chciałbym się spotkać z kilkoma ludźmi mądrzejszymi ode mnie i naradzić, jak dobrze podzielić pieniądze. - powiedział. - Chciałbym, żeby były wsparciem dla chorych dzieci. Teraz, kiedy tyle się mówi o 1 procencie od dochodów, który można przeznaczyć wedle własnego życzenia, człowiek się bardziej uwrażliwił na te sprawy. Ludzie proszą o ten procent na ratowanie dzieci... Choć 35 milionów to wcale nie jest tak wiele, żeby wszystkim pomóc. Tadeusz Milke mógłby też dać trochę na płockie ulice i doświetlenie przejść dla pieszych. A coś dla siebie? - Mogę? - upewnił się szef Dzieci Płocka i zaraz dodał. - To ja chciałbym trochę uszczknąć na remont dachu w siedzibie zespołu, bo nam się na głowy leje...

  • Pilne

  • Pawłowi Mieszkowiczowi, prezesowi Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w nocy przyśnił się, zupełnie jak kiedyś Leszkowi Millerowi, anioł. I obwieścił, że w tym losowaniu na pewno padnie 25. Na pewno! Dlatego Mieszkowicz, który zawsze gra, kiedy są takie kumulacje, skreślił tę liczbę. Grywa od czasu do czasu i trafiał już wszystko... prócz szóstki. Ale nie jest chytry i podał nam swoje typy. Są to: 5, 7, 15, 19, 25, 48. Jeśli to są właśnie te szczęśliwe liczby, to Paweł Mieszkowicz wskazuje przeznaczenia wygranej: na poprawę płockich ulic, wybudowanie kilku przychodni zdrowia, a co najmniej 10 proc. ma być przeznaczone na organizację jarmarków. Ale nie tylko Jarmarku Tumskiego, którego jest twórcą i inicjatorem, ale wielu innych, bo są w Płocku potrzebne. A coś z tej sumy dla siebie? - Nie chcę nic dla siebie, sam sobie daję radę - obruszył się Mieszkowicz. Lepiej byłoby dać hospicjum i Bibliotece Zielińskich, której odebrano dotację, bo to niby taka >>prowincjonalna placówka<< - stwierdził nasz rozmówca. - Im bardziej się przyda.

  • Czy pan wie, że dziś jest kumulacja w Lotto? - zapytaliśmy też prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego.
    - Nie wiem.
    - Ale to aż 35 milionów!
    - No to jestem szczęśliwy, że nie wiem - roześmiał się prezydent. Sam nie gra w totka (nawiasem mówiąc, to już kolejny nasz rozmówca, który deklaruje, że z Lotto raczej nie ma nic wspólnego), ale podał nam swoje numery. To 6, 23, 20, 4, 28 i 12. Są to jakieś szczególne liczby?
    - Niektóre tak - przyznał prezydent. - Np. 23 to dzień urodzin i moich, i syna, choć w różnych miesiącach. Zaś 4 - urodziny córeczki.
    Andrzej Nowakowski bez wahania wskazał cel, na który by przeznaczył wygraną. Powiedział: Dołożyłbym te pieniądze do budowy obwodnicy miasta!
    Oczywiście, całej obwodnicy za 35 mln byśmy nie wybudowali, bo na to potrzeba ponad 100 mln, ale zawsze jakiś zacny kawałek by powstał. Dlatego trzymamy kciuki za wygraną. O ile prezydent nie zechce z wygranej uszczknąć coś dla siebie. - Na pewno nie, nie w tym wypadku - zapewnił Andrzej Nowakowski. - Ta zabawa to pomysł Gazety, wziąłem w niej udział, więc respektuję w pełni zasady. Jeśli padnie wygrana z mojego typowania, będzie super.

  • Wyobraźcie sobie, że 315000 naszych banknotów 100-złotowych, ułożonych jeden na drugim, >>przewyższy<< o ponad 8 metrów płocką wieżę ciśnień...


    ... natomiast ułożenie ich obok siebie (krótszymi bokami) da nam odległość równą drodze z Płocka do Płońska.

  • - Kumulacja w Lotto? Ojej, a ja żyję teraz kumulacją Broniewskiego - tak zareagowała na nasz telefon dyrektorka Książnicy Płockiej Joanna Banasiak.
    - Ale do wygrania jest aż 35 milionów! - podpowiadaliśmy.
    - No pięknie... westchnęła nasza rozmówczyni. Sama nie gra, bo jak mówi, ma szczęście w miłości, więc nie chce kusić losu. Bo mówi się, że kto ma szczęście w miłości, nie ma go w grze, a nie chciałaby, żeby się jej to odwróciło. O Lotto wie tyle, że albo się mówi >>na chybił trafił<<, albo coś wypełnia. Gdyby miała sama wypełnić kupon, skreśliłaby kolejno 12, 8, 17, 13, 45, 42. - Może to są właśnie TE liczby, w końcu byłam w innej waszej zabawie prorokiem poprzedniego roku - powiedziała Joanna Banasiak. - Ale nie wiem, czy w tym roku to jeszcze działa...
    Na co przeznaczyłaby wygraną? - Na ławeczki Broniewskiego i Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej - odpowiada szefowa Książnicy. - I na mediatekę (tu już ciszej się rozmarzyła: - ale bym wtedy miała wypas... kurczę... super...), a także na uporządkowanie ogrodu przy Książnicy, żeby można w nich było organizować letnie czytanie.
    Kolejny cel to utworzenie przy mediatece multicentrum dla dzieci, gdzie mogłyby same rozbić doświadczenia i eksperymenty z zakresu chemii czy fizyki, >>bo one to bardzo lubią<<. Tylko czy na to wszystko na pewno starczy pieniędzy? - Spokojnie, trochę by się gdzieś dozbierało - zakończyła optymistycznie Joanna Banasiak.

  • 35 mln zł to sporo kasy. Zapewne każdy z Was już zaplanował na co można by ją wydać, ale jak odebrać? Reklamówka, taczki, a może bagażnik samochodu?
    Jeśli poprosilibyśmy o wypłatę całej kwoty (pomniejszonej o 10-procentowy podatek od wygranej) w banknotach 100-złotowych, otrzymalibyśmy ich 315000.
    Wygrana zmieściłaby się w ok. 20 reklamówkach, czterech taczkach lub zapełniłaby szczelnie bagażnik volkswagena golfa.
    Za chwilę zaserwujemy wam kolejną porcję matematyki...

  • Pilne

  • - Coś mi się o uszy obiło, że jest jakaś rekordowa wygrana, ale sam kompletnie nie gram w Lotto - stwierdził nieco zaskoczony naszym telefonem przewodniczący Rady Miasta Artur Jaroszewski. Ale swoje sześć cyfr podał, w takiej kolejności: 13, 49, 31, 27, 7, 10. 13 dlatego, że to jego ulubiona liczba, a 49 - bo ostatnia możliwa do skreślenia. Reszta? - Strzelałem - przyznał przewodniczący. Pytany o cel, na jaki by przeznaczył ewentualną wygraną, próbował się wymigać: - Ja to bym usiadł wspólnie z redakcją Gazety, która wymyśliła tę zabawę, i razem byśmy się zastanowili... Dociskany, zaczął się jednak zastanawiać. - Moglibyśmy za taką sumę wybudować kilka przedszkoli i żłobków... tak głośno myślę. Modne są teraz aquaparki, ale potem bardzo trudno je utrzymać, więc to odrzucam. No i czeka nas jeszcze modernizacja stadionu im. Kazimierza Górskiego... Ale na to potrzeba od 50 do 100 milionów, więc należałoby taką szóstkę wygrać z kilka razy. No to zostaję przy żłobkach i przedszkolach. Na koniec Artur Jaroszewski oznajmił, że z wygranej byłby bardzo zadowolony, nie rościłby sobie do niej żadnych pretensji, a ostateczna decyzja co do przeznaczenia pieniędzy zapadłaby jednak kolegialnie, razem z nami.

  • Polubił pan Płock? - zagailiśmy rozmowę z Liborem Palą, szkoleniowcem płockich piłkarzy nożnych. - To jakaś ankieta, a ja nie wiem, kto pyta - asekurował się trener. W końcu stwierdził szczerze, że owszem, lub nasze miasto, choć nie zdążył go poznać. - Bo ja mało wychodzę, trochę chodzę do sklepów, do galerii handlowych, ale głownie jestem na stadionie - tłumaczył.
    - A wie pan, że dziś jest kumulacja w Lotto i do wygrania mamy 35 milionów?
    - Ooo, to jest super - stwierdził Pala. I proszony o podanie swoich cyfry wyrecytował bez najmniejszego zająknięcia kolejno: 1, 9, 6, 7, 22, 19. Stwierdził że są to cyfry magiczne, >>najbardziej, jak wygrają, to będą magiczne<<. Czy wiążą się z czymś z życia trenera? - To tajemnica - odparł Libor Pala.
    Pytany, na co by przeznaczył wygraną, trochę się zafrasował: - Kultura w Płocku jest, teatr jest, kina są, basen jest i piłka nożna jest... to nie wiem, na co!
    Ostatecznie wybrał cel - dom dziecka, bo tam są biedne dzieci bez rodziców. - Całe 35 milionów na jeden dom dziecka?! - zdziwiliśmy się trochę. - To będzie bardzo bogaty dom dziecka - odpowiedział zadowolony ze swego pomysłu trener i zapewnił, że jeśli w losowaniu padną jego cyfry, nie będzie się domagał doli dla siebie.

  • Na początek wezwaliśmy na zeznania prokurator Iwonę Śmigielską-Kowalską, rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej w Płocku. Wzięta w krzyżowy ogień pytań podyktowała nam swoje liczby. Uwaga, są to: 8, 11, 15, 23, 24 i 42.
    - Nie, one z niczym nie są związane, żadne daty urodzin czy ważnych rodzinnych rocznic, po prostu takie przyszły mi jakoś do głowy - zapewniła ze śmiechem pani prokurator. Sama nie gra w Lotto, bo... nie ma szczęścia. - Kiedyś nawet próbowałam, ale nigdy nic nie trafiłam - mówi. - W takich loteriach z losami też nie miałam szczęścia.
    Iwona Śmigielska-Kowalska wygraną przeznaczyłaby na poprawienie losu zwierząt, bo to bardzo chwyta ją za serce; na pewno wsparłaby by schronisko w Łodzi, z którego kiedyś jej córka chciała wziąć psiaka i obu im zakręciła się wtedy łza w oku. Spory procent wygranej dostałyby też niepełnosprawne dzieci, bo są >>takie bezbronne i niczemu niewinne<<. A z inwestycji dla miasta? - Nie wiem... raczej skupiłabym się na działaniach pomocowych - pani prokurator na chwilę zawiesiła głos. - Wiem! Dałabym pieniądze na molo, żeby je w końcu porządnie wyremontowali. Bo ja od początku byłam jego zwolenniczką.

  • wyborcza

    Dziś jest wybitnie gorąco! Oczywiście chodzi o atmosferę rozgrzaną do białości przez LOTTO. Do zgarnięcia jest aż 35 mln zł. To najwyższa kumulacja w tym roku, a gdyby tylko jedna osoba trafiła szóstkę, byłaby to najwyższa wygrana w historii polskiego totka. Co prawda raz już kumulacja wyniosła grubo ponad 50 mln, ale podzielili się nią po połowie dwaj szczęśliwcy.
    Co by można było zrobić z taką kasą? Dobre pytanie... Ale najpierw spróbujmy ją wygrać. >>Gazeta<< wypełniony kupon wyśle jeszcze dziś, a o cyfry do skreślenia poprosimy znane w Płocku osoby. Jak wygramy, przeznaczymy pieniądze na jakiś dobry płocki cel. Podpowiadajcie, na co by się przydało!

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów