Znamy tajemnice Muzeum Mazowieckiego

Małgorzata Siuta
08.06.2009 , aktualizacja: 08.06.2009 19:57
A A A Drukuj
Tylko nieliczni mieli do tej pory okazję zobaczyć wnętrza najnowszej części Muzeum Mazowieckiego. Wśród tych szczęściarzy są uczestnicy kolejnego spaceru z cyklu "Poranek nie w swoim łóżku"

To było już czwarte spotkanie spacerowiczów. Po teatrze, amfiteatrze i kinie na tapetę zostało wzięte muzeum. Podobnie jak poprzednio uczestnicy akcji zwiedzili budynek od piwnic po sam dach. Dotarli do miejsc, które na co dzień nie są dostępne zwykłym zwiedzającym.

Najpierw o samej kamienicy, w której od kilku lat mieści się muzeum i o tym jak przebiegała skomplikowana renowacja zabytkowego budynku opowiedziała sama architekt - Marta Pinkiewicz-Woźniakowska. Warto wiedzieć, że jedyna w Płocku secesyjna kamienica należała do rodziny Górnickich. Tych samych, którzy ufundowali kaplicę na cmentarzu przy al. Kobylińskiego i którzy byli właścicielami żeglugi wiślanej oraz pierwszej w mieście elektrowni (z powodu zbyt wysokich stawek za prąd popadli nawet w konflikt z władzami miasta).

Architekt wspominała, że kamienica tuż przed renowacją była w fatalnym stanie. Na dowód pokazywała zdjęcia dawnego budynku. Uzupełniała, że same prace nad projektem zajęły trzy lata.

Później przyszła kolej na wnętrza. Ciekawostka - jak twierdzą ci, którzy jako ostatni mieszkali w kamienicy, w budynku szalały przeciągi. Mieszkańcy wiecznie narzekali więc na zimno, duże pomieszczenia ciężko było ogrzać kaflowymi piecami. W niedzielę dzięki barwnym opowieściom Małgorzaty Kwiatkowskiej, kierownik działu promocji, na kilkadziesiąt minut można było przenieść się w przeszłość i odwiedzić mieszczan. Zobaczyć, w jakich warunkach spali, odpoczywali, przyjmowali gości. Secesyjne meble przyjechały z różnych stron, ale już niektóre malowidła na ścianach w pokojach pamiętają czasy świetności właśnie tej płockiej kamienicy. Na samą górę wycieczkowicze nie wspięli się nowymi, znanymi wszystkim bywalcom muzeum schodami. Z okazji spaceru pracownicy muzeum udostępnili przepiękną klatkę schodową z odrestaurowanymi autentycznymi secesyjnymi malowidłami. Ich pozostałości zostały odkryte podczas prac renowacyjnych.

Spacerowicze odwiedzili też dział historyczny. Zobaczyli, jak wygląda praca tych, którzy o eksponatach znajdujących się w muzeum wiedzą wszystko. Ale największa niespodzianka czekała ich na końcu. Dyrektor muzeum Leonard Sobieraj pozwolił wejść do nowej, dopiero budowanej części muzeum. Tej, którą większość z nas na razie może podziwiać tylko z zewnątrz. Puste wnętrza w surowym stanie zaskoczyły w porównaniu z gotową już elewacją. Ale duże sale i tak robiły wrażenie. Goście zwiedzili poszczególne piętra, zobaczyli miejsce, w którym w przyszłości będzie makieta dawnego Płocka. Wyszli także na taras od strony ul. Tumskiej. Z wysokości można było podziwiać cały deptak.

Celem kolejnej wyprawy będzie biurowiec PERN-u. Ale ten zwiedzimy dopiero po wakacjach, na początku września. Tak jak w przypadku wcześniejszych wypraw, udział we wrześniowym spacerze będą mogli wziąć ci, którzy prawidłowo odpowiedzą na pytanie konkursowe. Będzie je można znaleźć na stronie internetowej pomysłodawcy i organizatora akcji, biura projektowego Alta - www.alta.net.pl. Zamieścimy je także na łamach "Gazety" pod koniec sierpnia. Szczegóły akcji "Poranek nie w swoim łóżku" i relację ze spaceru, tym razem od strony architektonicznej, również można znaleźć na stronie Alty.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów