Nie kupuj auta w ciemno. Sprawdź dokumenty

Milena Orłowska
2010-02-28 , aktualizacja: 28.02.2010 18:14
A A A Drukuj
Człowiek jest szczęśliwy, że kupuje nowe auto, nawet nie zwróci uwagi, że w umowie, którą podpisuje, jako sprzedający widnieje jakiś Georg von coś tam... A potem są problemy - tłumaczą policjanci, którzy w niedzielę po raz kolejny na płockiej giełdzie walczyli z nieuczciwymi handlarzami
W czasie niedzielnej giełdy przygotowane przez policję ulotki rozdawali także pracownicy Ryneksu
W czasie niedzielnej giełdy przygotowane przez policję ulotki rozdawali także pracownicy Ryneksu
Płocka giełda samochodowa nie jest w ocenie płockiej policji siedliskiem wszelkiego zła. Ale wciąż najczęściej popełnianym tam przestępstwem jest fałszowanie umów kupna-sprzedaży. I nabijanie naiwnych w butelkę.

- To proste: handlarz sprowadza auto z Belgii, Niemiec, Hiszpanii do Polski. Ale nie zgłasza tego ani w urzędzie skarbowym, ani w urzędzie celnym - tłumaczy Piotr Jeleniewicz, rzecznik płockiej komendy. - Dzięki temu nie płaci ani podatku, ani opłaty celnej. Wystawia samochód na giełdzie i znajduje kupca. I wręcza mu umowę kupna-sprzedaży in blanco. "Pan sobie wpisze, co pan uważa" - mówi. Albo wypełnia dokument. Tylko zamiast swojego nazwiska w rubrykę "sprzedający" wpisuje dane ostatniego właściciela widniejącego w dowodzie rejestracyjnym - jakiegoś Belga albo Niemca.

Potem, jeśli auto nie jest skradzione, nie jest w leasingu, nie stanowi zabezpieczenia żadnego kredytu, w końcu nie jest z zachodniej wypożyczalni (bo i nad takim przypadkiem pracowała płocka policja) - jest szansa, że nic się nie wyda i nowy właściciel będzie w spokoju podróżował swoim golfem czy astrą.

Gorzej, jeśli auto jest trefne. I jeśli to wyjdzie - np. przy okazji rejestracji samochodu w wydziale komunikacji. - Bo powiedzmy, że okaże się, iż gdzieś w Belgii jest auto z identycznym numerem VIN (czyli numerem identyfikacji nadwozia) - opowiada Piotr Jeleniewicz. - Wniosek jest prosty: ktoś ukradł właścicielowi tego auta dowód rejestracyjny, potem jakiś samochód i w skradzionym samochodzie przebił numery na te ze skradzionego dokumentu.

Wtedy kończy się szczęście z powodu kupna samochodu, a zaczynają się kłopoty. Policja pyta: skąd ma pan ten samochód, a przerażony właściciel pokazuje umowę.

- Naprawdę kupił pan tego golfa tu w Płocku od niejakiego Georga von... (tu wstawić można dowolne niemieckie bądź belgijskie nazwisko)? - dopytują policjanci.

- No nie, tak naprawdę kupiłem je na giełdzie, od gościa, z którym chodziłem do podstawówki. Wiem, gdzie mieszka, może podjedziemy - nabywca chwyta się ostatniej deski ratunku.

A znajomy z podstawówki rozkłada ręce: - Owszem, samochodami handluję, ale z tym nie mam nic wspólnego. Widzicie gdzieś na umowie moje nazwisko?

Wtedy wszystkie kłopoty spadają na nabywcę. Po pierwsze - traci samochód, a co za tym idzie - także pieniądze. Po drugie - składa wyjaśnienia na policji, w prokuraturze, traci mnóstwo czasu i nerwów. Po trzecie - może odpowiadać za paserstwo.

- Trzeci przypadek na szczęście rzadko się zdarza. W prokuraturze rozumieją, że nabywca trefnego auta po prostu dał się nabrać. Choć można w takiej sytuacji stawiać zarzuty. Niewykluczone, że prokuratorzy stracą w końcu cierpliwość - mówią w komendzie.

Jeszcze rok temu płoccy policjanci przynajmniej raz w miesiącu pracowali nad przypadkiem trefnego auta, naiwnego nabywcy i sprzedawcy widmo. W 2009 r. wiele lepiej nie było. W ub.r. na nieco ponad 12 tys. zarejestrowanych w Płocku pojazdów prawie 3 tys. to te sprowadzone z zagranicy.

- Mieliśmy przypadek, gdy do komendy zajechał sprzedający razem z kupującym. Chcieli sprawdzić samochód. No i wrócili już pieszo - opowiada Piotr Jeleniewicz. - Czasem nawet handlarz nie wie, że auto jest kradzione. Bo kupił je gdzieś w tureckim komisie i o szczegóły nie pytał.

W niedzielę na giełdzie policjanci przez megafony przestrzegali kierowców przed umowami in blanco. Czy takimi z widmowym cudzoziemcem jako sprzedawcą.

Przypominali, że gdy kupujemy samochód, powinniśmy dokładnie sprawdzić całość dokumentów (w tym opłat celnych i skarbowych) oraz zgodność numerów identyfikacyjnych w nich umieszczonych z faktycznie widniejącymi na pojeździe. - Superokazje to najczęściej wstęp do kłopotów - podkreślają mundurowi. Pracownicy giełdy, prócz biletu wstępu na jej teren, wręczali wszystkim przygotowane przez policjantów ulotki. W poniedziałek akcja przeniesie się na teren przy centrum handlowym Echo i na targowisko przy Rembielińskiego.

- Przestrzegać będziemy także przed samochodowymi złodziejami - dodaje rzecznik komendy. - Wprawdzie teraz ginie w Płocku ok. 60 samochodów rocznie, nie ma porównania z sytuacją sprzed kilku lat, kiedy złodzieje ściągali z parkingów w ciągu roku kilkaset samochodów. Dla właścicieli owych 60 skradzionych w ubiegłym roku jednak to marna pociecha.

- Przede wszystkim chcemy przypomnieć kilka podstawowych zasad - dodaje Krzysztof Piasek z wydziału prewencji. - Ludzie często sami ułatwiają życie złodziejom, a przestępca działa tam, gdzie najłatwiej osiągnie cel. Zawsze zamykajmy samochód. Nie pozostawiajmy w nim kluczyków, dokumentów ani żadnych wartościowych rzeczy. Niekonwencjonalne zabezpieczenie naszego auta wykonane przez złotą rączkę skutecznie zniechęci potencjalnego włamywacza. Złodzieje potrafią złamać seryjne zabezpieczenia. Nad tymi nietypowymi nie będą chcieli się głowić.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów