Kazali dłużnikowi skakać z samochodu do Wisły
2010-03-04
, aktualizacja: 05.03.2010 09:55
Zgarnęli go z ulicy - była konkubina i trzech jej kompanów. Wywieźli na ulicę Gmury. I kazali skoczyć do Wisły. Poszło o niespłacony kredyt.
Policja dopiero w czwartek zdecydowała się ujawnić szczegóły tej historii. Chodzi o 38-letniego płocczanina (karanego wcześniej za przestępstwa gospodarcze) i jego o osiem lat młodszą byłą konkubinę. Para była związana ze sobą jakiś czas temu, mają dziecko. Ich związek nie przetrwał jednak próby czasu. Problem polegał na tym, że zaciągnęli wspólnie kredyt w banku. - To znaczy na umowie widniało tylko nazwisko kobiety. Jej konkubent nie miał zdolności kredytowej, obiecał jej jednak, że będzie dokładał się do rat - opowiadają policjanci.
Tyle że kiedy para się rozstała, mężczyzna o spłacie kredytu zapomniał.
Jego była partnerka postanowiła więc przypomnieć mu o obietnicy. We wtorek zadzwoniła do niego, umówili się na spotkanie, po godz. 12 na Otolińskiej. 38-latek przyszedł sam. 30-latka przyjechała nissanem w towarzystwie trzech mężczyzn (jeden z nich jest jej aktualnym konkubentem, drugi - jak później się okazało - także pożyczył 38-latkowi pieniądze i nie mógł doczekać się spłaty). Zapakowali 38-latka do samochodu, zagrozili, że go pobiją, i wywieźli nad Wisłę, na ul. Gmury. Tam uprowadzony oddał im 900 zł, które miał w portfelu i karty kredytowe. Potem usłyszał, że ma wysiadać, wprost do płynącej obok rzeki. Na szczęście w tym miejscu woda nie była głęboka, sięgała mężczyźnie zaledwie do kolan.
Kobieta i jeden z mężczyzn z nissana zostali zatrzymani kilka godzin po zdarzeniu, pozostali mężczyźni sami zgłosili się do komendy.
Tyle że kiedy para się rozstała, mężczyzna o spłacie kredytu zapomniał.
Jego była partnerka postanowiła więc przypomnieć mu o obietnicy. We wtorek zadzwoniła do niego, umówili się na spotkanie, po godz. 12 na Otolińskiej. 38-latek przyszedł sam. 30-latka przyjechała nissanem w towarzystwie trzech mężczyzn (jeden z nich jest jej aktualnym konkubentem, drugi - jak później się okazało - także pożyczył 38-latkowi pieniądze i nie mógł doczekać się spłaty). Zapakowali 38-latka do samochodu, zagrozili, że go pobiją, i wywieźli nad Wisłę, na ul. Gmury. Tam uprowadzony oddał im 900 zł, które miał w portfelu i karty kredytowe. Potem usłyszał, że ma wysiadać, wprost do płynącej obok rzeki. Na szczęście w tym miejscu woda nie była głęboka, sięgała mężczyźnie zaledwie do kolan.
Kobieta i jeden z mężczyzn z nissana zostali zatrzymani kilka godzin po zdarzeniu, pozostali mężczyźni sami zgłosili się do komendy.
- 21 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Re: Kazali dłużnikowi skakać z samochodu do Wisły
miecznikow
05.03.10, 08:00
He, he...dobry sposob. Niedlugo bedzie coraz wiecej takich akcji... A to co sie dzieje na tych piramidkach typu np. finasowo.pl, kokos.pl to szok.... Tam dopiero buszuja oszusci... Tylko »
-
Kazali dłużnikowi skakać z samochodu do Wisły
senninha
05.03.10, 08:01
mogli koledze wykonac plukanie zoladka, nosa, a na deser lewatywe Wiselka.»
-
Kazali dłużnikowi skakać z samochodu do Wisły
loppe
05.03.10, 08:22
to jak wysiąć do kałuży woda do kolan, po co ten tytuł na pierwszej stronie»
Najczęściej czytane24 htydzień




