Telefon: Skazaliście mnie, więc podłożyłem bombę

mo
2010-03-10 , aktualizacja: 10.03.2010 19:16
A A A Drukuj
- Jestem byłym skazanym, właśnie wyszedłem z więzienia. I podłożyłem w sądzie bomby. Konkretnie dwie - w środę rano do sekretariatu płockiego sądu zadzwonił nieznany (jeszcze) mężczyzna.
Była godz. 9. Pracownicy sądu natychmiast dali znać płockiej komendzie, policjanci postawili na nogi inne służby. Chwilę później budynek sądu był już obstawiony policyjnymi radiowozami, strażackimi wozami bojowymi, na miejsce przyjechała też karetka.

Potem do akcji wkroczyli policyjni pirotechnicy, do pomocy mieli psy przeszkolone w wyszukiwaniu ładunków wybuchowych. Przeszukali cały budynek przy pl. Narutowicza. Ok. godz. 11 jasne już było, że bomb w sądzie nie ma.

Wszystko odbyło się szybko i sprawnie, na szczęście nie była konieczna ewakuacja pracowników i interesantów.

- W tym momencie nie wiemy nic więcej o mężczyźnie, który spowodował całe zamieszanie - mówi Piotr Jeleniewicz, rzecznik płockiej policji. - Nie powiedział ani za co był skazany, ani ile czasu przebywał w zakładzie karnym. Ale i tak jego namierzenie będzie kwestią czasu. Przypominam, że za tego rodzaju głupie żarty grozi grzywna do 5 tys. zł oraz pokrycie kosztów całej akcji. W tym momencie trudno oszacować, ile kosztowało zaangażowanie służb, można jednak przypuszczać, że będzie to suma rzędu kilkunastu tysięcy złotych.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy