Ona stawała się coraz bardziej płocczanką
10.04.2010
, aktualizacja: 10.04.2010 23:34
Tak o Jolancie Szymanek-Deresz mówił Zygmunt Buraczyński, były wiceprezydent Płocka. Był jedną z kilkunastu osób, które w sobotę wieczorem wspominały posłankę przed jej biurem na Starym Rynku.
RAPORTY
W blasku świeczek zdjęcie uśmiechniętej Jolanty Szymanek-Deresz przepasane czarną wstążką, mnóstwo kwiatów, niebiesko-biało-niebieski szalik z herbem płockiej Wisły. Wśród kilkunastu osób były prezydent Płocka Stanisław Jakubowski, były wiceprezydent Zygmunt Buraczyński, ludzie płockiej lewicy, ale nie tylko. Odmówili "Zdrowaś Maryjo", po czym pogrążyli się w ciszy. Nie brakowało łez.
- Gdy już, niestety, stało się jasne, że nikt nie przeżył katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem, zaczęliśmy dzwonić do siebie, by umówić się na to symboliczne spotkanie. To było spontaniczne - przyznał Zygmunt Buraczyński. - W tym tragicznym dniu przypominałem sobie, jak przed kilkoma laty Jolanta Szymanek-Deresz przyjechała do Płocka, by zostać tu posłanką. Zaczęła szybko wczuwać się w to miasto, rozmawiać z ludźmi, starać się ich poznać. Na tyle nie był jej obojętny los miasta, że potrafiła czasem w ostrych słowach skrytykować tych, którzy działali na jego niekorzyść. Widać, że pragnęła stać się częścią Płocka i naprawdę szybko stawała się płocczanką.
Zebrani następnie przeszli do katedry, by wziąć udział w uroczystej mszy św. ku czci nie tylko rychłej beatyfikacji Jana Pawła II (nabożeństwo odbyło się w 5. rocznicę śmierci Papieża), ale też ofiar smoleńskiej katastrofy. Buraczyński uznał to za ważny symbol.
- Śmierć Jana Pawła II zjednoczyła Polaków ponad podziałami, potem jednak ważniejsze okazały się spory, w tym te polityczne. Być może ta tragedia sprawi, że to zjednoczenie naszego narodu potrwa dłużej. Chciałbym głęboko wierzyć, że nie będzie hipokryzji.
- Gdy już, niestety, stało się jasne, że nikt nie przeżył katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem, zaczęliśmy dzwonić do siebie, by umówić się na to symboliczne spotkanie. To było spontaniczne - przyznał Zygmunt Buraczyński. - W tym tragicznym dniu przypominałem sobie, jak przed kilkoma laty Jolanta Szymanek-Deresz przyjechała do Płocka, by zostać tu posłanką. Zaczęła szybko wczuwać się w to miasto, rozmawiać z ludźmi, starać się ich poznać. Na tyle nie był jej obojętny los miasta, że potrafiła czasem w ostrych słowach skrytykować tych, którzy działali na jego niekorzyść. Widać, że pragnęła stać się częścią Płocka i naprawdę szybko stawała się płocczanką.
Zebrani następnie przeszli do katedry, by wziąć udział w uroczystej mszy św. ku czci nie tylko rychłej beatyfikacji Jana Pawła II (nabożeństwo odbyło się w 5. rocznicę śmierci Papieża), ale też ofiar smoleńskiej katastrofy. Buraczyński uznał to za ważny symbol.
- Śmierć Jana Pawła II zjednoczyła Polaków ponad podziałami, potem jednak ważniejsze okazały się spory, w tym te polityczne. Być może ta tragedia sprawi, że to zjednoczenie naszego narodu potrwa dłużej. Chciałbym głęboko wierzyć, że nie będzie hipokryzji.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







