Prezydent zdecydował: ewakuacja części płockich Borowiczek

Hubert Woźniak, Kinga Wochowska
2010-05-24 , aktualizacja: 24.05.2010 21:20
A A A Drukuj
Kiedy w Dobrzykowie trwała dramatyczna obrona przed wodą i na tymczasowym wale rosła kolejna warstwa worków z piachem, w płockich Borowiczkach rozległy się policyjne syreny, a do drzwi zapukali ratuszowi gońcy z zarządzeniem prezydenta: ewakuacja!
Borowiczki chwilę po ogłoszeniu ewakuacji
Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agen
Borowiczki chwilę po ogłoszeniu ewakuacji
Zarządzona w poniedziałek wieczorem ewakuacja nie dotyczy całych Borowiczek. W pierwszej kolejności chodzi o mieszkańców, których domy znajdują się w najniżej położonym trójkącie, utworzonym przez Wisłę i ujście rzeki Słupianki. Są to rejony ulic: Rybnej, Powiśla, Roztocza, Urbanowo, Odległej oraz fragmentu ul. Pocztowej. W kolejnej turze ewakuowani powinni być ludzie z pasa terenu przylegającego do Słupianki od północy, czyli z rejonu ul. Zarzecznej.

- Nie ukrywam, liczyłem na to, że nie dojdzie do takiej sytuacji - przyznał na poniedziałkowej konferencji prasowej w ratuszu prezydent miasta Mirosław Milewski. - Sytuacja na Wiśle spowodowała jednak, że dziś inaczej oceniam ryzyko tego, co może się wydarzyć. W Borowiczkach nie obserwujemy przerwania wałów przeciwpowodziowych, a jedynie osłabienie ich konstrukcji, stwierdzamy postępującą degradację i przesiąkanie w kilku miejscach. Tam, gdzie zauważymy punktowe przesiąkanie, naprawiamy wał za pomocą worków. A tam, gdzie ma ono większe rozmiary, korzystamy z piasku i geowłókniny. Ponieważ jednak ryzyko zaczyna być za duże, ogłosiłem na wszelki wypadek ewakuację części osiedla.

Dariusz Zawidzki - wiceprezydent Płocka i pełnomocnik Mirosława Milewskiego ds. bezpieczeństwa - dodał, że wały przeciwpowodziowe administracyjnie zostały wyłączone z użytku. Samorząd nie jest ich właścicielem (należą do skarbu państwa) i nie może z nimi nic robić. Może je awaryjnie naprawiać dopiero w sytuacji kryzysowej.

Z ratuszowego spisu mieszkańców wynika, że na zagrożonych terenach zameldowało się 390 osób. Wczoraj wieczorem w Urzędzie Miasta odbyło się szybkie szkolenie ratuszowych kurierów, którzy o zmierzchu ruszyli do Borowiczek. Mirosław Milewski przyznał, że nie istnieją przepisy, które zmusiłyby ludzi do ewakuacji (np. z ul. Gmury nikt do dziś się nie ewakuował). Prezydent Płocka liczy przynajmniej na to, że niebezpieczny obszar opuszczą ludzie starsi, chorzy - słowem tacy, których żywioł może najbardziej zaskoczyć.

- Jaka ewakuacja? Jaka ewakuacja? Żarty sobie pani z nas robi - w ten sposób mieszkańcy zagrożonych terenów reagowali na nasze pytanie, czy opuszczoną domy.

- Domu nie zostawię, bo to dorobek całego życia, najcenniejsze sprzęty jak telewizor zaniosłem na piętro, sam też się na nim w razie czego schowam - mówi Edward Pudło, który mieszka bardzo blisko wału, i który sam budował te obwałowania.

- Od 30 lat tu mieszkam - dodaje Marian Gozdan. - W garażu mam kanał, nawet w nim nigdy nie widziałem wody. A jeśli rzeczywiście przyjdzie, ja wejdę na piętro.

Na potrzeby mieszkańców Borowiczek przygotowany został internat "siedemdziesiątki", ratusz zapewnił w nim wyżywienie oraz opiekę medyczną. Płocczanie mogą się ewakuować do rodziny, znajomych, korzystając z własnego transportu. Mogą też wykorzystać autobusy Komunikacji Miejskiej. Jej pojazdy znajdą się przy ul. Pocztowej. Ratusz przygotował też transport dla osób niepełnosprawnych oraz takich, które mają problemy z poruszaniem się. Jeśli zdecydują się na opuszczenie Borowiczek - zostaną przetransportowane do Domu Pomocy Społecznej przy ul. Krótkiej. Urząd Miasta przygotował także punkty, do których można przewieźć zwierzęta. Nieczynne do odwołania pozostaną Przedszkole nr 34 i Szkoła Podstawowa nr 20.

Policja i straż miejska otrzymały polecenie zabezpieczenia objętego ewakuacją terenu, na miejscu będzie także stacjonować karetka pogotowia. A w nocy z poniedziałku na wtorek do ratowników pracujących przy umacnianiu wałów dołączy jeszcze 80 żołnierzy.

Po godzinie 18.30 zamknięty został wjazd w prowadzącą w kierunku Wisły ul. Pocztową. - Apeluję do płocczan również o to, by nie korzystali z ul. Korczaka i Grabówki - powiedział wiceprezydent Dariusz Zawidzki. - Przyzwyczailiśmy się, że jest ona dobrym objazdem, tym razem jednak będzie to droga ewakuacyjna. Każdy samochód, który będzie się nią poruszał lub zostanie na niej zaparkowany, może nagle zacząć przeszkadzać. W końcu nie wiemy, czy i kiedy nadejdzie ta "godzina zero".

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów