Prezydent Milewski o ewakuacji Borowiczek: Na wszelki wypadek

Hubert Woźniak
2010-05-24 , aktualizacja: 24.05.2010 21:24
A A A Drukuj
Nie ma zagrożenia dla Radziwia, osiedla bronią solidne wały - zapewnia prezydent Płocka Mirosław Milewski. - Mam nadzieję, że również w przypadku Borowiczek nic złego się nie stanie.
Mirosław Milewski (w środku) na konferencji prasowej dotyczącej sytuacji powodziowej
Fot. Piotr Augustyniak / Agencja
Mirosław Milewski (w środku) na konferencji prasowej dotyczącej sytuacji powodziowej
W poniedziałek trwała obrona Dobrzykowa. Jeśli usypana z worków z piaskiem zapora nie zatrzyma tam Wisły - woda ruszy w kierunku lewobrzeżnego Płocka. Ale po drodze czeka ją wiele przeszkód. Najpierw kolejna pospiesznie usypana zapora za Jordanowem. W tym miejscu teren podnosi się, tworząc niewielkie pagórki. Jedyny wąwóz między tymi wzniesieniami to droga z Płocka do Jordanowa. Ratownicy liczą, że usypana w niedzielę zapora zatrzyma w nim wodę. Ale nawet jeśli Wisła przedarłaby się i przez tę przeszkodę, do Radziwia jest jeszcze kilka kilometrów słabo zaludnionych obszarów.

Zagrożenie nie wydaje się duże, co jednak jeśli dojdzie do przerwania wałów pod Płockiem? 28 lat temu zostały one uszkodzone w trzech miejscach między Dobrzykowem a Popłacinem - Wisła nie tylko wdarła się pod wiaduktem kolejowym, ale także podmyła nasyp kolejowy i przyczółek mostowy.

Hubert Woźniak: W jaki sposób wylewająca w Świniarach i w Dobrzykowie Wisła może zagrozić lewobrzeżnej części miasta?

Mirosław Milewski: Przebicie wału przeciwpowodziowego w Dobrzykowie przyniosło rezultat. W tym sensie, że poziom Wisły zaczął się ponownie podnosić o jakieś pół metra i wracać do stanu sprzed momentu uszkodzenia obwałowań w Świniarach. Gdyby nie doszło do tego kontrolowanego wysadzenia wału, moglibyśmy się zacząć zastanawiać, czy zapora w Jordanowie zatrzyma wodę i nie dopuści jej do Radziwia. Teraz sytuacja zmieniła się. Jeśli nawet woda pokona tymczasowe zapory w Dobrzykowie i dopłynie do Jordanowa, nie przedostanie się dalej. Tym bardziej że znajdzie tam naturalny odpływ w kierunku Wisły.

Ale przecież w każdej chwili fala może zagrozić samym wałom w Radziwiu - tak jak pokonała obwałowania w Świniarach.

- Jestem spokojny o wały w Radziwiu, są one specjalnej konstrukcji.

Wzmocnione po ostatniej powodzi w 1982 roku?

- Dokładnie tak. Sprawdzaliśmy je teraz, są w bardzo dobrym stanie. Taki poziom wody, jaki mamy w Wiśle, w ogóle im nie zagraża.

W przeciwieństwie do wałów w Borowiczkach po drugiej stronie rzeki.

- Wały po drugiej stronie rzeki są w takim stanie, że byłyby w stanie zatrzymać tylko szybkie spiętrzenie wody, a nie długą falę. Nadają się w całości do remontu. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej od kilku lat dysponuje planami ich zmodernizowania, ale nie robił tego ze względu na brak środków. Dopiero teraz słyszymy o wpisaniu tej modernizacji na listę projektów indykatywnych i wykorzystania do 2012 roku środków unijnych.

Podsumowując: Radziwie jest bezpieczne, a woda grozi Borowiczkom?

- Tak. Zarządzona ewakuacja to działanie na wszelki wypadek, by żywioł nie zaskoczył ludzi, zwłaszcza osób starszych. Nadal walczymy o utrzymanie wałów, a mieszkańcy bardzo nam w tym pomagają.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Prezydent Milewski o ewakuacji Borowiczek: Na w... mtix 24.05.10, 22:35

    Jakie My walczymy? miałeś człowieku łopate w ręku? wyniosłeś komuś meble z mieszkania? prawda jest taka, że Pan Milewski przyjechał popatrzył i pojechał. A na liście do ewakuacji nie bylo »

  • Niech się uczy od Jadczaka fpz 25.05.10, 15:52

    Ten człowiek - wójt Gąbina chyba dał przykład jak należy postępować wsytuacjach trudnych. Przecież ta woda spadła na niego jak grom z jasnego nieba. Okazał się świetnymkoordynatorem dla »