Praca w policji. Tatuaże wcale nie dyskwalifikują
2010-07-27
, aktualizacja: 27.07.2010 20:20
Pora skończyć z mitami o przyjęciach do pracy w policji - mówią w płockiej komendzie. - To nieprawda, że policjant nie może mieć tatuażu. Zajęcie znajdziesz u nas nawet, jeśli jesteś po czterdziestce.
W płockiej komendzie jest w tym momencie kilkadziesiąt wakatów. Oczywiście, nie ma pieniędzy, by zapełnić wszystkie miejsca naraz. Ale jeśli złożysz wszystkie dokumenty, przejdziesz testy, jesteś zdrowy... naprawdę jest spora szansa, że w krótkim czasie zaczniesz pracę.
- Na początek tylko małe zastrzeżenie. Praca w policji to służba, 24 godziny na dobę, niezależnie od tego, czy ma się na sobie mundur, czy nie. To rzecz jasna zobowiązuje, wpływa na całe życie - mówi Piotr Jeleniewicz, rzecznik płockiej komendy. - Z drugiej strony jest niewątpliwy atut - emerytura po 15 latach służby. Choć i w tym jest haczyk - zapewniam, że 15 lat walki z przestępcami, codziennego kontaktu z ludzkim nieszczęściem to i tak bardzo długo.
Tyle wstępnych zastrzeżeń - możemy zaczynać zachęcanie do pracy w policji.
Policjantem może zostać Polak, z maturą, nienaganną opinią, zdrowy, po zaliczonych testach psychologicznych i fizycznych, niekarany. I tu uwaga - chodzi nie tylko o prawomocne wyroki za przestępstwa. - Człowiek, który nagminnie dostaje mandaty za np. łamanie przepisów ruchu drogowego, także będzie miał mniejsze szanse. Nie chodzi rzecz jasna o jeden mandat, ale o sytuację, w której nagminnie zalicza się wpadki - twierdzi Jeleniewicz. - Nie można przecież pozwolić, by kojarzony z takim zachowaniem delikwent za chwilę był przykładnym policjantem drogówki.
Kolejna ciekawa sprawa - od dłuższego czasu nie obowiązują już ograniczenia wiekowe. Jeśli jesteś po czterdziestce, a nic ci nie dolega i bez problemu przejdziesz testy fizyczne - masz szansę.
Tatuaże - wcale nie dyskwalifikują. Okazuje się, że wiele osób chce wstąpić do policji, ale rezygnuje, bo jakiś czas temu przyozdobiło ciało gustownym obrazkiem. - Czasy się zmieniają, nasza formacja także - podkreśla rzecznik. - Tatuaż w niewidocznym miejscu, rzecz jasna nie na twarzy czy dłoni, jest do przyjęcia.
Jeszcze jakiś czas temu policja organizowała nabory dwa razy w roku, wiosną i jesienią. To też się zmieniło - teraz dokumenty można składać cały rok. Wystarczy odebrać formularze w dziale kadr w komendzie albo znaleźć je na stronie Komendy Głównej. Wypełnić, życiorys napisać własnoręcznie. I odnieść, albo wysłać.
Potem czeka nas kilka wycieczek - niestety, na własny koszt. Rozmowa kwalifikacyjna jest np. w Radomiu, test fizyczny - w Legionowie.
- Jeśli chodzi o testy - ten fizyczny to naprawdę nic trudnego, na stronie KGP można znaleźć film z jego dokładnym przebiegiem i się przygotować. W internecie są też przykładowe testy wiedzowe - mówi Jeleniewicz. - A testy psychologiczne - tu zasada jest tylko jedna. Nie ściemniać, nie udawać lepszego, niż się jest w rzeczywistości. Bo ten test ma właśnie za zadanie ujawnić ludzi ze skłonnością do kłamstwa. Tak więc - szczerość przede wszystkim.
Jeśli się wam powiedzie - najpierw czeka was półroczne szkolenie; szkoła jest za darmo, wyżywienie i zakwaterowanie także, w trakcie szkolenia dostaje się także pensję - 1,3 tys. zł netto. A potem już praca. Prawie zawsze jest tak, że trafia się do jednostki we własnym mieście (odstępstwa od tej reguły są, ale to naprawdę wyjątkowe sytuacje).
I teraz dwa problemy. Coś, nad czym musi zastanowić się każdy, kto chce pracować w policji. Pierwszy to... nazwijmy to delikatnie, nie najwyższe pensje. - Choć i to zależy od punktu widzenia - zaznacza Jeleniewicz. - Początkujący policjant dostaje do ręki 1,8 tys. zł. Ten z np. 10-letnim stażem - ok. 3 tys. Wszystko zależy od wyników w pracy.
Druga sprawa - choć policja ogólnie, jako formacja, budzi wśród ludzi coraz większą sympatię (są na to badania!), to są przecież kawały o policjantach, napisy na murach z wymownym skrótem... I jeszcze kilka innych rzeczy, które świadczą o tym, że miłość do policji nie jest jeszcze głęboka i szczera. - Nie wszyscy muszą nas kochać. Właściwie to bardzo się cieszę, że nie lubią nas np. ci, których wsadzamy za kratki - kwituje rzecznik. - A te napisy... To domena młodych ludzi, wyraz ich buntu, stanu, z którego się wyrasta. Zresztą autor takich napisów, jeśli padnie ofiarą przestępstwa, i tak zwróci się do nas. Właśnie u nas będzie szukał pomocy.
Piotr Jeleniewicz dodaje jeszcze: - Nabór do policji jest całkowicie przejrzysty, jego zasady ściśle określone, przebieg, wyniki - jawne. Nie ma chyba firmy, która urządzałaby to w taki sposób. Każdy wie, jak mu poszło, który jest na liście, jakie ma szanse. Nie ma tu szans na protekcję. Liczy się nastawienie i umiejętności. Nie, nie mówię o tym teraz, bo mamy mniej chętnych. Chętnych wciąż jest dość sporo. Nam zależy jednak, by zgłaszało się jak najwięcej ludzi - bo chcemy spośród nich wyłowić tych najbardziej wartościowych.
- Na początek tylko małe zastrzeżenie. Praca w policji to służba, 24 godziny na dobę, niezależnie od tego, czy ma się na sobie mundur, czy nie. To rzecz jasna zobowiązuje, wpływa na całe życie - mówi Piotr Jeleniewicz, rzecznik płockiej komendy. - Z drugiej strony jest niewątpliwy atut - emerytura po 15 latach służby. Choć i w tym jest haczyk - zapewniam, że 15 lat walki z przestępcami, codziennego kontaktu z ludzkim nieszczęściem to i tak bardzo długo.
Tyle wstępnych zastrzeżeń - możemy zaczynać zachęcanie do pracy w policji.
Policjantem może zostać Polak, z maturą, nienaganną opinią, zdrowy, po zaliczonych testach psychologicznych i fizycznych, niekarany. I tu uwaga - chodzi nie tylko o prawomocne wyroki za przestępstwa. - Człowiek, który nagminnie dostaje mandaty za np. łamanie przepisów ruchu drogowego, także będzie miał mniejsze szanse. Nie chodzi rzecz jasna o jeden mandat, ale o sytuację, w której nagminnie zalicza się wpadki - twierdzi Jeleniewicz. - Nie można przecież pozwolić, by kojarzony z takim zachowaniem delikwent za chwilę był przykładnym policjantem drogówki.
Kolejna ciekawa sprawa - od dłuższego czasu nie obowiązują już ograniczenia wiekowe. Jeśli jesteś po czterdziestce, a nic ci nie dolega i bez problemu przejdziesz testy fizyczne - masz szansę.
Tatuaże - wcale nie dyskwalifikują. Okazuje się, że wiele osób chce wstąpić do policji, ale rezygnuje, bo jakiś czas temu przyozdobiło ciało gustownym obrazkiem. - Czasy się zmieniają, nasza formacja także - podkreśla rzecznik. - Tatuaż w niewidocznym miejscu, rzecz jasna nie na twarzy czy dłoni, jest do przyjęcia.
Jeszcze jakiś czas temu policja organizowała nabory dwa razy w roku, wiosną i jesienią. To też się zmieniło - teraz dokumenty można składać cały rok. Wystarczy odebrać formularze w dziale kadr w komendzie albo znaleźć je na stronie Komendy Głównej. Wypełnić, życiorys napisać własnoręcznie. I odnieść, albo wysłać.
Potem czeka nas kilka wycieczek - niestety, na własny koszt. Rozmowa kwalifikacyjna jest np. w Radomiu, test fizyczny - w Legionowie.
- Jeśli chodzi o testy - ten fizyczny to naprawdę nic trudnego, na stronie KGP można znaleźć film z jego dokładnym przebiegiem i się przygotować. W internecie są też przykładowe testy wiedzowe - mówi Jeleniewicz. - A testy psychologiczne - tu zasada jest tylko jedna. Nie ściemniać, nie udawać lepszego, niż się jest w rzeczywistości. Bo ten test ma właśnie za zadanie ujawnić ludzi ze skłonnością do kłamstwa. Tak więc - szczerość przede wszystkim.
Jeśli się wam powiedzie - najpierw czeka was półroczne szkolenie; szkoła jest za darmo, wyżywienie i zakwaterowanie także, w trakcie szkolenia dostaje się także pensję - 1,3 tys. zł netto. A potem już praca. Prawie zawsze jest tak, że trafia się do jednostki we własnym mieście (odstępstwa od tej reguły są, ale to naprawdę wyjątkowe sytuacje).
I teraz dwa problemy. Coś, nad czym musi zastanowić się każdy, kto chce pracować w policji. Pierwszy to... nazwijmy to delikatnie, nie najwyższe pensje. - Choć i to zależy od punktu widzenia - zaznacza Jeleniewicz. - Początkujący policjant dostaje do ręki 1,8 tys. zł. Ten z np. 10-letnim stażem - ok. 3 tys. Wszystko zależy od wyników w pracy.
Druga sprawa - choć policja ogólnie, jako formacja, budzi wśród ludzi coraz większą sympatię (są na to badania!), to są przecież kawały o policjantach, napisy na murach z wymownym skrótem... I jeszcze kilka innych rzeczy, które świadczą o tym, że miłość do policji nie jest jeszcze głęboka i szczera. - Nie wszyscy muszą nas kochać. Właściwie to bardzo się cieszę, że nie lubią nas np. ci, których wsadzamy za kratki - kwituje rzecznik. - A te napisy... To domena młodych ludzi, wyraz ich buntu, stanu, z którego się wyrasta. Zresztą autor takich napisów, jeśli padnie ofiarą przestępstwa, i tak zwróci się do nas. Właśnie u nas będzie szukał pomocy.
Piotr Jeleniewicz dodaje jeszcze: - Nabór do policji jest całkowicie przejrzysty, jego zasady ściśle określone, przebieg, wyniki - jawne. Nie ma chyba firmy, która urządzałaby to w taki sposób. Każdy wie, jak mu poszło, który jest na liście, jakie ma szanse. Nie ma tu szans na protekcję. Liczy się nastawienie i umiejętności. Nie, nie mówię o tym teraz, bo mamy mniej chętnych. Chętnych wciąż jest dość sporo. Nam zależy jednak, by zgłaszało się jak najwięcej ludzi - bo chcemy spośród nich wyłowić tych najbardziej wartościowych.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





