Dariusz Zawidzki: przyjmuję wszystkich ludzi

Milena Orłowska
2010-07-30 , aktualizacja: 30.07.2010 20:04
A A A Drukuj
- Od początku mojego urzędowania przyjąłem w moim gabinecie ok. 4 tys. osób. Od starych urzędników wiem, że jeśli chodzi o klientów, nigdy w urzędzie nie było takiego ruchu - mówi wiceprezydent Płocka Dariusz Zawidzki.
Niedawno sprawdzaliśmy, czy łatwo można zapisać się na wizytę do prezydenta i jego zastępców.

Zatelefonowaliśmy do wszystkich sekretariatów (dla niepoznaki podszywając się pod kogoś innego). Efekt naszych starań był wyjątkowo mizerny.

Konkretny termin, nawet niezbyt odległy, wyznaczono nam jedynie w sekretariacie wiceprezydenta Piotra Kubery.

W sekretariacie wiceprezydenta Tomasza Kolczyńskiego dowiedzieliśmy się, że trzeba zgłosić się po sezonie urlopowym, mniej więcej w połowie sierpnia, u prezydenta Mirosława Milewskiego spotkała nas kompletna porażka - okazało się, że najpierw musielibyśmy składać oficjalne skargi dotyczące trapiącego nas problemu, wyczerpać wszystkie inne drogi i może wtedy ewentualnie udałoby się zobaczyć z prezydentem.

Jeśli chodzi o wiceprezydenta Dariusza Zawidzkiego - w jego sekretariacie dowiedzieliśmy się, że na spotkanie nie ma co liczyć, bo w wakacje wizyt nie ma.

Zapisy na wrzesień zaczynają się 2 sierpnia.

Kilka dni po publikacji rozmawialiśmy z wiceprezydentem Zawidzkim. Na zupełnie inny temat.

Ale kiedy skończyliśmy, wiceprezydent wspomniał o tym tekście.

- Nie będę ukrywał, trochę mnie takie postawienie sprawy zabolało - powiedział.

- Bo ja naprawdę hołduję zasadzie pełnej dostępności.

- Dlaczego w takim razie nie można było się do pana zapisać? - w naszym tekście nie prosiliśmy nikogo o komentarz, był więc dobry moment, by takowego wysłuchać.

- Z naszego doświadczenia wynika, że wakacje, jeśli chodzi o wizyty klientów, to martwy sezon. Ludzie wyjeżdżają na urlopy, nawet ci, którzy umówili się na spotkanie dwa, trzy miesiące wcześniej, nie przychodzą. Tymczasem ja i moi podwładni rezerwowaliśmy czas, czekaliśmy. Trochę nam tego zmarnowanego czasu było szkoda. Tym bardziej że w czasie wakacji zastępuję innych wiceprezydentów, którzy akurat są na urlopie. Łączy się to z ogromną ilością dodatkowych obowiązków. Dlatego od dwóch lat wprowadziliśmy zasadę, że w sezonie wakacyjnym zapisów nie będzie. Na wizyty wrześniowe można zapisywać się od 2 sierpnia.

A jak to wygląda w zwykłe, w niewakacyjne miesiące?

- Raz w tygodniu, kiedyś była to środa, teraz jest to czwartek, od rana, przez cały dzień przyjmuję interesantów. Trudno powiedzieć, ilu dziennie, wszystko zależy od rodzaju problemów osób, które do mnie przychodzą. Niektóre osoby potrafią przebywać u mnie nawet dwie godziny. Wtedy kolejka się przesuwa, niestety. I dlatego czasem okres oczekiwania na wizytę, niestety, wydłuża się nawet do trzech miesięcy.

A z czym przychodzą do pana płocczanie?

- 70 proc. wszystkich spraw dotyczy mieszkaniówki. W skrócie: złożyłem podanie i teraz chcę wiedzieć, kiedy dostanę mieszkanie. Inne sprawy? Są najróżniejsze. Dotyczą złego oznakowania ulic, opłat za śmieci, mandatów wypisywanych przez straż miejską, tego, że sąsiad przerzuca śmieci przez ogrodzenie. Dziś nawet, zupełnie bez zapisów i umawiania się przyjąłem dwie osoby, które twierdziły, że ich sprawy nie cierpią zwłoki. Czasem naprawdę sam jestem zdziwiony, z czym przychodzą ludzie. Jakiś czas temu tłumaczyłem człowiekowi, że miasto nie może mu pomóc - ten pan prosił o wsparcie, zmarł mu ktoś z rodziny, pogrzeb był w Częstochowie, a on nie miał na podróż. Często jest tak, że sprawę naprawdę mógłby załatwić urzędnik niższego szczebla. Ludzie jednak chcą widzieć się z wiceprezydentem, kimś "wyżej" i jemu opowiedzieć wszystko.

Trudno się dziwić.

Ja to rozumiem. Dlatego każdego przyjmuję i z każdym rozmawiam. Od początku mojego urzędowania przyjąłem w moim gabinecie ok. 4 tys. osób. Teraz zapisy ruszają od 2 sierpnia. Więc zapraszam.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów