Świniary: w maju powódź, dzisiaj nowy rok szkolny
2010-09-01
, aktualizacja: 01.09.2010 21:07
W maleńkiej szkole w Świniarach rozpoczął się wczoraj rok szkolny. Jeszcze w maju woda sięgała tu okien, wczoraj wszystkie sale pachniały świeżością. - W ciągu tych miesięcy przekonaliśmy się, że można liczyć na innych ludzi - mówił dyrektor szkoły Jolanta Sokołowska
Nieduży piętrowy budynek szkoły w Świniarach stoi kilkaset metrów od wiślanego wału. 23 maja rzeka przerwała wał. Wystarczyły dwie godziny, by wdarła się do budynku i sięgnęła okien. Była niedziela, w poniedziałek dzieci - trochę ponad 60 uczniów - miały wrócić na lekcje. Nie wróciły. Aż do wczoraj.
Szkoła wróciła do życia
- Okropny widok. Boisk, w tym nowego, sprzed dwóch lat, do koszykówki, nie widać - opowiadała "Gazecie" dyrektorka podstawówki Jolanta Sokołowska, która podpływała pod szkołę łódką. Najgorsze dla wszystkich było to, że przecież w wakacje 2009 r. zakończył się tu wielki remont! W ciągu kilku lat udało się zrobić łazienki, elewację, wymienić okna, podłogi.
A teraz znów do zrobienia było wszystko. Schodząca woda odsłoniła odpadające tynki, spęczniałe podłogi, wypaczone drzwi. Wszędzie był szlam, pleśń, smród... Dzieci rozjechały się gdzieś po Polsce. Część do rodzin, część czekała, aż życie wróci do normy w punkcie ewakuacyjnym w szkole w Słubicach. Potem udało się zorganizować wszystkim wyjazdy na zielone szkoły.
Większość z nich była pokrzywdzona podwójnie. Straciły szkołę, która na całą okolicę słynęła ze swej magicznej atmosfery i którą naprawdę lubiły. I swoje domy, zalane przez powódź, zniszczone, zmienione nie do poznania. Powroty z zielonej szkoły nie były łatwe, bo wielu domów do tej pory nie udało się wyremontować. Dzieci, wraz ze swoimi rodzicami, mieszkają w rozstawionych na podwórkach kontenerach. Ale szkoła... Ministerstwo Edukacji Narodowej przeznaczyło na jej remont milion złotych. I szkołę udało się przywrócić do życia na czas. Nowe podłogi, tynki, drzwi, wyremontowane łazienki, nowe meble, do tego uporządkowane boisko i teren wokół budynku. 1 września podstawówka w Świniarach wyglądała jak z obrazka.
Uczcie się pilnie
Wszyscy byli wzruszeni. Odświętnie ubrane dzieciaki, rodzice, nauczyciele, przejęta pani dyrektor. - Od maja wydarzyło się tu wiele. Powódź, remont, zielone szkoły - mówiła. - Ale w ciągu tych kilku miesięcy przekonaliśmy się, że możemy liczyć na innych ludzi, którzy pomogą nam nie dla dyplomów i oklasków, ale dlatego, że tak trzeba. Pamiętajmy o tym dziś. I wtedy, gdy komuś innemu przytrafi się nieszczęście.
Dyrektor Sokołowska podkreślała, że pomoc płynęła do Świniar z całej Polski. Od firm, instytucji, grup znajomych, także od uczniów, szkół, nauczycieli. Wszystkim dziękowała z całego serca. - A o tym, jak wielkie serca mają inni, niech świadczy list, który przyszedł do nas w małej paczuszce. Było tam tylko kilka skromnych rzeczy, ołówki, kredki, paczki mazaków. I te słowa: "Witam Was. U nas, na Podkarpaciu też jest powódź. Wczoraj mnie trochę zalało. Ale mimo swojego wieku, a mam 76 lat, udało mi się uratować paczkę, którą dla was przygotowałem. Uczcie się pilnie, bo od nauki zależy wasza przyszłość. I przyszłość całego narodu".
- Ofiarodawcy, darczyńcy, cały ten łańcuszek dobrych serc - wszyscy ci ludzie na zawsze pozostaną przyjaciółmi naszej gminy - dodawał Józef Walewski, wójt gminy Słubice. Podkreślał ogrom pracy, jaki w przywrócenie szkoły do życia włożyła dyrektor Sokołowska, wszyscy nauczyciele, rodzice. - A dobra wiadomość jest taka, że to nie koniec pomocy. Wsparcie obiecały PKO i PKN Orlen. Dzięki nim być może już niedługo szkoła w Świniarach w końcu będzie miała salę gimnastyczną z prawdziwego zdarzenia.
Damy radę
Dla Patryka, Kamila i Dominika będzie to ostatni rok w tej szkole. Wczoraj stali przed nowymi drzwiami, prowadzącymi do odnowionej sali klasy nr 6. Wspominali zalany budynek. - Wszędzie była pleśń. Szkoła normalnie zzieleniała, zielono zrobiło się nawet tam, gdzie nie powinno - opowiadali. Dom Patryka i Dominika powódź oszczędziła. W domu Kamila jeszcze nie da się mieszkać. - Jesteśmy u rodziny. Ale damy radę! - zapewniał dziarsko chłopiec.
Daria Seklecka z Nowosiadła rozpoczynała wczoraj czwartą klasę. W białej bluzce i pięknych czarno-białych spinkach w kształcie kwiatków wyglądała wspaniale. - Dziękuję - mówiła jej mama. - My tak naprawdę dopiero stajemy na nogi. Jeszcze dwa tygodnie temu mieszkaliśmy wszyscy w garażu. Wtedy, w maju, z domu musieliśmy uciekać w ciągu kilkunastu minut, nie zabraliśmy ze sobą nic. Potem trzy tygodnie mieszkaliśmy w sali gimnastycznej w szkole w Słubicach. A potem... wróciliśmy do domu. Choć właściwie do garażu, bo nigdzie indziej mieszkać się nie dało. Ruszyliśmy z remontem, do wymiany są ściany, podłogi, wszystkie meble. Staraliśmy się wyszykować choć jeden pokój, tak, by dzieci miały gdzie się uczyć. Ta szkoła to dla nas sama radość, nadzieja, że życie wróci do normy. Bo na razie... Wciąż ciężko nam żyć.
Dzieci w szkole
63 dzieci rozpoczęło wczoraj naukę w szkole w Świniarach. W tym dziewięcioro pierwszaków. A w Płocku po raz pierwszy w szkolnej ławce usiadło wczoraj 1152 dzieci (w tym 52 sześciolatków). W sumie w tym roku będziemy mieli w mieście 6204 uczniów szkół podstawowych, 3709 uczniów gimnazjów i 6420 uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Oraz 3959 przedszkolaków.
Szkoła wróciła do życia
- Okropny widok. Boisk, w tym nowego, sprzed dwóch lat, do koszykówki, nie widać - opowiadała "Gazecie" dyrektorka podstawówki Jolanta Sokołowska, która podpływała pod szkołę łódką. Najgorsze dla wszystkich było to, że przecież w wakacje 2009 r. zakończył się tu wielki remont! W ciągu kilku lat udało się zrobić łazienki, elewację, wymienić okna, podłogi.
A teraz znów do zrobienia było wszystko. Schodząca woda odsłoniła odpadające tynki, spęczniałe podłogi, wypaczone drzwi. Wszędzie był szlam, pleśń, smród... Dzieci rozjechały się gdzieś po Polsce. Część do rodzin, część czekała, aż życie wróci do normy w punkcie ewakuacyjnym w szkole w Słubicach. Potem udało się zorganizować wszystkim wyjazdy na zielone szkoły.
Większość z nich była pokrzywdzona podwójnie. Straciły szkołę, która na całą okolicę słynęła ze swej magicznej atmosfery i którą naprawdę lubiły. I swoje domy, zalane przez powódź, zniszczone, zmienione nie do poznania. Powroty z zielonej szkoły nie były łatwe, bo wielu domów do tej pory nie udało się wyremontować. Dzieci, wraz ze swoimi rodzicami, mieszkają w rozstawionych na podwórkach kontenerach. Ale szkoła... Ministerstwo Edukacji Narodowej przeznaczyło na jej remont milion złotych. I szkołę udało się przywrócić do życia na czas. Nowe podłogi, tynki, drzwi, wyremontowane łazienki, nowe meble, do tego uporządkowane boisko i teren wokół budynku. 1 września podstawówka w Świniarach wyglądała jak z obrazka.
Uczcie się pilnie
Wszyscy byli wzruszeni. Odświętnie ubrane dzieciaki, rodzice, nauczyciele, przejęta pani dyrektor. - Od maja wydarzyło się tu wiele. Powódź, remont, zielone szkoły - mówiła. - Ale w ciągu tych kilku miesięcy przekonaliśmy się, że możemy liczyć na innych ludzi, którzy pomogą nam nie dla dyplomów i oklasków, ale dlatego, że tak trzeba. Pamiętajmy o tym dziś. I wtedy, gdy komuś innemu przytrafi się nieszczęście.
Dyrektor Sokołowska podkreślała, że pomoc płynęła do Świniar z całej Polski. Od firm, instytucji, grup znajomych, także od uczniów, szkół, nauczycieli. Wszystkim dziękowała z całego serca. - A o tym, jak wielkie serca mają inni, niech świadczy list, który przyszedł do nas w małej paczuszce. Było tam tylko kilka skromnych rzeczy, ołówki, kredki, paczki mazaków. I te słowa: "Witam Was. U nas, na Podkarpaciu też jest powódź. Wczoraj mnie trochę zalało. Ale mimo swojego wieku, a mam 76 lat, udało mi się uratować paczkę, którą dla was przygotowałem. Uczcie się pilnie, bo od nauki zależy wasza przyszłość. I przyszłość całego narodu".
- Ofiarodawcy, darczyńcy, cały ten łańcuszek dobrych serc - wszyscy ci ludzie na zawsze pozostaną przyjaciółmi naszej gminy - dodawał Józef Walewski, wójt gminy Słubice. Podkreślał ogrom pracy, jaki w przywrócenie szkoły do życia włożyła dyrektor Sokołowska, wszyscy nauczyciele, rodzice. - A dobra wiadomość jest taka, że to nie koniec pomocy. Wsparcie obiecały PKO i PKN Orlen. Dzięki nim być może już niedługo szkoła w Świniarach w końcu będzie miała salę gimnastyczną z prawdziwego zdarzenia.
Damy radę
Dla Patryka, Kamila i Dominika będzie to ostatni rok w tej szkole. Wczoraj stali przed nowymi drzwiami, prowadzącymi do odnowionej sali klasy nr 6. Wspominali zalany budynek. - Wszędzie była pleśń. Szkoła normalnie zzieleniała, zielono zrobiło się nawet tam, gdzie nie powinno - opowiadali. Dom Patryka i Dominika powódź oszczędziła. W domu Kamila jeszcze nie da się mieszkać. - Jesteśmy u rodziny. Ale damy radę! - zapewniał dziarsko chłopiec.
Daria Seklecka z Nowosiadła rozpoczynała wczoraj czwartą klasę. W białej bluzce i pięknych czarno-białych spinkach w kształcie kwiatków wyglądała wspaniale. - Dziękuję - mówiła jej mama. - My tak naprawdę dopiero stajemy na nogi. Jeszcze dwa tygodnie temu mieszkaliśmy wszyscy w garażu. Wtedy, w maju, z domu musieliśmy uciekać w ciągu kilkunastu minut, nie zabraliśmy ze sobą nic. Potem trzy tygodnie mieszkaliśmy w sali gimnastycznej w szkole w Słubicach. A potem... wróciliśmy do domu. Choć właściwie do garażu, bo nigdzie indziej mieszkać się nie dało. Ruszyliśmy z remontem, do wymiany są ściany, podłogi, wszystkie meble. Staraliśmy się wyszykować choć jeden pokój, tak, by dzieci miały gdzie się uczyć. Ta szkoła to dla nas sama radość, nadzieja, że życie wróci do normy. Bo na razie... Wciąż ciężko nam żyć.
Dzieci w szkole
63 dzieci rozpoczęło wczoraj naukę w szkole w Świniarach. W tym dziewięcioro pierwszaków. A w Płocku po raz pierwszy w szkolnej ławce usiadło wczoraj 1152 dzieci (w tym 52 sześciolatków). W sumie w tym roku będziemy mieli w mieście 6204 uczniów szkół podstawowych, 3709 uczniów gimnazjów i 6420 uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Oraz 3959 przedszkolaków.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
