My Polacy, naiwniacy. Czyli jak nam we W³oszech pomagali
2010-09-03
, aktualizacja: 03.09.2010 20:41
Piêcioro m³odych p³occzan - para i ma³¿eñstwo z 12-letnim synem - wyruszy³o na wakacje swojego ¿ycia. Prze¿yli koszmar. Okradli ich w³oscy policjanci-przebierañcy, niewiele pomogli prawdziwi policjanci, ambasada i konsulat
Z P³ocka wyjechali 14 sierpnia. Po 20 godzinach byli w Wenecji. Przenocowali, zwiedzili miasto, 16 sierpnia wyjechali do Rzymu.
- Nie autostrad±, ale drog± zwan± we W³oszech superstrad±. Czym¶ w rodzaju naszej drogi krajowej - opowiada Rados³aw. - By³ ju¿ wieczór, jakie¶ 20 km za Rawenn± zrówna³a siê z nami skoda octavia z napisem "Policja" na drzwiach. Pasa¿er skody otworzy³ okno, machn±³ odznak±, kaza³ siê zatrzymaæ. Stanêli¶my, spokojnie, bez nerwów - d³ugo przed wyjazdem zbierali¶my informacje o W³oszech: sprawdzali¶my czego siê tam spodziewaæ, na co uwa¿aæ. Nigdzie nie natrafili¶my na informacjê, ¿e we W³oszech okradaj± turystów metod± na policjanta!
Po dwóch godzinach nie by³o szans na cokolwiek
Ze skody wysiad³ mê¿czyzna w pe³nym policyjnym umundurowaniu. - Po angielsku poprosi³ o dokumenty, kaza³ pokazaæ mojej dziewczynie torebkê. Stwierdzi³, ¿e musi sprawdziæ, czy nie wieziemy ze sob± haszyszu. Zamiast niego zobaczy³ koperty z pieniêdzmi; podzielili¶my je na ka¿de miasto, które mieli¶my odwiedziæ. W sumie by³o tego ok. 2 tys. euro. "Policjant" zabra³ te koperty, dokumenty, nawet kluczyki od samochodu. I powiedzia³, ¿e musi i¶æ do swojego auta, tam ma jaki¶ sprzêt, na którym sprawdzi, czy pieni±dze nie s± kradzione. Nim zd±¿yli¶my zaprotestowaæ, wsiad³ do skody, jego kumpel odpali³ silnik. I tyle¶my ich widzieli.
W³oscy z³odzieje byli na tyle mili, ¿e ruszaj±c, wyrzucili przez okno dokumenty Polaków. Kilkaset metrów dalej pozbyli siê tak¿e kluczyków, p³occzanie znale¼li je po kilkunastu minutach w zaro¶lach przy trasie. Pieniêdzy oczywi¶cie przez okno ju¿ nie wyrzucili.
P³occzanie nie stracili g³owy. W ci±gu dwóch minut zatrzymali jaki¶ samochód, kierowcê poprosili, by wezwa³ policjê. - Mia³a byæ za pó³ godziny. A by³a... po ponad dwóch godzinach - relacjonuje nasz rozmówca. - W tym czasie stawali¶my na g³owie, ¿eby j± ¶ci±gn±æ, poprosili¶my o pomoc kolejnego kierowcê, wydzwaniali¶my na numer alarmowy 112, potem okaza³o siê, ¿e trzeba by³o krêciæ 113, zreszt±, tam i tak nikt nie odbiera³. Gdyby policja zjawi³a siê szybciej, by³aby szansa na zatrzymanie z³odziei. Widzieli¶my przecie¿, ¿e skoda pojecha³a w kierunku miasteczka Cesena, tam by³ posterunek, z pewno¶ci± mundurowi by ich znale¼li. Po dwóch godzinach nie by³o ju¿ szans na cokolwiek...
A to by³ dopiero pocz±tek w³oskiej przygody. Policjanci, którzy w koñcu do nas dotarli, mówili tylko i wy³±cznie po w³osku. - Próbowali¶my angielskiego, francuskiego, hiszpañskiego, niemieckiego... Nic... Uda³o siê nam zrozumieæ, ¿e wysy³aj± nas do Rawenny, tam na komisariacie mieli¶my znale¼æ kogo¶, kto bêdzie mówi³ po angielsku. Noc spêdzili¶my wiêc w samochodzie i dopiero 17 sierpnia pojechali¶my dalej. Ale w Rawennie po angielsku te¿ nikt nie mówi³. Wys³ali nas do kwestury, to rodzaj w³oskiego urzêdu. Tam w koñcu znalaz³ siê t³umacz przysiêg³y. Z niemieckiego. Moja dziewczyna mówi po niemiecku, wiêc w koñcu, po wielu bólach uda³o siê nam z³o¿yæ zawiadomienie o przestêpstwie.
Na zupe³nym luzie
Polacy szukali te¿ pomocy w ambasadzie. 16 sierpnia by³o ju¿ za pó¼no, ambasada dzia³a tylko do godz. 16.30. Dopiero 17 sierpnia dodzwonili siê do Rzymu. Stamt±d odes³ano ich do po³o¿onego bli¿ej Rawenny konsulatu w Mediolanie.
- No wiêc mówmy im, w czym rzecz. Poradzili... jak najszybciej z³o¿yæ zawiadomienie na policji - wspomina p³occzanin. - Rêce nam opad³y, zaalarmowali¶my rodzinê w Polsce. Ojciec dziewczyny zadzwoni³ do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. MSZ musia³ skontaktowaæ siê z Rzymem, bo za chwilê mieli¶my stamt±d telefon. Dowiedzieli¶my siê, ¿e mog± w drodze wyj±tku po¿yczyæ nam pieni±dze, 150 dolarów. Tyle ¿e musimy po nie podjechaæ, 350 km. Dodali, ¿e t³umacza te¿ nie dostaniemy. Gdyby¶my byli o co¶ podejrzani, gdyby to nas zatrzyma³a policja, to owszem. Ale jako ¿e jeste¶my ofiarami przestêpstwa, t³umacz siê nam nie nale¿y.
Polacy upewniali siê w ambasadzie, czy mog± podpisaæ zeznania prze³o¿one z niemieckiego na w³oski. Przecie¿ nie rozumieli z tego ani s³owa. - Zapewniono nas, ¿e skoro t³umacz by³ zaprzysiê¿ony, to mo¿emy mu zaufaæ - opowiada p³occzanin. - Zaufali¶my wiêc. Dopiero w Polsce przet³umaczyli¶my sobie to, co rzekomo zeznali¶my. Sta³o tam, ¿e po prostu jak pierwsi naiwniacy oddali¶my pieni±dze komu¶ na drodze. Nic o tym, ¿e na samochodzie by³y policyjne oznaczenia. ¯e z³odziej mia³ odznakê identyczn± jak ta policyjna, w protokole znalaz³o siê, ¿e by³a to odznaka "podobna".
- W ogóle w³oska policja podesz³a do sprawy na zupe³nym luzie - dodaje mê¿czyzna. - Przekonywali¶my ich, ¿e na naszych dokumentach, p³ytach, s± odciski palców tego z³odzieja. Nie byli zainteresowani. Stwierdzili, ¿e po takim czasie odciski z pewno¶ci±... zniknê³y.
To sprawa w³oskiej policji i ju¿
Teraz Polacy chc± z³o¿yæ dwie skargi. Na dzia³ania w³oskiej policji - do ambasady w³oskiej w Polsce, i na to, jak zachowa³a siê polska ambasada we W³oszech - do MSZ.
- Nie zrobili nic, ¿eby nam pomóc. Wrêcz przeciwnie - zrobili wszystko, ¿eby po pierwsze nie z³apaæ tych z³odziei, a po drugie utrudniæ nam ¿ycie - koñcz± nasi rozmówcy.
"Gazeta" skontaktowa³a siê z ambasad± w Rzymie. Niestety, dowiedzieli¶my siê tam tylko tyle, ¿e kradzie¿ mia³a miejsce na terenie dzia³ania konsulatu w Mediolanie. I to Mediolan bêdzie siê wypowiada³.
A w konsulacie w Mediolanie podkre¶laj±, ¿e poszkodowani p³occzanie dzwonili tam tylko raz, 17 sierpnia przed po³udniem. - Zosta³a im m.in. przekazana informacja, ¿e powinni ten fakt zg³osiæ niezw³ocznie na policjê oraz ¿e je¿eli wyst±pi± problemy z porozumieniem siê, mog± oddzwoniæ do konsulatu, który wówczas pomo¿e im jêzykowo - mówi Krzysztof Strza³ka, konsul generalny RP w Mediolanie. I dodaje, ¿e p³occzanie wiêcej ju¿ do konsulatu nie zadzwonili.
- Wszystko prawda. Bo w miêdzyczasie dostali¶my telefon z Rzymu, ¿e na t³umacza nie mamy co liczyæ! - z¿yma siê Rados³aw. - W dodatku z pretensj±, ¿e skoro jeste¶my we W³oszech, to powinni¶my porozumiewaæ siê po w³osku.
Konsul Strza³ka utrzymuje: - Wszyscy poszkodowani obywatele polscy na terenie okrêgu konsularnego znajduj± zawsze pomoc w naszym urzêdzie od podleg³ych mi pracowników. Nie zawsze jest to mo¿liwe bezpo¶rednio ze wzglêdu na du¿e odleg³o¶ci miêdzy miejscem zdarzenia a siedzib± urzêdu. W przypadku zagro¿enia ¿ycia i zdrowia naszych rodaków konsul udaje siê osobi¶cie na miejsce zdarzenia, gdzie m.in. s³u¿y pomoc± równie¿ jako t³umacz.
Maria Kolasiñska jest pilotem wycieczek do W³och. - Dok³adnie to samo przytrafi³o siê nam w Rzymie - wykrzykuje, gdy opowiadamy jej przygodê p³occzan. - Z³odzieje zatrzymali nasz autobus, za¿±dali od kierowców dokumentów. Pokazali legitymacjê, ale we W³oszech jest kilka rodzajów policji, trudno znaæ doskonale wszystkie typy ich odznak. I okaza³o siê, ¿e przy okazji kontroli zniknê³y wszystkie pieni±dze naszych kierowców.
- Na jak± pomoc mo¿e liczyæ w konsulacie okradziony Polak? - pytamy.
- W³a¶ciwie... na ¿adn± - podsumowuje Kolasiñska. - Pyta³am, czy s³yszeli o podobnych przypadkach, które mia³y miejsce we W³oszech, czy co¶ z tym robi±. Us³ysza³am, ¿e to sprawa... w³oskiej policji. Tyle.
- Dopiero po powrocie do Polski zawodowy kierowca, który czêsto przeje¿d¿a przez W³ochy, powiedzia³ nam, ¿e tego typu kradzie¿e to chleb powszedni. I ¿e ci poprzebierani policjanci poluj± w³a¶nie na Polaków - wzdychaj± okradzeni p³occzanie. Do Polski wrócili tylko dziêki temu, ¿e mieli w kieszeni od³o¿one 80 euro. I trochê benzyny w baku.
- Nie autostrad±, ale drog± zwan± we W³oszech superstrad±. Czym¶ w rodzaju naszej drogi krajowej - opowiada Rados³aw. - By³ ju¿ wieczór, jakie¶ 20 km za Rawenn± zrówna³a siê z nami skoda octavia z napisem "Policja" na drzwiach. Pasa¿er skody otworzy³ okno, machn±³ odznak±, kaza³ siê zatrzymaæ. Stanêli¶my, spokojnie, bez nerwów - d³ugo przed wyjazdem zbierali¶my informacje o W³oszech: sprawdzali¶my czego siê tam spodziewaæ, na co uwa¿aæ. Nigdzie nie natrafili¶my na informacjê, ¿e we W³oszech okradaj± turystów metod± na policjanta!
Po dwóch godzinach nie by³o szans na cokolwiek
Ze skody wysiad³ mê¿czyzna w pe³nym policyjnym umundurowaniu. - Po angielsku poprosi³ o dokumenty, kaza³ pokazaæ mojej dziewczynie torebkê. Stwierdzi³, ¿e musi sprawdziæ, czy nie wieziemy ze sob± haszyszu. Zamiast niego zobaczy³ koperty z pieniêdzmi; podzielili¶my je na ka¿de miasto, które mieli¶my odwiedziæ. W sumie by³o tego ok. 2 tys. euro. "Policjant" zabra³ te koperty, dokumenty, nawet kluczyki od samochodu. I powiedzia³, ¿e musi i¶æ do swojego auta, tam ma jaki¶ sprzêt, na którym sprawdzi, czy pieni±dze nie s± kradzione. Nim zd±¿yli¶my zaprotestowaæ, wsiad³ do skody, jego kumpel odpali³ silnik. I tyle¶my ich widzieli.
W³oscy z³odzieje byli na tyle mili, ¿e ruszaj±c, wyrzucili przez okno dokumenty Polaków. Kilkaset metrów dalej pozbyli siê tak¿e kluczyków, p³occzanie znale¼li je po kilkunastu minutach w zaro¶lach przy trasie. Pieniêdzy oczywi¶cie przez okno ju¿ nie wyrzucili.
P³occzanie nie stracili g³owy. W ci±gu dwóch minut zatrzymali jaki¶ samochód, kierowcê poprosili, by wezwa³ policjê. - Mia³a byæ za pó³ godziny. A by³a... po ponad dwóch godzinach - relacjonuje nasz rozmówca. - W tym czasie stawali¶my na g³owie, ¿eby j± ¶ci±gn±æ, poprosili¶my o pomoc kolejnego kierowcê, wydzwaniali¶my na numer alarmowy 112, potem okaza³o siê, ¿e trzeba by³o krêciæ 113, zreszt±, tam i tak nikt nie odbiera³. Gdyby policja zjawi³a siê szybciej, by³aby szansa na zatrzymanie z³odziei. Widzieli¶my przecie¿, ¿e skoda pojecha³a w kierunku miasteczka Cesena, tam by³ posterunek, z pewno¶ci± mundurowi by ich znale¼li. Po dwóch godzinach nie by³o ju¿ szans na cokolwiek...
A to by³ dopiero pocz±tek w³oskiej przygody. Policjanci, którzy w koñcu do nas dotarli, mówili tylko i wy³±cznie po w³osku. - Próbowali¶my angielskiego, francuskiego, hiszpañskiego, niemieckiego... Nic... Uda³o siê nam zrozumieæ, ¿e wysy³aj± nas do Rawenny, tam na komisariacie mieli¶my znale¼æ kogo¶, kto bêdzie mówi³ po angielsku. Noc spêdzili¶my wiêc w samochodzie i dopiero 17 sierpnia pojechali¶my dalej. Ale w Rawennie po angielsku te¿ nikt nie mówi³. Wys³ali nas do kwestury, to rodzaj w³oskiego urzêdu. Tam w koñcu znalaz³ siê t³umacz przysiêg³y. Z niemieckiego. Moja dziewczyna mówi po niemiecku, wiêc w koñcu, po wielu bólach uda³o siê nam z³o¿yæ zawiadomienie o przestêpstwie.
Na zupe³nym luzie
Polacy szukali te¿ pomocy w ambasadzie. 16 sierpnia by³o ju¿ za pó¼no, ambasada dzia³a tylko do godz. 16.30. Dopiero 17 sierpnia dodzwonili siê do Rzymu. Stamt±d odes³ano ich do po³o¿onego bli¿ej Rawenny konsulatu w Mediolanie.
- No wiêc mówmy im, w czym rzecz. Poradzili... jak najszybciej z³o¿yæ zawiadomienie na policji - wspomina p³occzanin. - Rêce nam opad³y, zaalarmowali¶my rodzinê w Polsce. Ojciec dziewczyny zadzwoni³ do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. MSZ musia³ skontaktowaæ siê z Rzymem, bo za chwilê mieli¶my stamt±d telefon. Dowiedzieli¶my siê, ¿e mog± w drodze wyj±tku po¿yczyæ nam pieni±dze, 150 dolarów. Tyle ¿e musimy po nie podjechaæ, 350 km. Dodali, ¿e t³umacza te¿ nie dostaniemy. Gdyby¶my byli o co¶ podejrzani, gdyby to nas zatrzyma³a policja, to owszem. Ale jako ¿e jeste¶my ofiarami przestêpstwa, t³umacz siê nam nie nale¿y.
Polacy upewniali siê w ambasadzie, czy mog± podpisaæ zeznania prze³o¿one z niemieckiego na w³oski. Przecie¿ nie rozumieli z tego ani s³owa. - Zapewniono nas, ¿e skoro t³umacz by³ zaprzysiê¿ony, to mo¿emy mu zaufaæ - opowiada p³occzanin. - Zaufali¶my wiêc. Dopiero w Polsce przet³umaczyli¶my sobie to, co rzekomo zeznali¶my. Sta³o tam, ¿e po prostu jak pierwsi naiwniacy oddali¶my pieni±dze komu¶ na drodze. Nic o tym, ¿e na samochodzie by³y policyjne oznaczenia. ¯e z³odziej mia³ odznakê identyczn± jak ta policyjna, w protokole znalaz³o siê, ¿e by³a to odznaka "podobna".
- W ogóle w³oska policja podesz³a do sprawy na zupe³nym luzie - dodaje mê¿czyzna. - Przekonywali¶my ich, ¿e na naszych dokumentach, p³ytach, s± odciski palców tego z³odzieja. Nie byli zainteresowani. Stwierdzili, ¿e po takim czasie odciski z pewno¶ci±... zniknê³y.
To sprawa w³oskiej policji i ju¿
Teraz Polacy chc± z³o¿yæ dwie skargi. Na dzia³ania w³oskiej policji - do ambasady w³oskiej w Polsce, i na to, jak zachowa³a siê polska ambasada we W³oszech - do MSZ.
- Nie zrobili nic, ¿eby nam pomóc. Wrêcz przeciwnie - zrobili wszystko, ¿eby po pierwsze nie z³apaæ tych z³odziei, a po drugie utrudniæ nam ¿ycie - koñcz± nasi rozmówcy.
"Gazeta" skontaktowa³a siê z ambasad± w Rzymie. Niestety, dowiedzieli¶my siê tam tylko tyle, ¿e kradzie¿ mia³a miejsce na terenie dzia³ania konsulatu w Mediolanie. I to Mediolan bêdzie siê wypowiada³.
A w konsulacie w Mediolanie podkre¶laj±, ¿e poszkodowani p³occzanie dzwonili tam tylko raz, 17 sierpnia przed po³udniem. - Zosta³a im m.in. przekazana informacja, ¿e powinni ten fakt zg³osiæ niezw³ocznie na policjê oraz ¿e je¿eli wyst±pi± problemy z porozumieniem siê, mog± oddzwoniæ do konsulatu, który wówczas pomo¿e im jêzykowo - mówi Krzysztof Strza³ka, konsul generalny RP w Mediolanie. I dodaje, ¿e p³occzanie wiêcej ju¿ do konsulatu nie zadzwonili.
- Wszystko prawda. Bo w miêdzyczasie dostali¶my telefon z Rzymu, ¿e na t³umacza nie mamy co liczyæ! - z¿yma siê Rados³aw. - W dodatku z pretensj±, ¿e skoro jeste¶my we W³oszech, to powinni¶my porozumiewaæ siê po w³osku.
Konsul Strza³ka utrzymuje: - Wszyscy poszkodowani obywatele polscy na terenie okrêgu konsularnego znajduj± zawsze pomoc w naszym urzêdzie od podleg³ych mi pracowników. Nie zawsze jest to mo¿liwe bezpo¶rednio ze wzglêdu na du¿e odleg³o¶ci miêdzy miejscem zdarzenia a siedzib± urzêdu. W przypadku zagro¿enia ¿ycia i zdrowia naszych rodaków konsul udaje siê osobi¶cie na miejsce zdarzenia, gdzie m.in. s³u¿y pomoc± równie¿ jako t³umacz.
Maria Kolasiñska jest pilotem wycieczek do W³och. - Dok³adnie to samo przytrafi³o siê nam w Rzymie - wykrzykuje, gdy opowiadamy jej przygodê p³occzan. - Z³odzieje zatrzymali nasz autobus, za¿±dali od kierowców dokumentów. Pokazali legitymacjê, ale we W³oszech jest kilka rodzajów policji, trudno znaæ doskonale wszystkie typy ich odznak. I okaza³o siê, ¿e przy okazji kontroli zniknê³y wszystkie pieni±dze naszych kierowców.
- Na jak± pomoc mo¿e liczyæ w konsulacie okradziony Polak? - pytamy.
- W³a¶ciwie... na ¿adn± - podsumowuje Kolasiñska. - Pyta³am, czy s³yszeli o podobnych przypadkach, które mia³y miejsce we W³oszech, czy co¶ z tym robi±. Us³ysza³am, ¿e to sprawa... w³oskiej policji. Tyle.
- Dopiero po powrocie do Polski zawodowy kierowca, który czêsto przeje¿d¿a przez W³ochy, powiedzia³ nam, ¿e tego typu kradzie¿e to chleb powszedni. I ¿e ci poprzebierani policjanci poluj± w³a¶nie na Polaków - wzdychaj± okradzeni p³occzanie. Do Polski wrócili tylko dziêki temu, ¿e mieli w kieszeni od³o¿one 80 euro. I trochê benzyny w baku.
- 49 komentarzy
- Kup licencjê
-
Ocena:
- s³abe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 g³osów
-
Mogli jechaæ nad nasz Ba³tyk
zablokowany-obrazliwy-nick
04.09.10, 19:56
dali zarobiæ w³oskim cwaniakom zamiast naszym.»
-
My Polacy, naiwniacy. Czyli jak nam we W³oszech...
belovedchris
04.09.10, 22:41
Kiedy¶ t³umaczy³em w Polsce W³ochów Polakom. W³osi przyjechali naprawiaæ jak±¶maszynê. Rozmawia³em z jednym W³ochem po angielsku, a drugi W³och ca³y czastylko po w³osku nadawa³ do tego »
-
To nie naiwno¶æ, to ...g³upota.
reality_show
05.09.10, 13:44
Jak w³oska Policja mo¿e poruszaæ siê czeskimi Skodami i w dodatku mieæ napisPolicja na samochodzie. Prawdziwi policjanci poruszaj± siê tylko w³oskimisamochodami z napisem Polizia. Poza tym »
Najczê¶ciej czytane24 htydzieñ



