Ratusz łata finanse, w razie czego będzie płacił odsetki

Hubert Woźniak, Adam Małachowski
2010-09-05 , aktualizacja: 05.09.2010 20:32
A A A Drukuj
Prezydent Płocka zapowiedział, że wobec braku zgody na wyemitowanie obligacji - nie zapłacą pod koniec roku rachunków za inwestycje. Zrobi to z przyszłorocznych pieniędzy, dokładając karne odsetki. Być może niektórzy pracownicy samorządu nie dostaną też pensji w pełnej wysokości.
Lech Latarski
Fot. Tomasz Niesłuchowski / AG
Lech Latarski
ZOBACZ TAKŻE
Czarne chmury nad finansami miasta wiszą od wtorku i ostatniej sesji rady miasta. Budżet Płocka zakładał, że w tym okresie prezydent miasta wyemituje obligacje miejskie za 80 mln zł. Byłyby to pieniądze na pokrycie zaplanowanego deficytu. Nikt nie spodziewał się kłopotów, ponieważ radni zgodzili się wcześniej na powiększenie zadłużenia samorządu uchwalając plan finansowy wydatków na ten rok. Teraz mieli tylko potwierdzić zgodę dla prezydenta na emisję, miała być to formalność.

Tymczasem jeden z radnych z koalicji popierającej prezydenta Płocka Mirosława Milewskiego (to koalicja PiS, PSL i Stowarzyszenia Nasz Kraj) Lech Latarski ze Stowarzyszenia Nasz Kraj wyłamał się i wstrzymał się od głosu. Był tym języczkiem u wagi, którego zabrakło do bezwzględnej większości.

Radny tłumaczył nam, że jego zachowanie spowodowane jest niezrealizowaną obietnicą budowy ul. Targowej (przy CNH, w którym Lech Latarski pracuje i w którym jest związkowcem). Stara się on o nią od ośmiu lat i - faktycznie - inwestycja ta jest odkładana.

Jego koledzy wytykali mu, że musi być konsekwentny, skoro w grudniu zgodził się na zaciągnięcie tego zobowiązania, to nie może po ośmiu miesiącach, gdy są już konsekwencje tej pierwszej zgody, z pomysłu nagle się wycofywać. A opozycja w radzie miasta zacierała ręce z radości, widząc kłopoty kolegów z zarządzającego miastem PiS.

Brak zgody oznacza, że samorząd nie będzie miał z czego pokryć rachunków na koniec roku. Ostatnie kolegium prezydenta Mirosława Milewskiego miało ustalić kilka scenariuszy postępowania. Okazuje się, że nawet najczarniejszy nie zakłada rezygnacji z konkretnej inwestycji. "Dostanie się wszystkim i wszystkiemu".

W ratuszu obliczyli, że gdyby maksymalnie zacisnęli pasa, dziura w budżecie bez pokrycia i tak przekroczy 50 mln zł. Nie ma skąd wziąć tych pieniędzy.

Prezydent Płocka zapowiedział na razie, że wystąpi do przewodniczącego rady miasta o zwołanie kolejnej, nadzwyczajnej sesji rady miasta. Powinna się ona odbyć w przyszłym tygodniu. Jeśli ponownie radni się nie zgodzą na wyemitowanie obligacji gminnych, ratusz straszy na razie innym scenariuszem.

Nie ograniczy i nie zatrzyma już rozpoczętych inwestycji. Tylko nie zapłaci wykonawcom za ostatnie faktury, gdy w kasie miasta zaczną kończyć się pieniądze. Niewykluczone, że ograniczy też wypłaty dla swoich pracowników takich jednostek jak Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Miejski Zespół Obiektów Sportowych itd.

Ich roszczenia - nieopłaconych wykonawców oraz pracowników - przerzuci na kolejny rok budżetowy. I zapłaci na początku przyszłego roku wraz z odsetkami.

Nie wiadomo, kto będzie wówczas zarządzał Płockiem, bo wyborów samorządowych można spodziewać się pod koniec listopada. Takie rozwiązanie oznacza, że obecne władze miasta nie wycofają się z żadnych wyborczych przedsięwzięć, a pasztet finansowy wraz ze wszystkimi konsekwencjami zostawią swoim ewentualnym następcom.

Lista życzeń radnego?

W dniu, w którym Lech Latarski wstrzymał się od głosu w głosowaniu nad emisją obligacji, hurtem złożył dziewięć interpelacji. Dotyczyły one m.in. remontu ul. Targowej, parkingu przy ul. Wschodniej, chodników na osiedlach Kochanowskiego i Podolszyce Północ oraz modernizacji placu zabaw dla dzieci. W jednej z nich pisze: "Zwracam się z ponownym zapytaniem o termin i czas realizacji remontu ul. Targowej. Zgodnie z wcześniejszym zapewnieniem ów remont miał się rozpocząć w miesiącu lipcu 2010 roku. Na chwilę obecną stan ulicy Targowej pozostał bez zmian". W innej: "W imieniu mieszkańców Płocka zwracam się z prośbą o przeprowadzenie przeglądu i dokonania instalacji nowych bujaczek, zjeżdżalni i innego wyposażenia placu zabaw usytuowanego na działce gminnej nr 95/1 [przy ul. Chopina - red.]. Wcześniejsze sprzęty zostały zdemontowane w miesiącu kwietniu br., jednak do dnia dzisiejszego nie zostały zamontowane nowe, chociaż zgodnie z zapewnieniami pracowników wydziału Urzędu Miasta Płocka - Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, inwestycja miała zostać dokonana jeszcze przed wakacjami".

- Ciekawe, czy interpelacje złożone przez radnego to lista życzeń spraw do załatwienia przed drugim podejściem do głosowania "za" emisją obligacji? - zastanawia się jeden z internautów.

Lech Latarski odpowiada: - Ja po prostu mam taki zwyczaj, że składam kilka interpelacji naraz. To zwykły zbieg okoliczności, że stało się to teraz. Byłem na wakacjach i trochę spraw się nazbierało. Teraz nadarzyła się okazja, żeby nadrobić stracony czas. To nie jest moja lista życzeń spraw do załatwienia. Nie należę do osób, które w ten sposób stawiają sprawy.

Podziel się

  • 56 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Jedna banda 17henry 05.09.10, 23:06

    Zaglądając czasem na to forum od około roku, obserwuję dużą wzajemną agresjępozornie wrogich sobie obozów politycznych: PIS i PO. W rzeczywistości jednaksą to prawie takie same »

  • Re: Ratusz łata finanse, w razie czego będzie pła dziadek030265 06.09.10, 09:32

    może warto prześledzić już wykonane inwestycje i ocenić ile kosztowały. Np. skwerek między ul. Bielską i Obrońców, na przeciwko bazy PKS - wykonanie kosztowało prawie sześćset tysięcy »

  • Re: Ratusz łata finanse, w razie czego będzie pła housese 06.09.10, 09:57

    Ludzie własnie czytam ten artkuł i myslałem ze prasa u nas nie jest stronnicza, Ci dwaj redaktorzy którzy napisali ten artykuł musza nieźle lizac d...ę Milewskiemu. Panowie co wam obiecał, »