Niebanalny klimat tańca w... linorycie

Rafał Kowalski
2011-04-21 , aktualizacja: 21.04.2011 20:07
A A A Drukuj
Wygrana w takim konkursie oczywiście cieszy. Najważniejsze było jednak zmotywowanie nas do tworzenia i dodanie wiary w siebie - mówi Dominika Malinowska, która zwyciężyła w konkursie "Dostrzeżeni"
Dominika Malinowska podczas uroczystości wręczania nagród w konkursie
Dominika Malinowska podczas uroczystości wręczania nagród w konkursie "Dostrzeżeni" w Płockiej Galerii Sztuki
Wzięło w nim udział 45 płocczan, którzy nie przekroczyli 35. roku życia (taki był warunek konkursu). Organizatorzy - Płocka Galeria Sztuki i Galeria Wisła - podkreślali, że w swoim założeniu jest on "cenną inicjatywą, mającą tyleż rozbudzić ambicje artystyczne uzdolnionej młodzieży środowiska płockiego, co zwrócić uwagę lokalnej społeczności na fakt istnienia takiej grupy - by spróbować w sensowny sposób ją zagospodarować".

Jury pod przewodnictwem artysty plastyka Piotra Naliwajki zakwalifikowało do oceny 41 prac. Zwyciężyła Dominika Malinowska, która wykłada przedmioty artystyczne w płockiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej.

- Gdy dowiedziałam się o "Dostrzeżonych", pomyślałam: "Może warto spróbować swoich sił?". Zwłaszcza że mam 27 lat, jeszcze mi więc trochę brakuje do tych granicznych 35 - uśmiecha się laureatka pierwszego miejsca. - Nie wystartowałam z myślą o wygranej. Bo ideę konkursu odczytałam tak, że owszem, jury nagradza najlepszych, ale tak naprawdę zwycięzcą jest każdy uczestnik. Każdy, kto postanowił coś stworzyć i uznał, że warto pokazać to innym ludziom.

Dominika nie jest rodowitą płocczanką. Jest nim jej mąż Krzysztof Malinowski, absolwent Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, obecnie muzyk Płockiej Orkiestry Symfonicznej. Ona z kolei urodziła się w Rzeszowie, studiowała na wydziale artystycznym oddziału Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Oboje zamieszkali w Płocku przed rokiem. Do konkursu zgłosiła swój cykl graficzny poświęcony tańcowi, zatytułowany "Taniec". Jury uznało, że posługując się techniką trudną i pracochłonną, jaką jest linoryt, autorka potrafiła stworzyć prace o niebanalnym klimacie i przyciągnąć widza zadowalającym efektem artystycznym.

- Powstawaniu tego cyklu poświęcałam średnio cztery godziny dziennie. Co nie było łatwe, zważywszy na moje obowiązki w domu i na uczelni. Na szczęście miałam duże wsparcie ze strony męża. On również wywodzi się ze świata artystycznego. W związku z tym nie narzekał, bym dała sobie spokój. Zamiast tego mocno mnie dopingował - opowiada Dominika Malinowska. - Natomiast inspiracją do stworzenia cyklu okazała się moja rodzona siostra i jej przyjaciółka, które studiowały rytmikę na katowickiej Akademii Muzycznej. Ruch, taniec... To wszystko starałam się przenieść na swoje prace.

Dodaje, że nie ma swoich artystycznych idoli. Jak mówi, można fascynować się np. grafikami Albrechta Dürera, ale nie chodzi o kopiowanie jego stylu, lecz stworzenie własnego.

Członkowie konkursowego jury przyznawali, że byli zaskoczeni różnorodnością technik i materiałów, jakich użyli startujący w konkursie: od tradycyjnych form malarskich, graficznych czy rysunkowych, po prace, które powstały przy użyciu zwykłej tektury czy plastikowych kubeczków (te ostatnie zostały przeznaczone do stworzenia oryginalnej instalacji). W końcowym komunikacie jury można było przeczytać: „Jesteśmy zadowoleni, że tylu młodych twórców udało nam się »dostrzec «; są wokół nas, potrafią i chcą poddawać pod refleksję otaczającą nas rzeczywistość”.

- Po roku, jaki upłynął od mojej przeprowadzki do Płocka, muszę przyznać, że dzieje się tu sporo kulturalnego, jak na miasto tej wielkości. A już najbardziej jestem zaskoczona, że nawet w galerii handlowej jest duże pomieszczenie, gdzie regularnie gości sztuka. Zaskoczona pozytywnie, oczywiście - podkreśla Dominika Malinowska.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów