Widuta, Edward
29.08.2005
, aktualizacja: 29.08.2005 18:32
Rano otworzyli cele i zaprowadzili nas do samochodu bez okien i z zakratowanymi drzwiami - opowiada o początkach internowania Edward Widuta, członek NSZZ "Solidarność". - Kiedy zamknęli nas na klucz, wóz ruszył, a my wstaliśmy i zaczęliśmy śpiewać hymn i "Rotę". Pamiętam, jak Wojciech Wiścicki powiedział wtedy: "To jest początek końca komunizmu"
Edward Widuta, rusycysta z Jagiellonki, był w 1980 r. jednym z założycieli nauczycielskiej "Solidarności". - To był moment, na który czekałem całe dziesięciolecia - mówi. - "Solidarność" była dla mnie pierwszym krokiem do odzyskania niepodległości.
W liceum Widutę wybrano na przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ "S". Rok później został członkiem Zarządu Regionu Płockiego i rzecznikiem prasowym Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania. Był autorem wielu artykułów i tekstów ulotek.
- W czasach legalnej opozycji przynosiłem materiały do szkoły - wspomina. Kładłem je w pokoju nauczycielskim i w klasach, żeby młodzież mogła się dowiedzieć, jaka jest prawda. Potem nie było to już możliwe.
W nocy z 12 na 13 grudnia Widuta został internowany. - Milicja zjawiła się u mnie tuż po północy. W złości zapytałem, czy zaczęła grać rolę NKWD, bo to właśnie enkawudziści przychodzili do domów w nocy. Zabrałem ze sobą tylko zeszyt i długopis. Zawieźli mnie na komendę milicji, a stamtąd do Mielęcina. Wszystkie wspomnienia pisałem po rosyjsku, żeby nie mogli ich odczytać. Po wyjściu z więzienia moje "Zapiski internowanego" zostały odczytane w Radiu Wolna Europa.
Zaraz po powrocie do Płocka Widuta został zawieszony w prawach nauczyciela na czas nieokreślony. Do liceum wrócił dopiero w listopadzie 1984 r. Przez cały okres działania podziemnej "S" drukował artykuły w lokalnej prasie i wydawał broszury pod pseudonimem "Adam Zawisza". - Byłem bardzo ostrożny, rękopisy wkładałem do butów albo w pudełko od zapałek - wspomina. - A w domu za boazerię. Dziś jestem dumny, że wśród tych 10 mln Polaków, którzy związali się z "Solidarnością", byłem również ja.
W liceum Widutę wybrano na przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ "S". Rok później został członkiem Zarządu Regionu Płockiego i rzecznikiem prasowym Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania. Był autorem wielu artykułów i tekstów ulotek.
- W czasach legalnej opozycji przynosiłem materiały do szkoły - wspomina. Kładłem je w pokoju nauczycielskim i w klasach, żeby młodzież mogła się dowiedzieć, jaka jest prawda. Potem nie było to już możliwe.
W nocy z 12 na 13 grudnia Widuta został internowany. - Milicja zjawiła się u mnie tuż po północy. W złości zapytałem, czy zaczęła grać rolę NKWD, bo to właśnie enkawudziści przychodzili do domów w nocy. Zabrałem ze sobą tylko zeszyt i długopis. Zawieźli mnie na komendę milicji, a stamtąd do Mielęcina. Wszystkie wspomnienia pisałem po rosyjsku, żeby nie mogli ich odczytać. Po wyjściu z więzienia moje "Zapiski internowanego" zostały odczytane w Radiu Wolna Europa.
Zaraz po powrocie do Płocka Widuta został zawieszony w prawach nauczyciela na czas nieokreślony. Do liceum wrócił dopiero w listopadzie 1984 r. Przez cały okres działania podziemnej "S" drukował artykuły w lokalnej prasie i wydawał broszury pod pseudonimem "Adam Zawisza". - Byłem bardzo ostrożny, rękopisy wkładałem do butów albo w pudełko od zapałek - wspomina. - A w domu za boazerię. Dziś jestem dumny, że wśród tych 10 mln Polaków, którzy związali się z "Solidarnością", byłem również ja.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


