Audio River zostaje w Płocku

Agnieszka Woźniak
06.08.2006 , aktualizacja: 06.08.2006 21:09
A A A Drukuj
Piątek - 6 tys. ludzi. Sobota - 15 tys. Wszyscy artyści dojechali, trzy sceny grały prawie non stop, nie było żadnych incydentów. - Mam nadzieję, że teraz podpiszemy umowę z organizatorami na czas nieokreślony - deklaruje ratusz
Festiwal Audio River
Festiwal Audio River
SERWISY
- Jesteśmy zadowoleni, choć pogoda nas nie rozpieściła. W piątek o godz. 20 byłem mocno zbity z tropu. Przestraszyłem się, że deszcz wszystkich wystraszy - opowiada rzecznik Audio River Łukasz Napora.

Dwie godziny później okazało się, że dobra muzyka, dopracowany program i marka płockiego festiwalu mogą pokonać nawet ulewę. O godz. 23 w kolejce do wejścia na teren festiwalu stały setki ludzi z całej Polski.

- A kiedy zaczęły grać gwiazdy, ludzie oszaleli - dodaje Napora. - Zadowoleni byli też artyści. Goldie, który - powiedzmy szczerze - jest osobą zmanierowaną i mało przychylną zwykłym szarakom, po swoim występie rzucał się na szyję i wyjechał dopiero po szóstej. Krótko mówiąc, nie mamy dla dziennikarzy żadnych sensacji, wszystko poszło gładko.

Czerwony piątek i niebieska sobota

Dopiero kiedy zapadł mrok, na plaży zagrała też różnokolorowa scenografia festiwalowego miasteczka. Na wszystkich zrobiła kolosalne wrażenie. Scenę główną otoczyły trzy potężne ekrany z wizualizacjami. Białe namioty w części gastronomicznej przypominały ogromne świetliki. A nazwa chilloutowego namiotu - Red space - mówiła sama za siebie: czerwone siedzenia, neony, podświetlone parawany, wizualizacje rzucone na półokrągły dach namiotu. W piątek ogromne czerwone reflektory podświetliły brzeg Wisły i drogę między skarpą a plażą. W sobotę dawały światło niebieskie. Tylko w kinie było mroczno, ale przecież o to właśnie chodziło.

Cała elektroniczna przestrzeń była przemyślana i zaprojektowana w najmniejszych szczegółach.

- Trochę potraktowaliśmy ją jak plan filmowy. Siedząca na skarpie publiczność wyglądała jak postaci z bajki - mówi producent festiwalu Cezary Tormanowski z Casting Service Film, z zawodu filmowiec. - Słyszę od ludzi, że wytyczyliśmy nowy standard organizacji festiwalu, że wysoko podnieśliśmy poprzeczkę i mocno utrudniliśmy życie pozostałym organizatorom masowych imprez - dodawał. - A my po prostu bardzo się staraliśmy.

Deklaracja miasta

Wizualna oprawa Audio River spodobała się też prezydentom. Na niedzielnej konferencji podsumowującej festiwal rzeczniczka prezydenta Magda Grodecka oświadczyła: - Rozmawiałam z Mirosławem Milewskim i jego zastępcą Piotrem Kuberą. Są zdania, że Audio River był na europejskim poziomie, wyglądał imponująco, był dopracowany w najmniejszych szczegółach. Mam nadzieję, że podpiszemy z Casting Service Film umowę na czas nieokreślony.

Kiedy?

- Nie chcemy z tym zwlekać, by dać szansę organizatorom na zabukowanie najlepszych artystów - obiecała Grodecka.

- Ta deklaracja to spełnienie naszych marzeń - przyznał Tormanowski. - Chcemy rozbudowywać i rozwijać ten festiwal. Uruchomić kolejne sceny.

- I wykorzystywać potencjał malowniczej płockiej plaży, która choć duża, nie jest przepastna. Pozwala na zachowanie intymnej atmosfery klubu, mocnego ciemnego klimatu - dopowiadał Napora.

W festiwalowej redakcji "Gazety"

Czerwony namiot rozstawiliśmy już w piątek przed południem. Kiedy wieczorem jego dach zaczął przemakać, sami zaczęliśmy wymyślać czarny scenariusz. Na szczęście nie sprawdził się. Tak jak plaża, tak i nasza redakcja tętniła życiem prze dwie noce. Online relacjonowaliśmy festiwal w portalu Gazeta.pl, a na plaży gościliśmy festiwalowe gwiazdy.

- Program Audio River jest świetny, naprawdę. Cały, bez wyjątku. Fantastyczny! Pod względem muzycznym stoi na europejskim poziomie. No i jest za darmo. To ewenement. W Niemczech wszystkie festiwale są biletowane - mówił w naszej redakcji na plaży Gabriel Ananda.

- Audio River to bardzo, bardzo szerokie połączenie stylów muzycznych. Każdy jest tu w stanie zaprezentować to, co by chciał. Rozpiska [program] jest ambitna, nie ma postaci komercyjnych ściąganych pod tłumy. W Płocku po prostu nie grają przypadkowe osoby - ocenili Jolly Roger (Kraków) i Kuba z formacji Luiphobia (Warszawa).

- Słyszałem mnóstwo pozytywnych opinii o Płocku. I to od wielu osób. Zawsze podkreślali, że waszą imprezę robią ci, którym zależy na muzyce. Mówili też o urodzie plaży, miasta. Namawiali: jedź, zobacz kawałek ładnej Polski. Występ na Audio River był więc moim tegorocznym celem - chwalił nas Hypno.

Podziel się

  • 87 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów