http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Płock >  Edukacja na płn. Mazowszu

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Płock - Gazeta.pl

Filozof o studentach: Smutni wewnętrznie

Aleksandra Dybiec
2009-10-18, ostatnia aktualizacja 2009-10-18 19:46

Nie potrafią właściwie używać słownictwa. Nie rozumieją prostych pojęć. Przez wszystkie lata nadal trzymają w zaciśniętych łapinach ściągi. Nie chce im się zakładać kabaretów, organizować festiwali. Zgadzacie się z tym?

Tomasz Zbrzezny, rocznik 1954, jest znanym i uznanym w Płocku filozofem. Oprócz pracy na politechnice organizuje spotkania dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych w Międzyszkolnym Klubie Myśli Polskiej przy LO im. Władysława Jagiełły, prowadzi w Młodzieżowym Domu Kultury zajęcia szachowe, jest sędzią w tej dyscyplinie
Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agen
Tomasz Zbrzezny, rocznik 1954, jest znanym i uznanym w Płocku filozofem. Oprócz...
ZOBACZ TAKŻE
Czy określenie "Alma Mater" (łac. matka karmicielka) używane od wieków w kontekście uczelni wyższych nadal ma sens? Czy szkoła wciąż karmi studenta wiedzą, czy to raczej student karmi ją... pieniędzmi? Rozpoczynamy "Gazetowy" cykl poświęcony studiom, zachęcając do dyskusji wszystkich: studentów, wykładowców, władze szkół wyższych. Dziś rozmawiamy z Tomaszem Zbrzeznym, filozofem, od ponad 30 lat prowadzącym zajęcia ze studentami na płockiej politechnice.

Aleksandra Dybiec: Już 31 lat pracuje pan z płockimi studentami...

Tomasz Zbrzezny: Tak, uciułało się tych lat trochę. Mówi pani: „z płockimi studentami", ale to „płockimi" nie ma większego znaczenia. Mam rozeznanie, jeśli chodzi o sytuację na uczelniach wyższych w całym kraju.

No właśnie, jak to z nimi jest.

- Żeby o nich mówić, wypadałoby zacząć od początku, czyli od pierwszych etapów kształcenia. A niestety, cały długoletni proces edukacyjny wygląda w naszym kraju tragicznie.

A konkretnie?

- Polska szkoła jest chora. Umiera. Dosłownie się rozpada. Wiem, co mówię, bo kolekcjonuję przedwojenne szkolne podręczniki. Mam ich 850. I wszystkie przeczytałem.

I czym się różnią od obecnych?

- Była ciągłość myśli pedagogicznej, dydaktycznej. Jeśli podręcznik miał nowego autora, to recenzentem albo drugim autorem był ktoś, kto uczestniczył we wcześniejszym wydaniu.

A teraz tej ciągłości nie ma? Przecież podręczniki dla danego etapu kształcenia są wydawane w całych seriach. Mają zazwyczaj tych samych autorów, ten sam nadtytuł...

- Nie chodzi tylko o podręczniki. Mówiąc o ciągłości, mam na myśli cały system edukacyjny. A konkretnie, reformę ministra Handkego, która - nie wiem, czy odważy się to pani napisać - była zbrodnią na polskiej oświacie. Handke rozbił system edukacyjny na cztery trzyletnie odcineczki: klasy 1-3 jako nauczanie zintegrowane, 4-6, gimnazjum i liceum, a przy takim zbudowaniu szkoły nie ma mowy o odpowiedzialności za wychowanie młodego człowieka. W dodatku każdy z tych odcineczków kończy się egzaminem na punkty. Jeśli tak wygląda sprawdzanie wiedzy, to konkluzja jest prosta: cała metodyka nauczania jest podporządkowana temu testowi końcowemu.

Czyli, mówiąc prosto - uważa pan, że skoro nauczyciele uczą pod testy, to uczniowie są teraz głupsi niż kiedyś?

- Mówiąc prosto - zdecydowanie tak.

W swojej ponadtrzydziestoletniej pracy musiał pan zatem dostrzec również zmiany w jakości studentów.

- Oni mają ogromne braki w wiedzy we wszystkich możliwych dziedzinach. Ale gdyby wadliwość procesu edukacyjnego polegała tylko na brakach w nauce, to jeszcze nie byłoby problemu. Uczelnie bronią się przed tym różnymi zajęciami wyrównawczymi. Ale tu chodzi o coś bardziej dramatycznego.

O co?

- O braki charakterologiczne. Pierwszym jest minimalizm. No bo jeśli na egzaminie maturalnym wymagany jest zaledwie 30-procentowy próg, to jak przekonać taką osobę, że w 13. klasie - tak nazywam pierwszy rok studiów - taki wynik to za mało. Nauczyciele akademiccy toczą bój, by przestawić myślenie tego człowieka.

Można dorosłego człowieka przestawić? Panu się udaje?

- Próbuję. Moi studenci podchodzą do zaliczenia nieskończoną ilość razy. Jeśli umieją za mało, muszą przyjść ponownie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Płock

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.9

29 głosów

Znajdź studia, kursy i szkolenia