WORD oblężony, przyszli kierowcy chcą zdawać w tym roku
12.10.2011
, aktualizacja: 12.10.2011 21:28
Szturm na Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Wszyscy chcą zdać egzamin na prawo jazdy jeszcze w 2011 r. Boją się, że w przyszłym - po zmianie przepisów - będzie trudniej. A że chętnych jest sporo, szanse na tegoroczne terminy są coraz mniejsze. Żeby podejść do egzaminu na prawo jazdy kategorii B, trzeba czekać nawet pięć tygodni!
Teraz jest tak: wszystkich pytań, które mogą pojawić się na teoretycznym egzaminie, jest ok. 300. Zdający dostaje 18 z nich. Sam egzamin to test wielokrotnego wyboru. Kandydat ma podanych kilka możliwych odpowiedzi, prawidłowa może być albo jedna, albo więcej. Żeby zdać, trzeba odpowiedzieć dobrze na 16 pytań. Na wszystko ma się 25 minut.
A ma być tak: zamiast ok. 300 wszystkich możliwych pytań, ma być ich ok. 3 tys. Na samym egzaminie pojawi się 40 z nich. Te ilustrowane zdjęciami mają zastąpić komputerowe symulacje lub fragmenty filmów. Odpowiadać można będzie tylko "tak" albo "nie". I na każdą odpowiedź dostanie się zaledwie kilka sekund. Nie będzie można wrócić do pytania, na które już udzieliło się odpowiedzi. Pytań nie będzie w żadnej bazie, książce, na żadnej stronie internetowej. Pozostaną tajne.
Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, by egzamin jak najbardziej przypominał sytuację na drodze, kiedy wszystko może się zdarzyć, czasu jest mało i trzeba szybko decydować, jak się zachować. A w razie błędu nic już nie można naprawić. Tyle szczytnej idei. Kandydaci na kierowców i tak słyszą przede wszystkim to, że możliwych pytań będzie o wiele więcej, wcześniej nie będą one znane. A zatem koniec z wkuwaniem całej bazy na pamięć. I bezrefleksyjnym skreślaniem prawidłowych odpowiedzi.
A skoro zmiany mają wejść w życie już w lutym 2012 r., wszyscy chcą zdać egzamin jeszcze w tym roku.
Efekt jest taki, że jeszcze latem w płockim oddziale Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w ciągu miesiąca na egzamin zapisywało się 70-90 osób. Bardzo mało. Jak podkreśla dyrektor ośrodka Wojciech Krzewski - gdyby chętnych było tylko odrobinę mniej, samo funkcjonowanie placówki stanęłoby pod znakiem zapytania. Bo WORD, choć jest instytucją samorządową, sam się finansuje.
Kandydaci byli jednak zadowoleni - chętnych było mało, więc na egzamin trzeba było czekać dwa, góra trzy tygodnie. Czyli krótko. Teraz karta się odwróciła. Do płockiego ośrodka zgłasza się miesięcznie nawet 140 kandydatów na kierowców. Czas oczekiwania na egzamin wydłużył się więc nawet do pięciu tygodni.
- Proszę sobie wyobrazić: młody człowiek, po zaledwie 30 godzinach kursu praktycznego. Zdał już u nas egzamin wewnętrzny i może przystąpić do egzaminu państwowego. Tymczasem... czeka całe pięć tygodni - mówi Iwona Wójcik z Ośrodka Szkolenia Kierowców Formuła. - Co się dzieje? Pewnie, wszystko zapomina. Musi w efekcie brać jazdy doszkalające, wykładać kolejne pieniądze. A to chyba nie o to chodzi.
Dyrektor Krzewski przyznaje - w tym momencie w ośrodku zapisują na 17 listopada. - To za długo, ale robimy wszystko, by ten okres oczekiwania skrócić - zapewnia. - Zatrudniłem dodatkowego egzaminatora, organizujemy egzaminy w soboty, zastanawiamy się nad popołudniowymi. Ale proszę zrozumieć, mnie także obowiązuje kodeks pracy. Ludzie nie mogą pracować więcej niż przewidują to przepisy.
W samych szkołach jazdy uczucia dotyczące zmiany zasad egzaminowania są podzielone. Z jednej strony są zastrzeżenia. Chodzi przede wszystkim o te pięć tygodni oczekiwania w WORD. Ale nie tylko. - Mowa jest o symulacjach zamiast zdjęć, o tym, że nie będzie można poprawić błędnej odpowiedzi, o tym, że egzamin przypominać ma realną sytuację na drodze - komentuje Iwona Wójcik z Formuły. - Tymczasem przepisy wymagają od kursanta 30 godzin zajęć praktycznych. Powiedzmy sobie szczerze, po tych 30 godzinach nie wszyscy kandydaci na kierowców są mistrzami kierownicy. Poza tym - co np. z dyslektykami? Z osobami, które potrzebują więcej czasu na zapoznanie się z tekstem pisanym? Czy będą one w stanie udzielić odpowiedzi w ciągu kilku sekund?
Z drugiej strony w szkołach jazdy oceniają, że po początkowej panice, nowy egzamin stworzy szansę na to, że na drogi trafią ludzie, którzy naprawdę potrafią prowadzić. - Jest większe zainteresowanie, czyli robi się tłok. Ale najważniejsze jest przecież bezpieczeństwo. Jeśli chodzi o nie, zmiany idą w dobrym kierunku - potwierdza Włodzimierz Osiński z nazwanego swoim imieniem i nazwiskiem Centrum Szkolenia Kierowców.
Zmiany dotyczyć będą także chętnych do jazdy na motocyklach. W tym momencie, żeby zrobić prawo jazdy na "normalny" motocykl (czyli taki, którego silnik ma więcej niż 50 cm sześciennych pojemności), wystarczy mieć 18 lat. Po nowym roku - trzeba ich będzie mieć już 24. Kto nie chce czekać aż sześciu lat, powinien z egzaminem uwinąć się jeszcze w tym roku. Problem polega na tym, że ci, którzy pomyśleli o tym wcześniej, zdążyli. Pozostali, a jak zapewniają w szkołach jazdy - jest ich całkiem sporo, będą mieli pod górkę. Idzie zima, jazd szkoleniowych będzie coraz mniej, coraz trudniej wyjeździć będzie obowiązkowe 20 godzin. Coraz więcej szkół odsyła ludzi i każe im czekać do wiosny. Poza tym na egzamin na prawo jazdy kategorii A też trzeba czekać, jakieś trzy tygodnie. W efekcie - szanse, że chętni przyszli motocykliści zdążą z egzaminem w tym roku są nikłe.
A ma być tak: zamiast ok. 300 wszystkich możliwych pytań, ma być ich ok. 3 tys. Na samym egzaminie pojawi się 40 z nich. Te ilustrowane zdjęciami mają zastąpić komputerowe symulacje lub fragmenty filmów. Odpowiadać można będzie tylko "tak" albo "nie". I na każdą odpowiedź dostanie się zaledwie kilka sekund. Nie będzie można wrócić do pytania, na które już udzieliło się odpowiedzi. Pytań nie będzie w żadnej bazie, książce, na żadnej stronie internetowej. Pozostaną tajne.
Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, by egzamin jak najbardziej przypominał sytuację na drodze, kiedy wszystko może się zdarzyć, czasu jest mało i trzeba szybko decydować, jak się zachować. A w razie błędu nic już nie można naprawić. Tyle szczytnej idei. Kandydaci na kierowców i tak słyszą przede wszystkim to, że możliwych pytań będzie o wiele więcej, wcześniej nie będą one znane. A zatem koniec z wkuwaniem całej bazy na pamięć. I bezrefleksyjnym skreślaniem prawidłowych odpowiedzi.
A skoro zmiany mają wejść w życie już w lutym 2012 r., wszyscy chcą zdać egzamin jeszcze w tym roku.
Efekt jest taki, że jeszcze latem w płockim oddziale Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w ciągu miesiąca na egzamin zapisywało się 70-90 osób. Bardzo mało. Jak podkreśla dyrektor ośrodka Wojciech Krzewski - gdyby chętnych było tylko odrobinę mniej, samo funkcjonowanie placówki stanęłoby pod znakiem zapytania. Bo WORD, choć jest instytucją samorządową, sam się finansuje.
Kandydaci byli jednak zadowoleni - chętnych było mało, więc na egzamin trzeba było czekać dwa, góra trzy tygodnie. Czyli krótko. Teraz karta się odwróciła. Do płockiego ośrodka zgłasza się miesięcznie nawet 140 kandydatów na kierowców. Czas oczekiwania na egzamin wydłużył się więc nawet do pięciu tygodni.
- Proszę sobie wyobrazić: młody człowiek, po zaledwie 30 godzinach kursu praktycznego. Zdał już u nas egzamin wewnętrzny i może przystąpić do egzaminu państwowego. Tymczasem... czeka całe pięć tygodni - mówi Iwona Wójcik z Ośrodka Szkolenia Kierowców Formuła. - Co się dzieje? Pewnie, wszystko zapomina. Musi w efekcie brać jazdy doszkalające, wykładać kolejne pieniądze. A to chyba nie o to chodzi.
Dyrektor Krzewski przyznaje - w tym momencie w ośrodku zapisują na 17 listopada. - To za długo, ale robimy wszystko, by ten okres oczekiwania skrócić - zapewnia. - Zatrudniłem dodatkowego egzaminatora, organizujemy egzaminy w soboty, zastanawiamy się nad popołudniowymi. Ale proszę zrozumieć, mnie także obowiązuje kodeks pracy. Ludzie nie mogą pracować więcej niż przewidują to przepisy.
W samych szkołach jazdy uczucia dotyczące zmiany zasad egzaminowania są podzielone. Z jednej strony są zastrzeżenia. Chodzi przede wszystkim o te pięć tygodni oczekiwania w WORD. Ale nie tylko. - Mowa jest o symulacjach zamiast zdjęć, o tym, że nie będzie można poprawić błędnej odpowiedzi, o tym, że egzamin przypominać ma realną sytuację na drodze - komentuje Iwona Wójcik z Formuły. - Tymczasem przepisy wymagają od kursanta 30 godzin zajęć praktycznych. Powiedzmy sobie szczerze, po tych 30 godzinach nie wszyscy kandydaci na kierowców są mistrzami kierownicy. Poza tym - co np. z dyslektykami? Z osobami, które potrzebują więcej czasu na zapoznanie się z tekstem pisanym? Czy będą one w stanie udzielić odpowiedzi w ciągu kilku sekund?
Z drugiej strony w szkołach jazdy oceniają, że po początkowej panice, nowy egzamin stworzy szansę na to, że na drogi trafią ludzie, którzy naprawdę potrafią prowadzić. - Jest większe zainteresowanie, czyli robi się tłok. Ale najważniejsze jest przecież bezpieczeństwo. Jeśli chodzi o nie, zmiany idą w dobrym kierunku - potwierdza Włodzimierz Osiński z nazwanego swoim imieniem i nazwiskiem Centrum Szkolenia Kierowców.
Zmiany dotyczyć będą także chętnych do jazdy na motocyklach. W tym momencie, żeby zrobić prawo jazdy na "normalny" motocykl (czyli taki, którego silnik ma więcej niż 50 cm sześciennych pojemności), wystarczy mieć 18 lat. Po nowym roku - trzeba ich będzie mieć już 24. Kto nie chce czekać aż sześciu lat, powinien z egzaminem uwinąć się jeszcze w tym roku. Problem polega na tym, że ci, którzy pomyśleli o tym wcześniej, zdążyli. Pozostali, a jak zapewniają w szkołach jazdy - jest ich całkiem sporo, będą mieli pod górkę. Idzie zima, jazd szkoleniowych będzie coraz mniej, coraz trudniej wyjeździć będzie obowiązkowe 20 godzin. Coraz więcej szkół odsyła ludzi i każe im czekać do wiosny. Poza tym na egzamin na prawo jazdy kategorii A też trzeba czekać, jakieś trzy tygodnie. W efekcie - szanse, że chętni przyszli motocykliści zdążą z egzaminem w tym roku są nikłe.
- 18 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
WORD oblężony, przyszli kierowcy chcą zdawać w ...
lamp0
12.10.11, 22:05
Czy przypadkiem Panie Krzewski nie zatrudniłeś egzaminatora po naciskach z Zarządu Województwa, bo trzeba było swojego wrzucić "swojego"? Co do zmian to się okaże jakie przyniesie efekty, »
-
WORD oblężony, przyszli kierowcy chcą zdawać w ...
monster_truck
13.10.11, 07:31
Myśleli myśleli i wymyślili sposób na niż demograficzny i zarabianie pieniędzy. No bo co tu zrobić żeby kasy było tyle samo a chętnych jest mniej. Dowalić im tak żeby musieli przechodzić »
-
nowy egzaminator
wiecie_kto_plock
15.10.11, 13:54
jeżeli zadajecie sobie pytanie skąd? odpowiedź brzmi - z układujeżeli chcecie wiedzieć co ma wspólnego z egzaminowaniem? odpowiedź brzmi - nicjeżeli chcecie wiedzieć czy się na tym zna? »
Najczęściej czytane24 htydzień





