Przystanki autobusowe do wymiany. Idzie nowe
06.09.2011
, aktualizacja: 06.09.2011 20:50
Szykuje się wielka wymiana płockich przystanków autobusowych. Jak będą wyglądać? Czy w mieście, w którym radni wątpią, czy samorząd stać na trawę rozwijaną z rolki, może stanąć przystanek-szklany tunel za np. 150 tys. zł?
Większość przystanków autobusowych Komunikacji Miejskiej w Płocku prezentuje się dramatycznie. W centrum miasta znajduje się kilka takich, które łączą w sobie funkcję przystanku i kiosku Ruchu, i te wyglądają jeszcze w miarę dobrze.
Pozostałe można śmiało oddać na złom i to dosłownie. Wykonane przez pracowników KM wiaty z blachy falistej kiedyś miały jeszcze przeszklone ściany. Potłuczone z czasem przez wandali przezroczyste elementy zostały zastąpione blachą. Jest też kilka wiat pamiętających czasy PRL-u. Wiele z nich jest w dodatku odrapanych, pomalowanych sprejem i poklejonych ogłoszeniami np. o naprawie sprzętu AGD z numerem telefonu do oderwania.
Na szczęście dla KM - gminnej spółki, która zawsze przynosiła straty - na skutek zmiany przepisów przystanki stały się własnością Urzędu Miasta. W ratuszu natomiast trwają przygotowania do ich wymiany. W całym mieście znajduje się 270 przystanków. Urzędnicy chcą wymienić 117 z nich, w dodatku na koszt prywatnego inwestora.
Z wyjaśnień dyrektora ratuszowego wydziału gospodarki mieniem komunalnym Mariusza Pakulskiego wynika, że samorząd chce wykorzystać Ustawę o koncesji na roboty budowlane lub usługi (przepisy te były kiedyś częścią Ustawy o zamówieniach publicznych, ale wyłączyła je dyrektywa unijna).
W magistracie powstaje specyfikacja do ogłoszenia przetargu i rozpoczęcia poszukiwań inwestora, który postawi wspomniane 117 przystanków autobusowych i będzie na nich zarabiać. Może je zaprojektować w taki sposób, że będą w nich na przykład małe sklepiki albo duże citylighty do wynajęcia na reklamę.
Miasto chciałoby w ciągu najbliższego miesiąca ogłosić przetarg. Zainteresowana firma składałaby wniosek o koncesję i siadała do negocjacji na temat wszystkich szczegółów.
Pytań może być wiele. Od takich, czy możliwe będzie postawienie szklanej wiaty w rejonach, gdzie z góry wiadomo, że będą one narażone na atak wandali i zniszczenie poprzez np. te, czy wszędzie da się podłączyć energię elektryczną, niezbędną citylightom. Do tego nie wszędzie musi stanąć wielka wiata. O ile można się spodziewać, że będzie taka potrzeba w rejonie Nowego Rynku i Teatru Dramatycznego, to całkowicie zbędna wydaje się w okolicach lotniska Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej.
Jeśli uda się w miarę szybko znaleźć inwestora, zimą można będzie zakończyć negocjacje, a od wiosny zacząć wymianę przystanków. Mariusz Pakulski podkreśla, że wszystkim zależy, by wymianę przeprowadzić sprawnie. Nowymi przystankami zaopiekuje się ich prywatny właściciel, on będzie musiał zadbać o ich trwałość i czystość. Na tyle starannie, by były one atrakcyjnymi nośnikami reklamy. Na barkach samorządu natomiast spocznie sprzątanie chodnika, także zadbanie o niego zimą.
Co z pozostałymi 153 przystankami? Tymi, które znajdują się w miejscach, gdzie nie da się na nich zarobić? Ratusz sam będzie mógł się nimi zająć. W budżecie miasta pojawiła się już kwota 600 tys. zł, którą z powodzeniem można na to wykorzystać.
Oczywiście "dokupowane" przez ratusz przystanki musiałyby wyglądem pasować do tych, które ustawi prywatna firma.
No właśnie, tylko jak one będą wyglądać? Przecież przystanki mogą całkowicie zmienić wizerunek miasta. A tworząc je w oryginalny sposób, od podstaw, można znaleźć bardzo charakterystyczny element ulicy, wyróżniający Płock w skali kraju. Pewnie o tak charakterystycznym znaku jak angielska budka telefoniczna nie ma co marzyć, ale nie musimy mieć przystanków z katalogu. Bardzo ładne wiaty stoją na przykład w Krakowie w rejonie starówki. Oryginalne, często mają budkę z gazetami, biletomaty i klasyczny zegar. Do stołecznych tramwajów można wsiąść spod półokrągłej wiaty, której przestrzeń między metalowymi, nowoczesnymi "żebrami" wypełniają tafle szkła.
Ale taki przystanek może kosztować ponad 100 tys. zł. Małe więc raczej są na niego nadzieje w Płocku, w którym radni pytają, czy rozłożenie kilkudziesięciu metrów kwadratowych trawy z rolki przy drodze nie jest rozrzutnością.
Warunki przetargu zakładają, że prywatny inwestor przedstawi projekt przystanku, ale powstanie on w oparciu o wytyczne z Urzędu Miasta. Może więc warto poszukać płockiego przystanku?
- Pomysł jest dobry, możemy się zastanowić nad tym, jak go zaprojektować - przyznaje prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. - Myślę, że może być to rolą plastyka miejskiego, który będzie pracował w zespole zajmującym się wymianą przystanków.
A plastyk miejski Mikołaj Łakomski dodaje, że taka propozycja była rozważana i być może cztery przystanki w rejonie Starego Miasta będą właśnie takimi "nie z katalogu".
Pozostałe można śmiało oddać na złom i to dosłownie. Wykonane przez pracowników KM wiaty z blachy falistej kiedyś miały jeszcze przeszklone ściany. Potłuczone z czasem przez wandali przezroczyste elementy zostały zastąpione blachą. Jest też kilka wiat pamiętających czasy PRL-u. Wiele z nich jest w dodatku odrapanych, pomalowanych sprejem i poklejonych ogłoszeniami np. o naprawie sprzętu AGD z numerem telefonu do oderwania.
Na szczęście dla KM - gminnej spółki, która zawsze przynosiła straty - na skutek zmiany przepisów przystanki stały się własnością Urzędu Miasta. W ratuszu natomiast trwają przygotowania do ich wymiany. W całym mieście znajduje się 270 przystanków. Urzędnicy chcą wymienić 117 z nich, w dodatku na koszt prywatnego inwestora.
Z wyjaśnień dyrektora ratuszowego wydziału gospodarki mieniem komunalnym Mariusza Pakulskiego wynika, że samorząd chce wykorzystać Ustawę o koncesji na roboty budowlane lub usługi (przepisy te były kiedyś częścią Ustawy o zamówieniach publicznych, ale wyłączyła je dyrektywa unijna).
W magistracie powstaje specyfikacja do ogłoszenia przetargu i rozpoczęcia poszukiwań inwestora, który postawi wspomniane 117 przystanków autobusowych i będzie na nich zarabiać. Może je zaprojektować w taki sposób, że będą w nich na przykład małe sklepiki albo duże citylighty do wynajęcia na reklamę.
Miasto chciałoby w ciągu najbliższego miesiąca ogłosić przetarg. Zainteresowana firma składałaby wniosek o koncesję i siadała do negocjacji na temat wszystkich szczegółów.
Pytań może być wiele. Od takich, czy możliwe będzie postawienie szklanej wiaty w rejonach, gdzie z góry wiadomo, że będą one narażone na atak wandali i zniszczenie poprzez np. te, czy wszędzie da się podłączyć energię elektryczną, niezbędną citylightom. Do tego nie wszędzie musi stanąć wielka wiata. O ile można się spodziewać, że będzie taka potrzeba w rejonie Nowego Rynku i Teatru Dramatycznego, to całkowicie zbędna wydaje się w okolicach lotniska Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej.
Jeśli uda się w miarę szybko znaleźć inwestora, zimą można będzie zakończyć negocjacje, a od wiosny zacząć wymianę przystanków. Mariusz Pakulski podkreśla, że wszystkim zależy, by wymianę przeprowadzić sprawnie. Nowymi przystankami zaopiekuje się ich prywatny właściciel, on będzie musiał zadbać o ich trwałość i czystość. Na tyle starannie, by były one atrakcyjnymi nośnikami reklamy. Na barkach samorządu natomiast spocznie sprzątanie chodnika, także zadbanie o niego zimą.
Co z pozostałymi 153 przystankami? Tymi, które znajdują się w miejscach, gdzie nie da się na nich zarobić? Ratusz sam będzie mógł się nimi zająć. W budżecie miasta pojawiła się już kwota 600 tys. zł, którą z powodzeniem można na to wykorzystać.
Oczywiście "dokupowane" przez ratusz przystanki musiałyby wyglądem pasować do tych, które ustawi prywatna firma.
No właśnie, tylko jak one będą wyglądać? Przecież przystanki mogą całkowicie zmienić wizerunek miasta. A tworząc je w oryginalny sposób, od podstaw, można znaleźć bardzo charakterystyczny element ulicy, wyróżniający Płock w skali kraju. Pewnie o tak charakterystycznym znaku jak angielska budka telefoniczna nie ma co marzyć, ale nie musimy mieć przystanków z katalogu. Bardzo ładne wiaty stoją na przykład w Krakowie w rejonie starówki. Oryginalne, często mają budkę z gazetami, biletomaty i klasyczny zegar. Do stołecznych tramwajów można wsiąść spod półokrągłej wiaty, której przestrzeń między metalowymi, nowoczesnymi "żebrami" wypełniają tafle szkła.
Ale taki przystanek może kosztować ponad 100 tys. zł. Małe więc raczej są na niego nadzieje w Płocku, w którym radni pytają, czy rozłożenie kilkudziesięciu metrów kwadratowych trawy z rolki przy drodze nie jest rozrzutnością.
Warunki przetargu zakładają, że prywatny inwestor przedstawi projekt przystanku, ale powstanie on w oparciu o wytyczne z Urzędu Miasta. Może więc warto poszukać płockiego przystanku?
- Pomysł jest dobry, możemy się zastanowić nad tym, jak go zaprojektować - przyznaje prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. - Myślę, że może być to rolą plastyka miejskiego, który będzie pracował w zespole zajmującym się wymianą przystanków.
A plastyk miejski Mikołaj Łakomski dodaje, że taka propozycja była rozważana i być może cztery przystanki w rejonie Starego Miasta będą właśnie takimi "nie z katalogu".
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Przystanki autobusowe do wymiany. Idzie nowe
skyrog
06.09.11, 23:57
Pytanie brzmi: po co nam przystanki na 2-3 miesiące? Przecież z góry wiadomo, że banda nastoletnich wandali przyjdzie w nocy i wszystko potłucze. Trzeba by było stawiać strażników przy »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
