Centrum Sportów Motorowych, wyścigi samochodowe na... nowym lotnisku

Hubert Woźniak
07.10.2011 , aktualizacja: 07.10.2011 21:27
A A A Drukuj
Na pewno nowe lotnisko przy ul. Bielskiej musi być obiektem wielofunkcyjnym, do wykorzystania np. przez fanów czterech kółek - mówi prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. Firma Eurolinks przygotowała właśnie wstępne studium wykonalności lotniska. Nowego, ale w starym miejscu. Obiekt, w pierwszym etapie, kosztowałby 14 mln zł.
Płockie lotnisko z lotu ptaka
Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Gazeta
Płockie lotnisko z lotu ptaka
Dotychczas były jeszcze żywe pomysły jego przeniesienia poza miasto. Na przykład na teren gminy Łąck, gdzie znajduje się miejsce, które służyło za lotnisko w czasie II wojny światowej czy lądowisko helikopterów w trakcie powodzi na przełomie 1981 i 1982 roku. Były też pomysły, by zmienić lokalizację lotniska, ale w granicach administracyjnych Płocka i ulokować je na polach między Radziwiem a Górami. Dziś można już powiedzieć, że lotnisko Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej zostaje przy ul. Bielskiej w Płocku.

Ze studium wykonalności zapoznali się ratuszowi urzędnicy i radni z komisji inwestycji miejskich. Dokument stawia pytanie przede wszystkim o status lotniska. Czy ma być ono lotniskiem niepublicznym czy publicznym. Status lotniska niepublicznego ogranicza liczbę potencjalnych użytkowników.

Lotnisko użytku publicznego pozwala przyjmować statki powietrzne wykonujące - regularne i nieregularne - lotnicze przewozy handlowe: pasażerskie, towarowe, związane z przewozem poczty itp. Ale zwiększa to obowiązki i koszty zarządzającego inwestycją, bo musi zająć się zorganizowaniem m.in. służby ratowniczo-gaśniczej, ochrony, usług naziemnych.

Autorzy studium wykonalności proponują na razie budowę nowego lotniska podzielić na dwa etapy. W pierwszym powstałby betonowy pas startowy o szerokości 30 metrów i długości 950 metrów. Do tego droga do kołowania i hangary. Takie parametry inwestycji pozwoliłyby na lądowania i starty samolotów komunikacji regionalnej typu ATR-42. Na tym etapie lotnisko zachowałoby status lotniska niepublicznego. Do jego obsługi potrzebnych będzie ośmiu pracowników. Zarządzającym lotniskiem pozostałby Aeroklub Ziemi Mazowieckiej, ale gmina Płock miałaby swojego przedstawiciela w jego władzach.

W drugim etapie, kiedy pojawi się konieczność uruchomienia lotów handlowych (towarowo-pasażerskich), pas startowy przedłużony zostałby do długości 1,2 km. Do Płocka mogłyby latać wówczas odrzutowce typu cesna 525. Pojawiłaby się wówczas także konieczność wybudowania niedużego terminalu. Lotnisko musiałoby wówczas uzyskać status publicznego, a jego zarządcą powinna zostać powołana specjalnie w tym celu gminna spółka. Do obsługi tego małego portu lotniczego potrzebnych byłoby 39 pracowników.

Dziś na trawiastym lotnisku przy ul. Bielskiej są dwa przecinające się pasy, które zajmują powierzchnię ok. 100 hektarów. Po wybudowaniu betonowej drogi startowej, zmieniłby się kształt płockiego portu lotniczego (a przy jego przedłużeniu do 1,2 km pojawi się nawet konieczność dokupienia czterech hektarów terenu) i 30 hektarów będzie do zagospodarowania.

I tu gratka dla miłośników sportów motorowych - autorzy studium proponują zagospodarować plac na budowę Centrum Sportów Motorowych. Na powierzchni około 20 hektarów mógłby powstać w nim tor samochodowy i kartingowy, na którym można by organizować wyścigi samochodowe, motocyklowe, kartingowe oraz wszelkiego rodzaju zloty oldtimerów. Ośrodek mógłby służyć też np. straży pożarnej czy policji do ćwiczeń i doskonalenia technik jazdy. A dilerzy samochodowi mogliby organizować jazdy testowe. - Sporty motorowe, podobnie jak lotnictwo, są bardzo głośne i z tego względu nie powinny być realizowane w pobliżu obiektów mieszkalnych - piszą autorzy opracowania. - Ponadto są sportami dość kosztownymi, kierowanymi przede wszystkim do osób o wyższym statucie społecznym. Budowa Centrum Sportów Motorowych pozwoliłaby wypromować Płock jako nowoczesny ośrodek organizacji imprez sportowych o charakterze ogólnokrajowym i międzynarodowym, przeznaczonych zarówno dla amatorów, jak i zawodowców.

W tej sytuacji obie inwestycje uzupełniałyby się. Słowem: w planach nowe lotnisko w Płocku wygląda rewelacyjnie, w dodatku nie musi pochłonąć majątku. Wstępne szacunki mówią, że kosztowałoby w pierwszym etapie 14 mln zł, czyli mniej lub - w najgorszym przypadku - porównywalnie z wiślanym molem. Większy problem jest w jego utrzymaniu. Żeby na siebie zarobiło, musiałoby korzystać z niego 500 tys. pasażerów rocznie. - Generalnie wszyscy są jednak za tym, by je budować. Ono przesunie miasto w XXI wiek - przyznaje radny z komisji inwestycji Piotr Nowicki. - Musimy jednak chłodno skalkulować wszystkie korzyści i policzyć straty. Studium nie zajęło się otoczeniem lotniska, nie porusza problemu obwodnicy północno-zachodniej miasta, która przebiega w sąsiedztwie. Nie zajęło się terenami między Podolszycami a ul. Boryszewską, bezpośrednio nad którymi będą latać samoloty. Musimy wiedzieć, czy nie stracimy ich jako terenów pod budownictwo mieszkaniowe.

- Trwa opracowywanie koncepcji, za rok możemy mieć projekt i może za trzy lata zakończymy budowę - przyznaje prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. - Jeśli zdecydujemy się na tę inwestycję, to jednak przy założeniu, że będzie to obiekt wielofunkcyjny, z którego będą korzystać także miłośnicy sportów motorowych.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 106 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów