Zaczęły się badania molo, które mają wyjaśnić przyczynę usterek
07.12.2011
, aktualizacja: 07.12.2011 21:05
Na uszkodzonym podeście wprowadzającym spacerowiczów na płockie molo pojawili się w środę pracownicy Instytutu Badawczego Dróg i Mostów. Choć właściwie należałoby napisać: pojawili się pod nim.
ZOBACZ TAKŻE
- Miasto ponagla wykonawcę molo do poprawek (23-01-12, 20:03)
- Płocczanie pytają, kiedy ta słynna rozbiórka mola (16-01-12, 19:56)
Zaczęli badania, które mają wyjaśnić przyczynę występowania usterek.
Kontrola pracowników Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych na początku jesieni odkryła pierwsze uszkodzenia pali podpierających prowadzący na molo podest. Potem każda kolejna - czy to projektanta, czy wykonawcy - przynosiła coraz gorszy obraz tego, co znajduje się pod konstrukcją.
Ostatnie ustalenia mówią, że może być uszkodzonych 12 pali, jednego nie ma, bo się przewrócił, inny zaś stracił połączenie z konstrukcją podłogi i zaczął chwiać się. MZOS - jako administrator mola - wyłączył fragment podestu z użytkowania i zamówił ekspertyzę stanu technicznego. Przetarg na te roboty wygrał Instytut Badawczy Dróg i Mostów. Jego zadaniem będzie m.in. wykonanie oceny stanu technicznego mola i dna rzeki, przyczyny powstawania uszkodzeń oraz weryfikacja dokumentacji projektowej i wykonawczej. IBDM ma również sformułować zalecenia dotyczące zabezpieczenia budowli na zimę, a także sposobu jej naprawy.
W środę rano ubrani w ciepłe kurtki pracownicy IBDM zjawili się na płockim molo i zaczęli pomiary. Badali "kiwający się" pal, chcieli sprawdzić, jak się teraz zachowuje i jakie może on obciążenia przenosić.
Pod podestem, m.in. z łódki i zakotwiczonego pontonu, sprawdzali po kolei, jakie uszkodzenia występują na palach. Towarzyszyła im ekipa trzech płetwonurków (jeden pływał, dwóch go asekurowało). Sprawdzali, czy pale nie są uszkodzone pod powierzchnią wody, badali też grunt rzeki. Okazało się, że dzień im sprzyjał, w środę przejrzystość wody sięgała 1,5 metra.
Pracownicy Instytutu mieli też zbadać m.in., na jaką głębokość zostały wbite pale podtrzymujące prowadzący na molo podest. Nie oznacza to, że będą je np. odkopywać. Badania takie wykonuje się, stukając w pal młotkiem i sprawdzając, z jaką prędkością przemieszczają się po nim drgania. Wiedząc z jakiego materiału pal został wykonany, specjalista może obliczyć jego długość, czyli inaczej - jak głęboko został wbity. Przy okazji badanie sprawdza, czy nie jest on uszkodzony, bo fala drgań odbija się od pęknięcia. Fachowcy z IBDM mieli też sprawdzać wytrzymałość betonu, z którego pale zostały wykonane.
Teoretycznie Instytut ma czas na sporządzenie ekspertyzy do końca grudnia. W tej chwili, do momentu poznania przyczyn występowania usterek i sposobu ich naprawy, liczy się każdy dzień. Wykonawca - Bilfinger Berger - naciska na samorząd i MZOS, by wpuścić go na plac budowy i pozwolić wykonać przygotowane przez projektanta zabezpieczenia. Firma ta nie chce jednak tego zrobić w ramach gwarancji (uważa, że prace wykonała zgodnie z projektem i za usterki nie odpowiada), ale w ramach troski o publiczne pieniądze i swój wizerunek. Naciskając zaś, podkreśla, że podestowi grozi katastrofa budowlana.
W MZOS-ie i w ratuszu nie godzą się jednak na taką improwizowaną naprawę, ponieważ według istniejącego projektu również ona nie daje gwarancji, że molo przetrwa zimę.
Właśnie ekspertyza IBDM może wiele wątpliwości rozwiać i odpowiedzieć na pytania, kto zawinił i doprowadził do takiego stanu budowli oraz jak ją zabezpieczyć i jak naprawić.
Kontrola pracowników Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych na początku jesieni odkryła pierwsze uszkodzenia pali podpierających prowadzący na molo podest. Potem każda kolejna - czy to projektanta, czy wykonawcy - przynosiła coraz gorszy obraz tego, co znajduje się pod konstrukcją.
Ostatnie ustalenia mówią, że może być uszkodzonych 12 pali, jednego nie ma, bo się przewrócił, inny zaś stracił połączenie z konstrukcją podłogi i zaczął chwiać się. MZOS - jako administrator mola - wyłączył fragment podestu z użytkowania i zamówił ekspertyzę stanu technicznego. Przetarg na te roboty wygrał Instytut Badawczy Dróg i Mostów. Jego zadaniem będzie m.in. wykonanie oceny stanu technicznego mola i dna rzeki, przyczyny powstawania uszkodzeń oraz weryfikacja dokumentacji projektowej i wykonawczej. IBDM ma również sformułować zalecenia dotyczące zabezpieczenia budowli na zimę, a także sposobu jej naprawy.
W środę rano ubrani w ciepłe kurtki pracownicy IBDM zjawili się na płockim molo i zaczęli pomiary. Badali "kiwający się" pal, chcieli sprawdzić, jak się teraz zachowuje i jakie może on obciążenia przenosić.
Pod podestem, m.in. z łódki i zakotwiczonego pontonu, sprawdzali po kolei, jakie uszkodzenia występują na palach. Towarzyszyła im ekipa trzech płetwonurków (jeden pływał, dwóch go asekurowało). Sprawdzali, czy pale nie są uszkodzone pod powierzchnią wody, badali też grunt rzeki. Okazało się, że dzień im sprzyjał, w środę przejrzystość wody sięgała 1,5 metra.
Pracownicy Instytutu mieli też zbadać m.in., na jaką głębokość zostały wbite pale podtrzymujące prowadzący na molo podest. Nie oznacza to, że będą je np. odkopywać. Badania takie wykonuje się, stukając w pal młotkiem i sprawdzając, z jaką prędkością przemieszczają się po nim drgania. Wiedząc z jakiego materiału pal został wykonany, specjalista może obliczyć jego długość, czyli inaczej - jak głęboko został wbity. Przy okazji badanie sprawdza, czy nie jest on uszkodzony, bo fala drgań odbija się od pęknięcia. Fachowcy z IBDM mieli też sprawdzać wytrzymałość betonu, z którego pale zostały wykonane.
Teoretycznie Instytut ma czas na sporządzenie ekspertyzy do końca grudnia. W tej chwili, do momentu poznania przyczyn występowania usterek i sposobu ich naprawy, liczy się każdy dzień. Wykonawca - Bilfinger Berger - naciska na samorząd i MZOS, by wpuścić go na plac budowy i pozwolić wykonać przygotowane przez projektanta zabezpieczenia. Firma ta nie chce jednak tego zrobić w ramach gwarancji (uważa, że prace wykonała zgodnie z projektem i za usterki nie odpowiada), ale w ramach troski o publiczne pieniądze i swój wizerunek. Naciskając zaś, podkreśla, że podestowi grozi katastrofa budowlana.
W MZOS-ie i w ratuszu nie godzą się jednak na taką improwizowaną naprawę, ponieważ według istniejącego projektu również ona nie daje gwarancji, że molo przetrwa zimę.
Właśnie ekspertyza IBDM może wiele wątpliwości rozwiać i odpowiedzieć na pytania, kto zawinił i doprowadził do takiego stanu budowli oraz jak ją zabezpieczyć i jak naprawić.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Zaczęły się badania molo, które mają wyjaśnić p...
aksum78
08.12.11, 01:14
paranoja»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
