Monitoring wiślanej skarpy - osuwa się w trzech miejscach

Hubert Woźniak
07.12.2011 , aktualizacja: 07.12.2011 21:06
A A A Drukuj
Gdy przed laty interweniowaliśmy w sprawie powrotu do monitoringu wiślanej skarpy, mierzyliśmy się z argumentami tych, którzy wierzyli, że jest stabilna i tych zapewniających, że się osuwa. Przekonywaliśmy, że to pojedynek spekulacji, dopóki obserwacja stoku nie wróci. Dziś już wiemy, że stan skarpy jest niepokojący.
Przyczyną ruchów skarpy w rejonie Jaru Kazimierza są też betonowe schody. Powstały na przełomie lat 60. i 70. Wtedy mogły być elementem wzmacniającym skarpę. Dziś znajdują się w fatalnym stanie
Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Gazeta
Przyczyną ruchów skarpy w rejonie Jaru Kazimierza są też betonowe schody. Powstały na przełomie lat 60. i 70. Wtedy mogły być elementem wzmacniającym skarpę. Dziś znajdują się w fatalnym stanie
W latach 90. płocką skarpę pokrywała siatka reperów - punktów, których położenie regularnie sprawdzali geolodzy. Notując ich przemieszczenia, mogli obserwować ruchy stoków. Ostatnie badania pokazywały m.in., że jeden z reperów w rejonie gmachu sądów wskazywał na przemieszczanie się budynku dawnego pałacu biskupów płockich (przez 20 lat zbliżył się do rzeki o 4 cm). Inny pokazywał, że teren w rejonie Małachowianki "wędruje" nie tylko w kierunku Wisły, ale także wzdłuż niej. Współcześnie pomiary te nie są uznawane za dokładne, ale fakt faktem i tak należą do historii, bo na przełomie wieków Urząd Miasta całkowicie z nich zrezygnował. Uznał, że skarpa jest stabilna.

W dodatku, gdy zaczęła się budowa amfiteatru - obiektu, który swoją konstrukcją również miał wzmocnić stabilność stoków w tym rejonie - siatka reperów została częściowo zniszczona.

Po naszych interwencjach w 2008 roku magistrat zdecydował się na ponowne zainstalowanie systemu monitorowania, jednak znacznie nowocześniejszego i o wiele bardziej dokładnego. Na płockiej skarpie zbudował już 12 wież inklinometrycznych. Cztery kolejne powstały na Grabówce, na odbudowanym niedawno odcinku, który osunął się do Wisły na skutek silnych opadów i ubiegłorocznej powodzi.

Wieża inklinometryczna to rurka o niedużej średnicy, wwiercona kilkadziesiąt metrów w głąb gruntu. Pomiar polega na wpuszczeniu do niej sondy, która zjeżdża na dół, po drodze pokazując, w jaki sposób przemieszczająca się ziemia odkształciła od pionu tor jazdy tej sondy. Odczyt z siatki reperów dawał tylko obraz przemieszczania się wierzchniej warstwy gruntu. Pomiar z inklinometru pokazuje także, co dzieje się w głębi. Dzięki temu z wyprzedzeniem kilku lat można przewidzieć ewentualną katastrofę.

Na przełomie listopada i grudnia ratusz odebrał kolejne wyniki pomiarów z 12 inklinometrów, które rozmieszczone są na odcinku od katedry po cmentarz ewangelicki. 9 wież inklinometrycznych pokazało, że płocka skarpa generalnie jest stabilna. Różne warstwy gruntu przemieszczają się o kilka centymetrów w ciągu roku na różnych głębokościach i w różnych kierunkach. Wszystko zależy od pory roku, temperatury i wilgotności. Ale generalnie wracają one do pierwotnego położenia.

Niepokojące może okazać się stałe przemieszczanie się warstw gruntu w jednym kierunku każdego roku. Z wyjaśnień geologa miasta Sławomira Milika wynika, że takie zjawisko pokazały trzy inklinometry. Dwie wieże, znajdujące się po obu stronach jaru, który jest przedłużeniem ul. Okrzei, zanotowały, że na głębokości 22-26 metrów ziemia przesuwa się w kierunku Wisły o dwa centymetry rocznie. Zdaniem Sławomira Milika, jeśli grunt w sumie przesunie się o ok. 10 centymetrów (tak naprawdę nie wiemy, czy nie zbliżamy się do tej granicy) - może nastąpić osuwisko.

Grunt może być niestabilny w tym miejscu z wielu powodów. Na wysokości skarpy mogła w średniowieczu kończyć się okalająca mury obronne fosa, mógł płynąć nią jakiś strumień. Średniowieczne fosy zasypywano czym popadnie, stawały się swoistymi śmietnikami. Inwestorzy nie są szczęśliwi, gdy w czasie prac na Starym Mieście trafiają na teren, który przed laty był takimi fortyfikacjami. Prawie nigdy nie jest to nośny grunt, za to bardzo często z wysoką wodą gruntową.

Przyczyną ruchów skarpy - zdaniem Milika - w rejonie tego jaru są też betonowe, prowadzące na Sobótkę schody. Powstały na przełomie lat 60. i 70. Wtedy mogły być elementem wzmacniającym skarpę. Dziś znajdują się w fatalnym stanie, popękały, na przechodniów czyhają wystające zbrojenia, miejscami są tak podmyte, że wiszą w powietrzu. Nie spełniają roli wzmocnienia i na pewno w tym kształcie nie nadają się do remontu.

Trzeci inklinometr, który pokazał przemieszczenia się skarpy, znajduje się obok gmachu sądów i placu z pomnikiem Ludwika Krzywickiego. Pokazał jeszcze większe ruchy gruntu w kierunku Wisły, bo rocznie sięgające pięciu centymetrów! Pewnie nie powinno to nikogo zaskoczyć, bo w latach 80. w tym miejscu istniało przecież osuwisko, po naprawie którego powstały ściany podpierające skarpę i otaczające chodnik, który prowadzi od katedry w kierunku amfiteatru. No i przecież notowano przemieszczanie się gmachu sądów na postawie odczytu z reperów...

Sytuacja nie jest alarmowa, na razie firma dokonująca pomiarów zaleciła zwiększenie ich częstotliwości w tych trzech niepokojących w zachowaniu miejscach. Ratusz zgodził się, zamiast dwa razy w roku będą one wykonywane czterokrotnie (koszt niewielki, za jeden pomiar płaci się 150 zł).

Zdaniem Sławomira Milika sytuacja byłaby bardzo poważna, gdyby okazało się, że np. niedawno wyremontowany budynek sądów rzeczywiście zaczyna pękać. Ale dyrektor Sądu Okręgowego w Płocku Alina Trembińska przyznaje, że nic takiego się nie dzieje. Ściany pękały jakiś czas temu, gdy po ul. Piekarskiej odbywał się ruch ciężkich samochodów.

Geolog miasta jest też zdania, że powinno się zacząć monitorować zachowanie tych budynków, także przy okazji remontu Małachowianki zastanowić się nad zainstalowaniem monitoringu jej gmachu. I pewnie - mimo łatwych do przewidzenia protestów - ograniczyć ruch samochodów w tym rejonie.

Zdaniem prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego wyniki pomiarów ruchów skarpy są niepokojące i nie można ich lekceważyć. - Przeanalizujmy je na spokojnie, by zorientować się, na ile interwencja jest pilna - mówi. - Jeśli okaże się, że nie mamy dużo czasu, interwencyjnie poszukamy zewnętrznych środków na wzmocnienie skarpy w podobny sposób, jak zrobiliśmy to w przypadku osuwiska na Grabówce.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy