Posypały się pomysły na rewitalizację społeczną starówki
13.12.2011
, aktualizacja: 13.12.2011 20:24
Rodzinna kawiarnia "Konik na biegunach", która rusza już w środę, jest jednocześnie pierwszym "czerwonym bucikiem" - pomysłem na rewitalizację społeczną starówki.
Bank takich pomysłów powstaje z inicjatywy Agencji Rewitalizacji Starówki. Przypomnijmy: o pomysły, które mogą dopomóc w ożywieniu starej części miasta, zaapelowała szefowa ARS-u Iwona Wierzbicka. Nazwa - "czerwony bucik" - wzięła się z dawnych wojaży Wierzbickiej po Stanach Zjednoczonych, gdzie zwiedziła podupadające miasto, które przywrócił do życia pomysł sklepu z wyłącznie czerwonymi butami. Dla Amerykanów są one kultowe i stanowią symbol powrotu do domu (w zaczarowanych czerwonych pantofelkach wędrowała Dorotka z krainy Oz w słynnej ekranizacji tej bajki). Sklep przyciągał klientów z całego stanu i z sąsiednich, i stał się tak popularny, że przy nim zaczęły powstawać kolejne mniejsze i większe biznesy.
Pisaliśmy o tym ok. trzech tygodni temu. Zaraz po naszym tekście do ARS-u zwróciła się 26-letnia Katarzyna Oziemblewska, płocczanka od trzech lat. - Pomyślałam, że mój pomysł, który już sama zaczęłam wcielać w życie, doskonale wpisuje się w ideę rewitalizacji społecznej - opowiada pani Kasia. - Bo rzeczywiście płocka starówka jest dość martwa i ospała.
Dla dzieci, rodziców, dziadków
Katarzyna Oziemblewska do Płocka przyjechała za mężem, poznanym na studiach w Poznaniu. Sama pochodzi z Dolnego Śląska, jest mgr. filozofii, ma też licencjat z germanistyki. W czasie studiów przez parę lat pracowała w handlu. W Płocku pracy nie znalazła, ale też miała coraz większy apetyt na coś swojego, a konkretnie na kawiarenkę. Taką, do której mogłyby przychodzić młode mamy ze swoimi dziećmi na ploteczki przy kawie (także bezkofeinowej) i ciastku, całe rodziny, dziadkowie z wnukami. Konfrontowała swój pomysł z podobnymi lokalami w Warszawie i Poznaniu i... właśnie otwiera własny!
W poniedziałek trwało urządzanie kawiarenki przy ul. Okrzei 2/36. Białe mebelki, barek z drewna według pomysłu właścicielki, pokój zabaw dla maluchów i spory kojec dla najmłodszych bobasów, miejsce dla mamy karmiącej, dwie łazienki - "dorosła" i dla przedszkolaków z malutkim sedesem oraz przewijakiem dla niemowląt, "parking" dla wózków, sala, w której można będzie zorganizować dziecięce przyjęcia... Wszystko ekologiczne, naturalne, przytulne. - My jeszcze nie mamy dzieci, ale nasi znajomi często rozkładają ręce, kiedy mowa o jakimś wyjściu z domu, bo nie zawsze mają z kim zostawić swoje maluchy - pani Kasia opowiada o genezie "Konika na biegunach". - A tutaj będzie można przyjść po spacerze na Tumach lub przed nim, pogadać, pośmiać się, nie tracąc jednocześnie dziecka z oczu.
W planach są też płatne i bezpłatne zajęcia (np. językowe) dla dzieciaków oraz warsztaty dla rodziców. Na weekendowe sesje "Akademii Rodziców" będzie przyjeżdżać np. Aneta Czerska, która opracowała autorski program edukacji małego dziecka, a w Danii prowadzi Instytut Małego Dziecka.
Właścicielka kawiarni ma nadzieję, że jej "Konik na biegunach" przypadnie płocczanom do gustu. Pomyślała nawet o tym, by mamy, które już wyrwą się z domu, mogły w jej kawiarence kupić soczki i jedzenie dla swoich maluchów, na razie gotowe, w słoiczkach. Albo podgrzać mleko w butelce, które przyniosą ze sobą. A... konik na biegunach jest nagrodą w konkursie fotograficznym dla bywalców (szczegóły na www.koniknabiegunach.net).
Broniewski patronem płockich zakochanych
- Pomysł z kawiarenką jest bardzo fajny, pomagamy w rozpropagowaniu tego lokalu - mówi Iwona Wierzbicka. - Ale po waszym artykule dostaliśmy też wiele innych propozycji. Najbardziej nam zależy, żeby ludzie zgłaszali się z projektami biznesów, które chcieliby poprowadzić na starówce.
Wszystkie pomysły, a jest ich całkiem sporo, zbiera Urszula Ambroziak-Bereszczyńska z ARS-u, trafiają na jej skrzynkę mailową (urszula.ambroziak-bereszczynska@ars.plock.pl). Nasza rozmówczyni zdradza w zarysach kilka z nich. Np. bankowiec chciałby, by Stary Rynek objęły we władanie kwiaciarki, żeby były na nim stoiska z rękodziełem artystycznym. Mężczyzna opracował nawet koncepcję zagospodarowania placu pod tym kątem. Inna osoba proponuje, by powstały ławeczki tematyczne, "bo brakuje miejsc, gdzie można by było posiedzieć". I tak np. "ławeczka policjanta" mogłaby być zwieńczona policyjną czapką, a "ławeczka nauczycielki" miałaby kredę i tablicę, na której każdy mógłby wypisać swoje życzenia. W ARS-ie już się zastanawiają nad konkursem na projekt takich ławeczek, skierowanym do studentów polskich uczelni artystycznych.
Jest też koncept, by z Władysława Broniewskiego, autora także pięknych wierszy lirycznych, uczynić patrona zakochanych. A pusty i niewykorzystany plac przy jego monumentalnym pomniku zamienić na przytulne miejsce spacerów płockich par.
Zgłosili się też młodzi ludzie chętni ofiarować swój talent i prace na potrzeby spektakli światło-dźwięk na Starym Rynku. - To są wszystko bardzo interesujące rzeczy, a ludzie, którzy się z nimi zgłaszają, mają w sobie pasję - ocenia Ambroziak-Bereszczyńska. - Oczywiście czekamy na kolejne pomysły, a po Nowym Roku planujemy zorganizować spotkanie ze wszystkimi, którzy przesłali swoje koncepcje. Przedstawimy je, wspólnie się zastanowimy nad ich realizacją. Bez takiego zaangażowania nie da się przeprowadzić rewitalizacji społecznej. Bo co z tego, że będą odnowione domy i ulice, jak nie będzie ludzi?
Pisaliśmy o tym ok. trzech tygodni temu. Zaraz po naszym tekście do ARS-u zwróciła się 26-letnia Katarzyna Oziemblewska, płocczanka od trzech lat. - Pomyślałam, że mój pomysł, który już sama zaczęłam wcielać w życie, doskonale wpisuje się w ideę rewitalizacji społecznej - opowiada pani Kasia. - Bo rzeczywiście płocka starówka jest dość martwa i ospała.
Dla dzieci, rodziców, dziadków
Katarzyna Oziemblewska do Płocka przyjechała za mężem, poznanym na studiach w Poznaniu. Sama pochodzi z Dolnego Śląska, jest mgr. filozofii, ma też licencjat z germanistyki. W czasie studiów przez parę lat pracowała w handlu. W Płocku pracy nie znalazła, ale też miała coraz większy apetyt na coś swojego, a konkretnie na kawiarenkę. Taką, do której mogłyby przychodzić młode mamy ze swoimi dziećmi na ploteczki przy kawie (także bezkofeinowej) i ciastku, całe rodziny, dziadkowie z wnukami. Konfrontowała swój pomysł z podobnymi lokalami w Warszawie i Poznaniu i... właśnie otwiera własny!
W poniedziałek trwało urządzanie kawiarenki przy ul. Okrzei 2/36. Białe mebelki, barek z drewna według pomysłu właścicielki, pokój zabaw dla maluchów i spory kojec dla najmłodszych bobasów, miejsce dla mamy karmiącej, dwie łazienki - "dorosła" i dla przedszkolaków z malutkim sedesem oraz przewijakiem dla niemowląt, "parking" dla wózków, sala, w której można będzie zorganizować dziecięce przyjęcia... Wszystko ekologiczne, naturalne, przytulne. - My jeszcze nie mamy dzieci, ale nasi znajomi często rozkładają ręce, kiedy mowa o jakimś wyjściu z domu, bo nie zawsze mają z kim zostawić swoje maluchy - pani Kasia opowiada o genezie "Konika na biegunach". - A tutaj będzie można przyjść po spacerze na Tumach lub przed nim, pogadać, pośmiać się, nie tracąc jednocześnie dziecka z oczu.
W planach są też płatne i bezpłatne zajęcia (np. językowe) dla dzieciaków oraz warsztaty dla rodziców. Na weekendowe sesje "Akademii Rodziców" będzie przyjeżdżać np. Aneta Czerska, która opracowała autorski program edukacji małego dziecka, a w Danii prowadzi Instytut Małego Dziecka.
Właścicielka kawiarni ma nadzieję, że jej "Konik na biegunach" przypadnie płocczanom do gustu. Pomyślała nawet o tym, by mamy, które już wyrwą się z domu, mogły w jej kawiarence kupić soczki i jedzenie dla swoich maluchów, na razie gotowe, w słoiczkach. Albo podgrzać mleko w butelce, które przyniosą ze sobą. A... konik na biegunach jest nagrodą w konkursie fotograficznym dla bywalców (szczegóły na www.koniknabiegunach.net).
Broniewski patronem płockich zakochanych
- Pomysł z kawiarenką jest bardzo fajny, pomagamy w rozpropagowaniu tego lokalu - mówi Iwona Wierzbicka. - Ale po waszym artykule dostaliśmy też wiele innych propozycji. Najbardziej nam zależy, żeby ludzie zgłaszali się z projektami biznesów, które chcieliby poprowadzić na starówce.
Wszystkie pomysły, a jest ich całkiem sporo, zbiera Urszula Ambroziak-Bereszczyńska z ARS-u, trafiają na jej skrzynkę mailową (urszula.ambroziak-bereszczynska@ars.plock.pl). Nasza rozmówczyni zdradza w zarysach kilka z nich. Np. bankowiec chciałby, by Stary Rynek objęły we władanie kwiaciarki, żeby były na nim stoiska z rękodziełem artystycznym. Mężczyzna opracował nawet koncepcję zagospodarowania placu pod tym kątem. Inna osoba proponuje, by powstały ławeczki tematyczne, "bo brakuje miejsc, gdzie można by było posiedzieć". I tak np. "ławeczka policjanta" mogłaby być zwieńczona policyjną czapką, a "ławeczka nauczycielki" miałaby kredę i tablicę, na której każdy mógłby wypisać swoje życzenia. W ARS-ie już się zastanawiają nad konkursem na projekt takich ławeczek, skierowanym do studentów polskich uczelni artystycznych.
Jest też koncept, by z Władysława Broniewskiego, autora także pięknych wierszy lirycznych, uczynić patrona zakochanych. A pusty i niewykorzystany plac przy jego monumentalnym pomniku zamienić na przytulne miejsce spacerów płockich par.
Zgłosili się też młodzi ludzie chętni ofiarować swój talent i prace na potrzeby spektakli światło-dźwięk na Starym Rynku. - To są wszystko bardzo interesujące rzeczy, a ludzie, którzy się z nimi zgłaszają, mają w sobie pasję - ocenia Ambroziak-Bereszczyńska. - Oczywiście czekamy na kolejne pomysły, a po Nowym Roku planujemy zorganizować spotkanie ze wszystkimi, którzy przesłali swoje koncepcje. Przedstawimy je, wspólnie się zastanowimy nad ich realizacją. Bez takiego zaangażowania nie da się przeprowadzić rewitalizacji społecznej. Bo co z tego, że będą odnowione domy i ulice, jak nie będzie ludzi?
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Posypały się pomysły na rewitalizację społeczną...
marekjank
14.12.11, 12:00
Wszystko fajnie z tymi pomysłami.Zyczę Pani z lokalu przy Okrzei aby za rok miała równie dużo entuzjazmu, i by jej lokal nadal wówczas funkcjonował, bo czynsz niestety z czegoś trzeba »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
