Matka zaatakowała dyrektora płockiego zoo
07.11.2011
, aktualizacja: 07.11.2011 20:59
Wszystko dlatego, że chciał sfotografować jej dziecko. Rzuciła się na dyrektora i jego aparat z dziobem, ale i tak udało się zrobić fotkę kulce szarawego puchu, z której niedługo wyrośnie piękny pingwin.
- Maluch wykluł się w piątek - opowiada Aleksander Niweliński, szef płockiego ogrodu zoologicznego. - Samica zniosła jajo na przełomie lata i jesieni, i od tamtej pory rodzice troskliwie się nim, a teraz już malcem, opiekują. Pisklę ani na chwilę nie zostaje samo, zwykle są przy nim w ich norce oboje, tylko przed posiłkami jedno wychodzi, żeby przynieść dziecku rybę.
Nasze płockie pingwiny to gatunek przylądkowy, inaczej zwane są czarnołapymi, a po polsku - tońcami. Choć, jak twierdzi Niweliński, trudno znaleźć uzasadnienie dla tej nazwy.
- Bo one nie toną, a przeciwnie, są genialnymi i bardzo szybkimi pływakami - opowiada. - Może chodzi o to, że równie doskonale nurkują, gwałtownie zanurzają się w wodzie, widocznie to się skojarzyło z tonięciem.
Naturalną ojczyzną czarnołapych jest południowa Afryka, gdzie klimat jest podobny do naszego, a wybrzeża skaliste. Tońce lubią żyć w wielkim stadzie, im ich więcej, tym bardziej czują się pewne siebie i bezpieczne. Pingwiny, w zależności od gatunku, osiągają wzrost od porównywalnego ze wzrostem indyka do tych największych, cesarskich, o wysokości dziecka.
- Nasze tońce są pośród nich dokładnie średnie - opisuje dyrektor zoo i zdradza, że jeszcze w tym roku płockie stado, które aktualnie, wraz z malcem, liczy 23 pingwiny, powiększy się o 15 kolejnych, przydzielonych przez koordynatora hodowli tego gatunku. Kończą się właśnie formalności związane z transportem zwierząt do Polski.
A wracając do kuleczki, która ukrywa się pod brzuchem raz mamy, raz taty, to na razie nie ma większych szans, żeby zobaczyć malucha na wybiegu.
- Nawet inne pingwiny ze stada go nie widziały - tłumaczy dyrektor Niweliński - choć oczywiście wiedzą, że pojawił się na świecie, wieść już się rozeszła. Bo trzeba wiedzieć, że pingwiny komunikują się ze sobą, rozmawiają. Teraz jednak nie składają wizyt, bo wiedzą, że należy parze i ich dziecku zapewnić chwile intymności.
Pingwinie dziecko opuści bezpieczną norkę nie wcześniej niż w grudniu-styczniu, kiedy osiągnie już względną samodzielność. Warto dodać, że te ptaki tworzą związki na całe życie, a rodzina i potomstwo są dla nich najwyższą wartością.
Nasze płockie pingwiny to gatunek przylądkowy, inaczej zwane są czarnołapymi, a po polsku - tońcami. Choć, jak twierdzi Niweliński, trudno znaleźć uzasadnienie dla tej nazwy.
- Bo one nie toną, a przeciwnie, są genialnymi i bardzo szybkimi pływakami - opowiada. - Może chodzi o to, że równie doskonale nurkują, gwałtownie zanurzają się w wodzie, widocznie to się skojarzyło z tonięciem.
Naturalną ojczyzną czarnołapych jest południowa Afryka, gdzie klimat jest podobny do naszego, a wybrzeża skaliste. Tońce lubią żyć w wielkim stadzie, im ich więcej, tym bardziej czują się pewne siebie i bezpieczne. Pingwiny, w zależności od gatunku, osiągają wzrost od porównywalnego ze wzrostem indyka do tych największych, cesarskich, o wysokości dziecka.
- Nasze tońce są pośród nich dokładnie średnie - opisuje dyrektor zoo i zdradza, że jeszcze w tym roku płockie stado, które aktualnie, wraz z malcem, liczy 23 pingwiny, powiększy się o 15 kolejnych, przydzielonych przez koordynatora hodowli tego gatunku. Kończą się właśnie formalności związane z transportem zwierząt do Polski.
A wracając do kuleczki, która ukrywa się pod brzuchem raz mamy, raz taty, to na razie nie ma większych szans, żeby zobaczyć malucha na wybiegu.
- Nawet inne pingwiny ze stada go nie widziały - tłumaczy dyrektor Niweliński - choć oczywiście wiedzą, że pojawił się na świecie, wieść już się rozeszła. Bo trzeba wiedzieć, że pingwiny komunikują się ze sobą, rozmawiają. Teraz jednak nie składają wizyt, bo wiedzą, że należy parze i ich dziecku zapewnić chwile intymności.
Pingwinie dziecko opuści bezpieczną norkę nie wcześniej niż w grudniu-styczniu, kiedy osiągnie już względną samodzielność. Warto dodać, że te ptaki tworzą związki na całe życie, a rodzina i potomstwo są dla nich najwyższą wartością.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





