Prezydent Nowakowski nie jest zadowolony z zoo. Słusznie?
26.01.2012
, aktualizacja: 26.01.2012 21:36
W ubiegłym roku padł rekord frekwencyjny zoo. Było prawie ćwierć miliona zwiedzających. Ale władze miasta nie są z ogrodu zadowolone. Prezydent miasta ocenia, że dyrektor zoo Aleksander Niweliński nie sprawdza się we wszystkim. Ogród słabo spełnia funkcje rekreacyjne. Dlatego ma teraz wicedyrektora, który się tym zajmie.
Nowy wicedyrektor to Konrad Konarski, do tej pory - prywatny przedsiębiorca. Który zapowiada, że "zwierzyniec" zmieni w "park rozrywki".
Konarski wiosną wygrał konkurs na stanowisko kierownika działu techniczno-administracyjnego zoo. - To człowiek nadany przez ratusz, znajomy wiceprezydenta Buczkowskiego - szemrano w ogrodzie. - Od razu zapowiedział, że zostanie tu dyrektorem.
Plotki plotkami, ale rzeczywiście - w podpisanym niedawno przez prezydenta miasta rozporządzeniu o zmianie regulaminu organizacyjnego ogrodu zoologicznego nagle pojawiło się stanowisko wicedyrektora. Kto nim został?
- Pan Konrad Konarski - mówi dyrektor zoo Aleksander Niweliński, który dotąd władał ogrodem bez zastępcy. Nie komentuje naszych informacji o tym, że Konarski jest "człowiekiem ratusza". Zapewnia, że pośród kandydatów na stanowisko kierownicze ten miał najlepsze CV.
Także prezydent Andrzej Nowakowski nie chce się odnieść do plotek. Twierdzi, że sam nie zna Konarskiego, a o jego znajomości z wiceprezydentem Krzysztofem Buczkowskim nic nie wie.
- Pan Konrad Konarski pracuje w płockim zoo od kilku miesięcy, został zatrudniony na podstawie konkursu. Po jego rozstrzygnięciu dyrektor Niweliński sygnalizował, że przyda mu się nowe spojrzenie w ogrodzie. Konarskiego znam więc chociażby ze względu na to, że ogród podlega pod mój pion - tłumaczy Buczkowski. - Pojawiły się jednak informacje, że jesteście panowie znajomymi i to dzięki pana protekcji Konarski zaczął pracować w ogrodzie - dociekamy. - Kwestie znajomości nie miały znaczenia w tych nominacjach - ucina wiceprezydent.
O co chodzi z tym "nowym spojrzeniem"? Otóż według naszych informatorów prezydent Nowakowski ma sporo zastrzeżeń do szefa ogrodu. Wprawdzie o zoo i dyrektorze Niwelińskim mówi, że bardzo ceni dokonania w obszarze troski o zwierzęta, hodowlę, ekspozycję, uważa jednak, że nie sprawdza się we wszystkim. - Bo zoo powinno być miejscem atrakcyjnym dla całych rodzin - dowodzi. - Owszem, ono i teraz jest atrakcyjne, ale po dwóch godzinach zwłaszcza rodzice są znużeni, zmęczeni. Nie ma gdzie usiąść, napić się kawy. A w ogrodzie zoologicznym rodziny powinny móc spędzić cały weekendowy dzień.
Prezydentowi brakuje punktów gastronomicznych, placów zabaw dla dzieci, atrakcji rozrywkowych. Wspomina o tym, że takie będą - np. park linowy. - Tym wszystkim zajmie się właśnie zastępca dyrektora, to zadanie dla niego - podkreśla prezydent.
Konrad Konarski zgadza się z nami chwilę porozmawiać telefonicznie, chociaż jest na urlopie. Pierwsze pytanie: - Jakie ma pan zadania do wykonania jako wicedyrektor zoo?
- Mam mnóstwo zadań - w tonie Konarskiego słychać optymizm i werwę. - Trzy główne to realizacja parku linowego, placu zabaw i zjazdu tyrolskiego. Oprócz tego codzienne sprawy i obowiązki związane z administrowaniem, działem technicznym.
Potem mówi: - Moim celem jest wyprowadzenie zoo na wiodące miejsce pośród innych tego typu placówek. Chcę je zmienić ze zwykłego zwierzyńca w park rozrywki. Ja nasz ogród oceniam średnio, słyszałem nieraz, jak ludzie narzekają. Muszę dokonać zmiany mentalności wieloletnich pracowników, przekonać ich do nowych pomysłów.
- Mówią, że jest pan znajomym wiceprezydenta Buczkowskiego i jego człowiekiem w ogrodzie...
- Nie potwierdzam - zapiera się Konarski. Znam oczywiście prezydenta Buczkowskiego, znam też prezydenta Nowakowskiego i zresztą niektórych urzędników w ratuszu. Ale tak może o sobie powiedzieć wielu ludzi w mieście. Nie jesteśmy zaprzyjaźnieni.
Konarski ma 35 lat, ukończył zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim, ale dotąd nie pracował w administracji publicznej. - 12 lat byłem menedżerem, zarządzałem 6 placówkami i 12 pracownikami, to było o wiele trudniejsze niż tu - mówi.
Jak Aleksander Niweliński ocenia planowane przez niego inwestycje w park rozrywki?
- Inwestycje w zoo na dobre ruszyły jakie 10 lat temu - dyrektor mówi spokojnie. - Jeśli chodzi o funkcje rekreację - wszyscy mamy świadomość, że są bardzo ważne, powstał np. niewielki plac zabaw, ale tu inwestycje siłą rzeczy idą wolniej. Musimy pozyskiwać sponsorów, żeby mieć za co je realizować.
Park linowy? Niweliński opowiada, że na pomysł jego utworzenia wpadł na początku ub.r. i wtedy od razu podjął rozmowy z firmami, które mogłyby go urządzić w zoo. W dolnej części, nad stawami, które są słabiej zagospodarowane. Wtedy jeszcze Konarski w zoo nie pracował w ogóle. Zjazd tyrolski? - To propozycja jednej z tych trzech firm, które były zainteresowane zorganizowaniem parku linowego; jej propozycja została odrzucona - przypomina Niweliński. - Ale znów podjąłem z nimi rozmowy, kiedy zaproponowali ciekawą atrakcję - linę rozpiętą nad terenem ogrodu, po której można zjeżdżać jak na wyciągu krzesełkowym.
Budowa placu zabaw nad stawami to też nienowy pomysł. Podobnie jak budowa pawilonu gastronomicznego. O szczegółach dyrektor nie chce mówić, ale jest w tej sprawie porozumienie z politechniką, która ma wykonać projekt obiektu.
O swoim zastępcy wypowiada się oszczędnie i bez złości. - Obserwuję go i jestem zadowolony - mówi Niweliński. - Kiedy powierzam mu zadanie, widzę, że się w nie angażuje, stara.
Od autorki: kiedy na naszej stronie internetowej ukazał się wczoraj zwiastun tego artykułu, Konrad Konarski zadzwonił do mnie. Przekonywał, że nie chodziło mu zmianę mentalności wszystkich pracowników zoo, a już na pewno nie dyrektora Niwelińskiego, którego "bardzo szanuje i który jest moim filarem". Zapewniał, że chodziło o "niektórych pracowników", takich z 30-letnim stażem pracy. I że ma świetne relacje ze swoimi podwładnymi, z których wielu jest wdzięcznych, że dostrzega ich wysiłki - w odróżnieniu od innych kierowników.
Konarski wiosną wygrał konkurs na stanowisko kierownika działu techniczno-administracyjnego zoo. - To człowiek nadany przez ratusz, znajomy wiceprezydenta Buczkowskiego - szemrano w ogrodzie. - Od razu zapowiedział, że zostanie tu dyrektorem.
Plotki plotkami, ale rzeczywiście - w podpisanym niedawno przez prezydenta miasta rozporządzeniu o zmianie regulaminu organizacyjnego ogrodu zoologicznego nagle pojawiło się stanowisko wicedyrektora. Kto nim został?
- Pan Konrad Konarski - mówi dyrektor zoo Aleksander Niweliński, który dotąd władał ogrodem bez zastępcy. Nie komentuje naszych informacji o tym, że Konarski jest "człowiekiem ratusza". Zapewnia, że pośród kandydatów na stanowisko kierownicze ten miał najlepsze CV.
Także prezydent Andrzej Nowakowski nie chce się odnieść do plotek. Twierdzi, że sam nie zna Konarskiego, a o jego znajomości z wiceprezydentem Krzysztofem Buczkowskim nic nie wie.
- Pan Konrad Konarski pracuje w płockim zoo od kilku miesięcy, został zatrudniony na podstawie konkursu. Po jego rozstrzygnięciu dyrektor Niweliński sygnalizował, że przyda mu się nowe spojrzenie w ogrodzie. Konarskiego znam więc chociażby ze względu na to, że ogród podlega pod mój pion - tłumaczy Buczkowski. - Pojawiły się jednak informacje, że jesteście panowie znajomymi i to dzięki pana protekcji Konarski zaczął pracować w ogrodzie - dociekamy. - Kwestie znajomości nie miały znaczenia w tych nominacjach - ucina wiceprezydent.
O co chodzi z tym "nowym spojrzeniem"? Otóż według naszych informatorów prezydent Nowakowski ma sporo zastrzeżeń do szefa ogrodu. Wprawdzie o zoo i dyrektorze Niwelińskim mówi, że bardzo ceni dokonania w obszarze troski o zwierzęta, hodowlę, ekspozycję, uważa jednak, że nie sprawdza się we wszystkim. - Bo zoo powinno być miejscem atrakcyjnym dla całych rodzin - dowodzi. - Owszem, ono i teraz jest atrakcyjne, ale po dwóch godzinach zwłaszcza rodzice są znużeni, zmęczeni. Nie ma gdzie usiąść, napić się kawy. A w ogrodzie zoologicznym rodziny powinny móc spędzić cały weekendowy dzień.
Prezydentowi brakuje punktów gastronomicznych, placów zabaw dla dzieci, atrakcji rozrywkowych. Wspomina o tym, że takie będą - np. park linowy. - Tym wszystkim zajmie się właśnie zastępca dyrektora, to zadanie dla niego - podkreśla prezydent.
Konrad Konarski zgadza się z nami chwilę porozmawiać telefonicznie, chociaż jest na urlopie. Pierwsze pytanie: - Jakie ma pan zadania do wykonania jako wicedyrektor zoo?
- Mam mnóstwo zadań - w tonie Konarskiego słychać optymizm i werwę. - Trzy główne to realizacja parku linowego, placu zabaw i zjazdu tyrolskiego. Oprócz tego codzienne sprawy i obowiązki związane z administrowaniem, działem technicznym.
Potem mówi: - Moim celem jest wyprowadzenie zoo na wiodące miejsce pośród innych tego typu placówek. Chcę je zmienić ze zwykłego zwierzyńca w park rozrywki. Ja nasz ogród oceniam średnio, słyszałem nieraz, jak ludzie narzekają. Muszę dokonać zmiany mentalności wieloletnich pracowników, przekonać ich do nowych pomysłów.
- Mówią, że jest pan znajomym wiceprezydenta Buczkowskiego i jego człowiekiem w ogrodzie...
- Nie potwierdzam - zapiera się Konarski. Znam oczywiście prezydenta Buczkowskiego, znam też prezydenta Nowakowskiego i zresztą niektórych urzędników w ratuszu. Ale tak może o sobie powiedzieć wielu ludzi w mieście. Nie jesteśmy zaprzyjaźnieni.
Konarski ma 35 lat, ukończył zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim, ale dotąd nie pracował w administracji publicznej. - 12 lat byłem menedżerem, zarządzałem 6 placówkami i 12 pracownikami, to było o wiele trudniejsze niż tu - mówi.
Jak Aleksander Niweliński ocenia planowane przez niego inwestycje w park rozrywki?
- Inwestycje w zoo na dobre ruszyły jakie 10 lat temu - dyrektor mówi spokojnie. - Jeśli chodzi o funkcje rekreację - wszyscy mamy świadomość, że są bardzo ważne, powstał np. niewielki plac zabaw, ale tu inwestycje siłą rzeczy idą wolniej. Musimy pozyskiwać sponsorów, żeby mieć za co je realizować.
Park linowy? Niweliński opowiada, że na pomysł jego utworzenia wpadł na początku ub.r. i wtedy od razu podjął rozmowy z firmami, które mogłyby go urządzić w zoo. W dolnej części, nad stawami, które są słabiej zagospodarowane. Wtedy jeszcze Konarski w zoo nie pracował w ogóle. Zjazd tyrolski? - To propozycja jednej z tych trzech firm, które były zainteresowane zorganizowaniem parku linowego; jej propozycja została odrzucona - przypomina Niweliński. - Ale znów podjąłem z nimi rozmowy, kiedy zaproponowali ciekawą atrakcję - linę rozpiętą nad terenem ogrodu, po której można zjeżdżać jak na wyciągu krzesełkowym.
Budowa placu zabaw nad stawami to też nienowy pomysł. Podobnie jak budowa pawilonu gastronomicznego. O szczegółach dyrektor nie chce mówić, ale jest w tej sprawie porozumienie z politechniką, która ma wykonać projekt obiektu.
O swoim zastępcy wypowiada się oszczędnie i bez złości. - Obserwuję go i jestem zadowolony - mówi Niweliński. - Kiedy powierzam mu zadanie, widzę, że się w nie angażuje, stara.
Od autorki: kiedy na naszej stronie internetowej ukazał się wczoraj zwiastun tego artykułu, Konrad Konarski zadzwonił do mnie. Przekonywał, że nie chodziło mu zmianę mentalności wszystkich pracowników zoo, a już na pewno nie dyrektora Niwelińskiego, którego "bardzo szanuje i który jest moim filarem". Zapewniał, że chodziło o "niektórych pracowników", takich z 30-letnim stażem pracy. I że ma świetne relacje ze swoimi podwładnymi, z których wielu jest wdzięcznych, że dostrzega ich wysiłki - w odróżnieniu od innych kierowników.
1
2
następne »
- 155 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
-
Prezydent Nowakowski nie jest zadowolony z zoo....
drawde7
26.01.12, 14:17
"prowadził firmę rodzinną - sklepy z telefonami" nie ma to jak fachowca zatrudnić.»
-
Prezydent Nowakowski nie jest zadowolony z zoo....
majana-gw
27.01.12, 16:20
Nie jestem mieszkańcem Płocka, postaram się być obiektywny. Śledzę rozwój polskich ogrodów zoologicznych od ponad 30 lat, w tym oczywiście płockiego zoo. Gdy ktoś pyta mnie o rekomendację »
-
Prezydent Nowakowski nie jest zadowolony z zoo....
lula04
29.01.12, 21:03
To jest po prostu skandal! Łatwo położyć łapę na takiej perełce, jak ZOO w naszym grajdołkowatym Płocku. Perełce, którą chwalą i którą my się chwalimy wszystkim przyjezdnym. Jak widać »
Najczęściej czytane24 htydzień





