Mój wywiad z Broniewskim. Tylko dla dorosłych!

Anna Lewandowska
26.01.2012 , aktualizacja: 26.01.2012 21:28
A A A Drukuj
Władysław Broniewski, płocczanin, poeta. Dla liryków zbyt rewolucyjny, dla rewolucjonistów - zanadto liryczny. Zmarł 10 lutego 1962 r. w Warszawie. W Płocku rok 2012 jest Rokiem Broniewskiego. I właśnie na tę okazję... porozmawiałam z nim trochę.
Poeta z córką na nartach w Tatrach
Poeta z córką na nartach w Tatrach
Anna Lewandowska: Niedługo minie 50 lat od pana śmierci. Jak z tej perspektywy ocenia pan swoje życie?

Władysław Broniewski: Moje życie podobne lustra,

w którym zły przegląda się los:

każde prawo i każdy ustrój

w całopalny rzuca mnie stos.

("Do poezji")

Pan tak mówi o stosach, wpada w patetyczne tony, a przecież bycie poetą to chyba ciekawa sprawa? I życie bardziej ciekawe, niż zwykłego zjadacza chleba.

Myślicie, że pisać wiersze

to tak, jak w wojsku na zbiórce:

"odlicz!" - a potem sterczy

na papierze czwórka po czwórce.

Ja bym chętnie nie pisał,

ale muszę:

czort mnie jakiś rozkołysał,

wlazł w duszę.

("Ja i wiersze")

Zalazła panu poezja za skórę? Czy świat, który nie zawsze głaskał pana po głowie? Pisał pan o górnikach, hutnikach, a sam tylko piórem machał.

Cóż mam gadać z tym, kto nie pojął,

skąd poezja swe soki czerpie?...

Jeśli wierszem staję do boju -

Podziel się

  • 67 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów