Interwencje "Gazety". Komendant strażników skarcił swoje służby.

la
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 19:52
A A A Drukuj
Kiedy interweniowałem w straży miejskiej w sprawie podrzucania śmieci do osiedlowej altanki przez obcą osobę, kazali mi przyjechać do nich na miejsce i tam złożyć formalne zawiadomienie - poskarżył się czytelnik. Szef strażników na to: - Żądając tego, moja służba dyżurna nie miała racji.
Andrzej Wochowski
Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agen
Andrzej Wochowski
Mieszkaniec bloku na Podolszycach Północ w poniedziałek przed południem wyszedł z dzieckiem na spacer. Do pobliskiej altanki śmietnikowej podjechało akurat auto. - Wysiedli z niego kobieta i mężczyzna i zaczęli z samochodów wyciągać wielki wór ze śmieciami - opowiada nasz czytelnik. - Razem z sąsiadem od razu zareagowaliśmy, bo my jako lokatorzy płacimy przecież za wywóz odpadów z altanki, a tu jacyś cwaniacy chcą sobie dom oczyścić naszym kosztem. Ale kobieta tylko odburknęła coś w rodzaju, żebym jej nie przeszkadzał, bo ona zna swoje prawa.

Czytelnik z sąsiadem postanowili natychmiast wezwać na miejsce strażników miejskich. - Niestety, dyżurny straży odpowiedział, że mam przyjechać do ich siedziby i złożyć formalne zawiadomienie - oburza się mężczyzna. - Po pierwsze wyszedłem na głupka przed tą kobietą, bo mogła się ze mnie tylko śmiać w duchu, kiedy komentowałem tę odmowę działań ze strony SM. A po drugie proceder podrzucania śmieci przez ludzi z domków jednorodzinnych jest u nas nagminny i to bez sensu, że nikt się tym nie przejmuje.

Co na to komendant straży miejskiej Andrzej Wochowski? Od razu przyznał, że zachowanie dyżurnego tej formacji było absolutnie niestosowne. - Należało natychmiast wysłać na miejsce patrol - skomentował Wochowski. - Już rozmawiałem ze służbą dyżurną i uświadomiłem, że telefonujący ze zgłoszeniem człowiek nie ma obowiązku zgłaszać się u nas osobiście. To naszym zadaniem jest reagować na każdą tego typu informację.

Komendant po rozmowie z nami przesłuchał nagrania z telefonu dyżurnego i zapowiedział, że patrol dotrze do naszego czytelnika, by przyjąć jednak od niego zgłoszenie. - W takim przypadku jak tu potrzebujemy zeznania świadka zdarzenia, co jest podstawą do dalszych działań - powiedział Andrzej Wochowski. A te mają być takie, że strażnicy nie tylko odszukają "panią kukułkę", która innym podrzuca swoje śmieci, ale też dokładnie sprawdzą, czy ma ona umowę spisaną z firmą wywożącą odpadki, jak ta umowa jest skonstruowana itp.

Jeśli okaże się, że pani rzeczywiście zasila cudze śmietniki, sprawa zostanie skierowana do sądu. Ten może zasądzić grzywnę nawet do 5 tys. zł.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 51 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

  • Chyba to jest niedomówienie gazety venerabilis 06.02.12, 21:39

    Komendant mówił o sprawdzeniu umowy na wywóz nieczystości i w przypadku jej braku wtedy można skierować sprawę do sądu.Swoją drogą taki sport (podrzucanie śmieci) to nie tylko polska »

  • Interwencje "Gazety". Komendant strażników skar... taki-los 13.02.12, 16:50

    Co Ty Narodzie wiesz o swoich prawach. Komendant to się na tym zna.Widać po pagonach.»

  • Komendant Wochowski, to był super "pies" robert9998 14.02.12, 12:12

    Osobiście uważam,że ludzie jak pan Andrzej Wochowski, powinni pozostać w Policji. Wochowski, niech by szkolił młodych Policjantów. Facet taki jak Wochowski, tworzyli trzon najwyższej »