Dzieciom zimno w przedszkolu, licealistom - w internacie

Aleksandra Dybiec
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 19:36
A A A Drukuj
Od początku tygodnia moja córcia nie chodzi do przedszkola, bo w salach jest niemiłosiernie zimno - skarży się młoda mama. - W internacie Małachowianki jest nawet 13 stopni - wtóruje jej inny czytelnik "Gazety"
To informacja ze środy, wisiała w przedszkolu nr 15
Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta
To informacja ze środy, wisiała w przedszkolu nr 15
Kobieta zadzwoniła do nas we wtorek wieczorem. - Moje dziecko uczęszcza do Przedszkola nr 15 przy ul. Piasta Kołodzieja. Na drzwiach placówki zaczęły się ostatnio pojawiać kartki z informacją, jaka temperatura panuje w salach - relacjonowała. - W poniedziałek rano było od 14 do 17 stopni, nawet nie wchodziłam z córką do środka. Po południu było już 18, tyle samo, co dzisiaj rano. Według mnie stanowczo za mało. Dobrze, że miałam z kim zostawić dziecko w domu...

- To, że wywieszamy informacje odnośnie temperatury, wydaje mi się właściwą praktyką - broniła się wczoraj dyrektorka tego przedszkola Romana Załęska. Kontynuowała, że nagły atak zimy ma swoje konsekwencje - w budynkach jest zimno, a wiele placówek oświatowych w kraju zostało nawet zamkniętych na czas silnych mrozów. Ona wydała dyspozycję nauczycielkom, że mają mierzyć temperaturę w salach ok. godz. 6 rano. I w poniedziałek okazało się, że w trzech z pięciu sal jest po ok. 15-16 stopni ("w tych od szczytu zawsze jest niższa temperatura"). A zgodnie z obowiązującymi przepisami w pomieszczeniach, w których odbywają się zajęcia, powinno być co najmniej 18. - Co miałam zrobić? Mogłam zamknąć cały budynek, ale zdecydowałam o wyłączeniu tylko tych sal. W dwóch pozostałych było wystarczająco ciepło, by przyjąć dzieci - tłumaczyła Załęska.

Problemu z pomieszczeniem maluchów nie było, bo - jak zauważyła dyrektorka - na czas mrozów większość rodziców przestała posyłać swoje pociechy do przedszkola. Ze 139 zapisanych do "piętnastki", w poniedziałek przyszło 38 dzieci (w jednej sali może ich przebywać 25). - Od wtorku mamy ponad 50 maluchów, bo dostępne są już trzy pomieszczenia - poinformowała szefowa placówki. Wszystko przez to, że przedszkole kupiło dwa piecyki olejowe i pożyczyło dwie dmuchawy. Co, gdyby w przedszkolu chciało jednak zostać więcej dzieci niż placówka może w tym momencie przyjąć? Przecież nie wszyscy rodzice mają je z kim zostawić. Dyrektorka stwierdziła, że takiej sytuacji nie było, więc nie ma co gdybać. Najważniejsze, że w dostępnych salach jest teraz po ok. 20 stopni i że w tym roku w budżecie miejskim są zarezerwowane pieniądze na wymianę starych okien w całym budynku. Dodatkowo na projekt termomodernizacji obiektu i jego przebudowy wraz z wymianą instalacji. - Jestem w stałym kontakcie z urzędem miasta - zaznaczyła Załęska.

Chłodem wieje również w internacie Małachowianki. Jego kierowniczka Ewa Girek podkreśla, że zakupiła do każdego pokoju po dodatkowym grzejniku elektrycznym (tyle że gdy się włączy wszystkie naraz, wysiadają korki), wydała wszystkie koce, by młodzież mogła sobie ocieplić okna, a wczoraj pogotowie ciepłownicze wraz z konserwatorami liceum poprawiali instalacje. Był też sanepid, który mierzył przed południem temperaturę w pokojach. Wyszło od ok. 17 do ok. 19 stopni. Mało, bo tam, gdzie młodzież śpi, powinno być minimum 20 stopni. - Może zapaść nawet taka decyzja, by internat zamknąć - przyznaje dyrektorka Małachowianki Renata Kutyło-Utzig. Tymczasem robi wszystko co może, by swoim uczniom zapewnić jak najwięcej ciepła. Tłumaczy, że obdzwoniła wszystkie możliwe miejsca, które na czas mrozów mogłyby przyjąć "jej" młodzież. Dostała oferty z domów studenckich Politechniki Warszawskiej w Płocku i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Ale ceny za mieszkanie w akademikach są o ponad połowę wyższe niż za internat, do którego uczniom dokłada miasto. Dlatego dyrektorka chce porozmawiać z urzędem miasta, czy w tej wyjątkowej sytuacji samorząd nie dofinansowałby także kwaterunku młodzieży w zastępczych lokalach. - Dziś [czyli w środę - red.] będę też rozmawiać z moimi uczniami. Wspólnie zastanowimy się, jak sobie poradzić z zimnem w internacie. Mogę im np. udostępnić nawet do godz. 22 sale w szkole, żeby mogli się w cieple uczyć - stwierdziła Kutyło-Utzig. Dodała, że na szczęście w tym roku są zarezerwowane w budżecie miasta środki na wymianę okien w internacie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Dzieciom zimno w przedszkolu, licealistom - w i... soliwoda 08.02.12, 20:20

    Moja córka chodzi do gimnazjum nr 5. Tam z powodu zimna skrócone są lekcje, a nie które sale są również wyłączone z zajęć lekcyjnych.Podobna w salach jest 20 stopni, ale młodzież siedząca »

  • Dzieciom zimno w przedszkolu, licealistom - w i... 3ma_ma 08.02.12, 22:18

    Temperatura 20 stopni, to minimum jakie powinno byc w przedszkolu. Dzieci w gimnazjum przy takiej temperaturze zamarzają na lekcjach, a te biedne przedszkolaki? Przecież panie caly czas nie »