Kradli luksusowe samochody. Jeden uciekał. Wpadli

mo
13.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 20:08
A A A Drukuj
Wielki sukces kryminalnych z Sierpca. Zaczęło się od fałszywych dokumentów, które jeden z podejrzanych próbował złożyć w sierpeckim urzędzie skarbowym, a skończyło na dziewięciu zatrzymanych osobach i siedmiu zabezpieczonych samochodach.
Lexus o napędzie hybrydowym, dwie terenowe toyoty land cruiser, audi A3, honda CRV, do tego ford focus i volkswagen golf oraz skuter wodny - wszystkie warte w sumie 1,5-2 mln zł. I prawdopodobnie wszystkie pochodzące z kradzieży na terenie Niemiec. Tyle policjanci znaleźli do tej pory.

A zaczęło się od jednego z członków szajki, który próbował zarejestrować sprowadzone z Zachodu auto, posługując się fałszywymi dokumentami.

- Sprawie zaczęli przyglądać się policjanci z Sierpca. Okazało się, że człowiek może mieć związek z grupą przestępczą działającą na szeroką skalę. Zwrócili się więc o pomoc do Centralnego Biura Śledczego. I rozpoczęli wspólne działania - zdradza "Gazecie" osoba związana ze śledztwem.

Tak doszło do zatrzymań dziewięciu podejrzanych - policjanci działali na terenie powiatów brodnickiego, płockiego, gostynińskiego i sierpeckiego. Szczególnie dramatyczny przebieg miało zatrzymanie płocko-płońskie.

- Z naszych informacji wynikało, że jeden z podejrzanych to mieszkaniec Płocka - mówi Mariusz Słupecki z sierpeckiej komendy. - Mieliśmy jego adres, wiedzieliśmy, jakim samochodem jeździ. Zjawiliśmy się u niego pod domem, był akurat w aucie, terenowym lexusie. Niestety, zdołał się nam wymknąć. Przejechał przez trawnik, przejechał przez plac zabaw. Uszkodził swój samochód, ale nie na tyle, by się zatrzymać. Pomknął dalej, w kierunku Płońska.

Policjanci z Sierpca dali więc znać kolegom z Płońska, ci przygotowali blokadę. Uciekinier wprawdzie ją także ominął, ale w samym mieście w końcu udało się go dopaść. - Najwidoczniej nie znał Płońska, ścigający go policjanci zapędzili go w ślepą uliczkę - relacjonuje Mariusz Słupecki. - Podejrzany wysiadł i zaczął wspinać się na pobliskie ogrodzenie. Tam właśnie został zatrzymany.

W ręce policjantów wpadli nie tylko podejrzani i samochody, ale także elektroniczne urządzenia do łamania zabezpieczeń pojazdów, szereg dokumentów służących do legalizacji aut, pieczątki serwisów i komisów z krajów Unii Europejskiej.

Prokuratura przedstawiła już 35-letniemu mieszkańcowi Warszawy, podejrzewanemu o szefowanie grupie, 21 zarzutów dotyczących m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, paserstwa i użycia sfałszowanego dokumentu jako autentycznego, a sąd aresztował go na trzy miesiące.

- Mechanizm działania grupy był dość zaawansowany - przyznają policjanci. - Auta były kradzione, sprowadzane do Polski, tu przebijano ich numery i rejestrowano na podstawie sfałszowanych dokumentów. Podejrzani posługiwali się metodą "na bliźniaka" - przypisywali kradzionym samochodom numery aut, które nie były kradzione i spokojnie jeździły sobie po niemieckich ulicach. Kiedy więc wóz szedł do sprzedaży - w teorii był "czysty".

Policja nie wyklucza dalszych zatrzymań.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy