Zaskakujące interpelacje. Radna Kulpa nie patrzy w przeszłość
13.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 20:06
Jak to możliwe, że jedna z najaktywniejszych płockich radnych nie zetknęła się nigdy wcześniej z problemem martwych ryb w porcie na Radziwiu?

Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta
Śnięte ryby na Radziwiu w 2009 r. Rok później było tak samo. Pisaliśmy w Gazecie: >>Przyducha w porcie na Radziwiu. Z powodu drastycznego spadku poziomu tlenu ryby albo już się podusiły, albo dogorywają. Te na wpół żywe trafiają do worków i wiader ciągnących do portu ludzi. Martwe zostaną sprzątnięte dopiero, gdy się ociepli<<
ZOBACZ TAKŻE
- Dzielnica Podolszyce? To może i Tumska Avenue? (04-05-12, 19:32)
Często politycy obecnej opozycji wyciągają rządzącym historie, których sami nie dopilnowali, gdy byli u władzy. Interpelacja Wioletty Kulpy może więc nie powinna dziwić...
Mimo wszystko wprawiła mnie w osłupienie. Bo świadczy albo o wyjątkowej arogancji radnej, albo o nieznajomości tematu. "Czy władzom miasta Płocka znany jest problem dużej ilości śniętych ryb?" - pyta radna, jakby odkrywała Amerykę. Dalej sugeruje owym władzom, że powinny poszukać rozwiązania - proponuje zamontowanie systemu dźwiękowego odstraszającego ryby lub możliwość ich wyławiania na okres zimowy. Super, tylko dlaczego radna nie podsunęła takich pomysłów poprzedniej ekipie rządzącej z prezydentem Mirosławem Milewskim z PiS na czele?
Wioletta Kulpa w rozmowie z "Gazetą" idzie w zaparte, że o problemie z martwymi rybami dowiedziała się dopiero teraz. Na wspomnienie, że sytuacja w porcie na Radziwiu powtarza się od lat i że wielokrotnie pisały o niej media, odpowiada, że ma tyle spraw na głowie, że po prostu nie musi o wszystkim wiedzieć. Tym bardziej że Radziwie to nie jej okręg wyborczy. Ale skoro sytuacja powtarza się co roku, to w końcu należałoby "podjąć temat". Denerwuje się, gdy pytamy, dlaczego tematu nie podjął Milewski. Przypomnę: jego urzędnicy twierdzili nawet, że "martwe ryby nie stanowią zagrożenia dla środowiska".
Kulpa dziwi się, że wszyscy w kółko czepiają się poprzedników, a nie traktują poważnie problemów, które trzeba rozwiązać bez patrzenia w przeszłość. I że może obecna ekipa coś wskóra, skoro rząd RP jest z tej samej opcji politycznej.
Na koniec mamy dwie informacje - dobrą i złą. Ta dobra jest taka, że - jak mówi Andrzej Hasa, szef płockiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska - w tej chwili w porcie na Radziwiu nic złego z rybami się nie dzieje. Przy bramie prowadzone jest napowietrzanie wody, sama brama nie jest zamknięta, co umożliwia rybom swobodny przepływ.
A ta zła? Z odpowiedzi na interpelację radnej wynika, że akwen należy do właścicieli prywatnych, więc miasto nie może podjąć decyzji o zamontowaniu proponowanych systemów odstraszających ryby, a tym bardziej o ich wyławianiu.
Mimo wszystko wprawiła mnie w osłupienie. Bo świadczy albo o wyjątkowej arogancji radnej, albo o nieznajomości tematu. "Czy władzom miasta Płocka znany jest problem dużej ilości śniętych ryb?" - pyta radna, jakby odkrywała Amerykę. Dalej sugeruje owym władzom, że powinny poszukać rozwiązania - proponuje zamontowanie systemu dźwiękowego odstraszającego ryby lub możliwość ich wyławiania na okres zimowy. Super, tylko dlaczego radna nie podsunęła takich pomysłów poprzedniej ekipie rządzącej z prezydentem Mirosławem Milewskim z PiS na czele?
Wioletta Kulpa w rozmowie z "Gazetą" idzie w zaparte, że o problemie z martwymi rybami dowiedziała się dopiero teraz. Na wspomnienie, że sytuacja w porcie na Radziwiu powtarza się od lat i że wielokrotnie pisały o niej media, odpowiada, że ma tyle spraw na głowie, że po prostu nie musi o wszystkim wiedzieć. Tym bardziej że Radziwie to nie jej okręg wyborczy. Ale skoro sytuacja powtarza się co roku, to w końcu należałoby "podjąć temat". Denerwuje się, gdy pytamy, dlaczego tematu nie podjął Milewski. Przypomnę: jego urzędnicy twierdzili nawet, że "martwe ryby nie stanowią zagrożenia dla środowiska".
Kulpa dziwi się, że wszyscy w kółko czepiają się poprzedników, a nie traktują poważnie problemów, które trzeba rozwiązać bez patrzenia w przeszłość. I że może obecna ekipa coś wskóra, skoro rząd RP jest z tej samej opcji politycznej.
Na koniec mamy dwie informacje - dobrą i złą. Ta dobra jest taka, że - jak mówi Andrzej Hasa, szef płockiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska - w tej chwili w porcie na Radziwiu nic złego z rybami się nie dzieje. Przy bramie prowadzone jest napowietrzanie wody, sama brama nie jest zamknięta, co umożliwia rybom swobodny przepływ.
A ta zła? Z odpowiedzi na interpelację radnej wynika, że akwen należy do właścicieli prywatnych, więc miasto nie może podjąć decyzji o zamontowaniu proponowanych systemów odstraszających ryby, a tym bardziej o ich wyławianiu.
- 143 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
pani Kulpa skoro ma pani tyle na głowie
jasio545
13.02.12, 21:53
to może za słaba(głupia) głowa na radną?»
-
Zaskakujące interpelacje. Radna Kulpa nie patrz...
sledzik80
14.02.12, 08:38
ciekawy jest pomysł z tym odławianiem ryb??? czy nie przypominałoby to pracę jednego pana, co Syzyf mu było na imię. Przecież rybki mogą swobodnie do portu wpływać i z niego wypływać. »
-
Zaskakujące interpelacje. Radna Kulpa nie patrz...
jezusmarian
14.02.12, 11:01
W Radziwiu, a nie "na Radziwiu".Jeśli o Borowiczkach będziecie coś pisali to też napiszecie "na" Borowiczkach czy w Borowiczkach??»
Najczęściej czytane24 htydzień




