Upozorowała napad na zakład bukmacherski
15.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 14:54
Oddała pieniądze z punktu, w którym pracowała, znajomemu. Tak jak się umawiali - mężczyzna uderzył ją w twarz. Ale i tak wszystko się wydało.
Płocka policja informuje, że rozwiązała sprawę napadu na jeden z zakładów bukmacherskich. - Zgłoszenie o tym napadzie dostaliśmy pod koniec stycznia - informuje Krzysztof Piasek z płockiej komendy. - Od samego początku całe zdarzenie wydawało się dziwne.
Policjanci nie mylili się. Dziś już wiadomo - nie było żadnego napadu.
- Pracująca w zakładzie 37-latka z Płocka zaplanowała sobie, że swoje problemy finansowe rozwiąże za pomocą pieniędzy, które nie należą do niej - relacjonuje Piasek. - Porozumiała się z jednym z klientów zakładów a klient "wciągnął" do spółki swoją konkubinę. W dzień rzekomego napadu klient wszedł do zakładu, konkubina stała na czatach. Zabrał zgodnie z umową pieniądze, po czym aby uprawdopodobnić napad uderzył pracownicę w twarz. To również było umówione. Po kradzieży bardzo spokojnie wyszedł z zakładu.
Policjanci, kiedy już znali przebieg zdarzenia zaczęli przesłuchiwać 37-latkę. Kobieta w końcu się przyznała. I - podobnie - jak jej wspólnicy, usłyszała już zarzut kradzieży. - Jeżeli chodzi o zawiadomienie policji o przestępstwie, którego nie było, to w tej sprawie decyzję podejmie prokuratura - dodają w komendzie.
Policjanci nie mylili się. Dziś już wiadomo - nie było żadnego napadu.
- Pracująca w zakładzie 37-latka z Płocka zaplanowała sobie, że swoje problemy finansowe rozwiąże za pomocą pieniędzy, które nie należą do niej - relacjonuje Piasek. - Porozumiała się z jednym z klientów zakładów a klient "wciągnął" do spółki swoją konkubinę. W dzień rzekomego napadu klient wszedł do zakładu, konkubina stała na czatach. Zabrał zgodnie z umową pieniądze, po czym aby uprawdopodobnić napad uderzył pracownicę w twarz. To również było umówione. Po kradzieży bardzo spokojnie wyszedł z zakładu.
Policjanci, kiedy już znali przebieg zdarzenia zaczęli przesłuchiwać 37-latkę. Kobieta w końcu się przyznała. I - podobnie - jak jej wspólnicy, usłyszała już zarzut kradzieży. - Jeżeli chodzi o zawiadomienie policji o przestępstwie, którego nie było, to w tej sprawie decyzję podejmie prokuratura - dodają w komendzie.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień



