Jest akt oskarżenia w sprawie burmistrza Gostynina
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 16:29
Prokuratura zarzuca Włodzimierzowi Ś., że prowadził służbowego passata z 2,74 promila alkoholu w organizmie. Urzędnikowi grożą dwa lata więzienia.
Przypomnijmy - 23 grudnia ub.r. w Legardzie doszło do kolizji - samochód wpadł do rowu. Na miejscu pojawiła się policja i strażacy, z ruchu trzeba było wyłączyć odcinek drogi. Był jednak jeden samochód, który zignorował policyjne zapory. To passat należący do urzędu miasta w Gostyninie. Samochód minął zabezpieczenia i jechał wprost w stronę auta w rowie. Wtedy podszedł do niego jeden z biorących udział w akcji strażaków i zatrzymał passata. Zaraz potem przy wozie zjawili się policjanci.
Policja i prokuratura twierdzą, że za kierownicą siedział burmistrz Gostynina Włodzimierz Ś. Wszczęto śledztwo w tej sprawie, teraz prokuratura zakończyła już swą pracę i przesłała do sądu w Gostyninie akt oskarżenia. Burmistrzowi grożą za prowadzenie po pijanemu dwa lata więzienia.
Tymczasem kilka dni po zatrzymaniu redaktor jednego z gostynińskich portali internetowych umieścił na jego stronie oświadczenie. Pisał, że tego dnia to on siedział za kierownicą passata. Wracali z burmistrzem ze spotkania, kiedy dowiedzieli się, że doszło do kolizji, postanowili pojechać na miejsce. Redaktor miał wyjść z samochodu i robić zdjęcia, a burmistrz zostać w wozie. Wtedy - jak się wyraża (choć myśli nie rozwija) - doszło do "nieprzyjemnego incydentu".
Sam burmistrz nie przyznaje się do winy. W prokuraturze miał stwierdzić, że tego dnia jeździł passatem, ale nie siedział za jego kierownicą.
Policja i prokuratura twierdzą, że za kierownicą siedział burmistrz Gostynina Włodzimierz Ś. Wszczęto śledztwo w tej sprawie, teraz prokuratura zakończyła już swą pracę i przesłała do sądu w Gostyninie akt oskarżenia. Burmistrzowi grożą za prowadzenie po pijanemu dwa lata więzienia.
Tymczasem kilka dni po zatrzymaniu redaktor jednego z gostynińskich portali internetowych umieścił na jego stronie oświadczenie. Pisał, że tego dnia to on siedział za kierownicą passata. Wracali z burmistrzem ze spotkania, kiedy dowiedzieli się, że doszło do kolizji, postanowili pojechać na miejsce. Redaktor miał wyjść z samochodu i robić zdjęcia, a burmistrz zostać w wozie. Wtedy - jak się wyraża (choć myśli nie rozwija) - doszło do "nieprzyjemnego incydentu".
Sam burmistrz nie przyznaje się do winy. W prokuraturze miał stwierdzić, że tego dnia jeździł passatem, ale nie siedział za jego kierownicą.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



