Gdzie straż miejska zarabia na fotoradarze
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 20:08
Samorządy likwidują straże miejskie, bo nie da się już zarabiać na fotoradarze - donoszą ogólnopolskie media. - Ale my nie zarabialiśmy - przekonują municypalni z Płocka.
Zaczęło się od "Rzeczpospolitej", potem informację podała Polska Agencja Prasowa, za nią "Puls Biznesu". Coraz więcej polskich samorządów decyduje się zrezygnować ze straży. Wszystko z powodu zeszłorocznych zmian w przepisach - teraz strażnicy miejscy muszą konsultować lokalizacje swoich fotoradarów z policją. Trzeba więc bardziej zwracać uwagę na bezpieczeństwo, mniej - na opłacalność. I druga sprawa: przed fotoradarami muszą stać ostrzegające znaki. Przez to "łapie się" mniej osób.
Samorządy przyznają, że wpływy z mandatów pomagały im w utrzymaniu straży, a w obecnej sytuacji idą one do likwidacji. Gdzie? M.in. w Rabie Wyżnej, Skwierzynie, Łagowie, Łasku, Nasielsku, Krasnobrodzie i Zakroczymiu. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych zapowiadają już kolejne tego typu zmiany w prawie. Bo niektóre gminy zakładały w planach budżetowych wielomilionowe wpływy z fotoradarowych mandatów. Chodziło o zarobek, nie o prewencję i pora z tym skończyć.
Jak to się ma do Płocka i do naszej straży? Przypomnijmy, że ostatnio dość dużo mówi się o pomyśle likwidacji formacji, aktualnie trwa nawet zbieranie podpisów w sprawie zorganizowania referendum przesądzającym o losach naszych municypalnych. Tyle że u nas argument z fotoradarem raczej odpada.
W ub.r. straż miejska kosztowała nas nieco ponad 4,853 mln zł. Tymczasem z wystawionych przez strażników mandatów do miejskiej kasy wpłynęło ponad 279 tys. zł. I mowa o wszystkich mandatach, nie tylko o tych za przekraczanie prędkości, ale także za śmiecenie, hałasowanie itp. Z pewnością nie istnieje więc przełożenie: roczny mandatowy "urobek" - roczny budżet miejskich strażników. Dla porównania dodajmy, że w 2008 r. strażnicy miejscy wypisali mandatów na 519 tys. zł, z czego kierowcy zapłacili 407 tys. W 2009 r. SM na mandatach zarobiła 667 tys. zł, w tym od kierowców - 480 tys. zł.
Jeśli zaś chodzi o fotoradarowe łowy na kierowców i przepisy, które miały to ukrócić - Jolanta Głowacka, rzeczniczka straży miejskiej, podkreśla, że w Płocku lokalizacja fotoradaru już od kilku lat jest konsultowana z policją. Od początku tego roku szkolnego fotoradar ustawiany jest tylko w pobliżu szkół. Od około dwóch miesięcy także na al. Kobylińskiego, w rejonie przejścia dla pieszych, gdzie często dochodziło do wypadków. Jak mówi nasza rozmówczyni - na wyraźną prośbę mieszkańców i Urzędu Miasta.
Znaki ostrzegające przed kontrolą też są od września ub.r. W większości zamontowane na stałe, a tam, gdzie ich nie ma, strażnicy ustawiają przed fotoradarem swój znak przenośny. Rzeczniczka SM przyznaje: - Nie jest tajemnicą, że niektóre samorządy, szczególnie te z przelotówkami na swoim terenie, tworzyły straże miejskie tylko z nastawieniem na wpływy z fotoradarów. Ale naszym celem nigdy nie było zarabianie na mandatach.
W roku 2011 nasi strażnicy miejscy ujawnili w sumie prawie 14,5 tys. wykroczeń. Prawie połowę stanowiły wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym: nieprawidłowe parkowanie, tarasowanie przejazdu czy przekraczanie prędkości. Z tego prawie 6 tys. spraw załatwiono pouczeniami. Mandatów było około tysiąca, w tym nieco ponad 500 po fotce pstrykniętej przez fotoradar (w 10 przypadkach sprawy trafiły do sądu, w 170 wciąż trwają czynności wyjaśniające).
W sumie więc fotoradarowych mandatów jest niewiele, nawet jeśli zestawi się je z liczbą pstrykniętych fotek. Bo tych - nawet mimo tego że strażnicy rozstawiają swój sprzęt zawsze w tych samych miejscach i zawsze za ostrzegającym znakiem - jest całkiem sporo. Od czerwca do grudnia 2011 r. fotoradar zrobił nam 726 zdjęć, w styczniu tego roku - 135.
- Zrobienie zdjęcia nie zawsze kończy się mandatem - wyjaśnia Głowacka. - Zawsze można zjawić się u nas i sprawę wyjaśnić. Wtedy być może wszystko skończy się na pouczeniu.
Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski uważa, że likwidacja straży to zły pomysł. Komentuje: - Według mnie straż miejska powinna służyć poprawie bezpieczeństwa, prewencji, a nie karaniu mieszkańców miasta. Zmiany przepisów więc mojej koncepcji nie burzą.
Samorządy przyznają, że wpływy z mandatów pomagały im w utrzymaniu straży, a w obecnej sytuacji idą one do likwidacji. Gdzie? M.in. w Rabie Wyżnej, Skwierzynie, Łagowie, Łasku, Nasielsku, Krasnobrodzie i Zakroczymiu. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych zapowiadają już kolejne tego typu zmiany w prawie. Bo niektóre gminy zakładały w planach budżetowych wielomilionowe wpływy z fotoradarowych mandatów. Chodziło o zarobek, nie o prewencję i pora z tym skończyć.
Jak to się ma do Płocka i do naszej straży? Przypomnijmy, że ostatnio dość dużo mówi się o pomyśle likwidacji formacji, aktualnie trwa nawet zbieranie podpisów w sprawie zorganizowania referendum przesądzającym o losach naszych municypalnych. Tyle że u nas argument z fotoradarem raczej odpada.
W ub.r. straż miejska kosztowała nas nieco ponad 4,853 mln zł. Tymczasem z wystawionych przez strażników mandatów do miejskiej kasy wpłynęło ponad 279 tys. zł. I mowa o wszystkich mandatach, nie tylko o tych za przekraczanie prędkości, ale także za śmiecenie, hałasowanie itp. Z pewnością nie istnieje więc przełożenie: roczny mandatowy "urobek" - roczny budżet miejskich strażników. Dla porównania dodajmy, że w 2008 r. strażnicy miejscy wypisali mandatów na 519 tys. zł, z czego kierowcy zapłacili 407 tys. W 2009 r. SM na mandatach zarobiła 667 tys. zł, w tym od kierowców - 480 tys. zł.
Jeśli zaś chodzi o fotoradarowe łowy na kierowców i przepisy, które miały to ukrócić - Jolanta Głowacka, rzeczniczka straży miejskiej, podkreśla, że w Płocku lokalizacja fotoradaru już od kilku lat jest konsultowana z policją. Od początku tego roku szkolnego fotoradar ustawiany jest tylko w pobliżu szkół. Od około dwóch miesięcy także na al. Kobylińskiego, w rejonie przejścia dla pieszych, gdzie często dochodziło do wypadków. Jak mówi nasza rozmówczyni - na wyraźną prośbę mieszkańców i Urzędu Miasta.
Znaki ostrzegające przed kontrolą też są od września ub.r. W większości zamontowane na stałe, a tam, gdzie ich nie ma, strażnicy ustawiają przed fotoradarem swój znak przenośny. Rzeczniczka SM przyznaje: - Nie jest tajemnicą, że niektóre samorządy, szczególnie te z przelotówkami na swoim terenie, tworzyły straże miejskie tylko z nastawieniem na wpływy z fotoradarów. Ale naszym celem nigdy nie było zarabianie na mandatach.
W roku 2011 nasi strażnicy miejscy ujawnili w sumie prawie 14,5 tys. wykroczeń. Prawie połowę stanowiły wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym: nieprawidłowe parkowanie, tarasowanie przejazdu czy przekraczanie prędkości. Z tego prawie 6 tys. spraw załatwiono pouczeniami. Mandatów było około tysiąca, w tym nieco ponad 500 po fotce pstrykniętej przez fotoradar (w 10 przypadkach sprawy trafiły do sądu, w 170 wciąż trwają czynności wyjaśniające).
W sumie więc fotoradarowych mandatów jest niewiele, nawet jeśli zestawi się je z liczbą pstrykniętych fotek. Bo tych - nawet mimo tego że strażnicy rozstawiają swój sprzęt zawsze w tych samych miejscach i zawsze za ostrzegającym znakiem - jest całkiem sporo. Od czerwca do grudnia 2011 r. fotoradar zrobił nam 726 zdjęć, w styczniu tego roku - 135.
- Zrobienie zdjęcia nie zawsze kończy się mandatem - wyjaśnia Głowacka. - Zawsze można zjawić się u nas i sprawę wyjaśnić. Wtedy być może wszystko skończy się na pouczeniu.
Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski uważa, że likwidacja straży to zły pomysł. Komentuje: - Według mnie straż miejska powinna służyć poprawie bezpieczeństwa, prewencji, a nie karaniu mieszkańców miasta. Zmiany przepisów więc mojej koncepcji nie burzą.
- 22 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Gdzie straż miejska zarabia na fotoradarze
ja.prezydent.plocka
16.02.12, 20:57
"czarna zaraza, nie czarna zaraza" ale pora się zastanowić czy ich nie zlikwidować. zrobimy tak jaka będzie wola ludu i wysokość słupków w sondażach »
-
Gdzie straż miejska zarabia na fotoradarze
markoo22
17.02.12, 20:08
Oni prawie w ogóle nie stawiają znaku :/ a jak już postawią to nie w takiej odległości w jakiej trzeba. Tak żeby tylko oszukać obywateli i żeby płacili mandaty. Niech się wezmą za prawdziwą »
Najczęściej czytane24 htydzień



