Waldemar Pawlak: W kryzysie trzeba się wspierać

Hubert Woźniak
22.03.2009 , aktualizacja: 22.03.2009 17:31
A A A Drukuj
- Jeśli Orlen całościowo przeorganizuje produkcję i rozwiąże problem Możejek, to być może zwolnienia w Płocku nie będą potrzebne - odpowiedział wicepremier Waldemar Pawlak na pytanie o zapowiadaną przez PKN optymalizację zatrudnienia.
Waldemar Pawlak
Fot. Piotr Augustyniak / AG
Waldemar Pawlak
Wicepremier, minister gospodarki i poseł ziemi płocko-ciechanowskiej był w Płocku w sobotę. Najpierw wygłosił wykład w Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica, potem w Teatrze Dramatycznym spotkał się z samorządowcami i strażakami z OSP, na koniec z dziennikarzami.

Pytany, czy on, a także towarzyszący mu w wizycie marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik, jako politycy są przygotowani do pomocy dla Płocka i regionu, gdyby Orlen przystąpił do optymalizacji zatrudnienia i zwolnień, odpowiedział: - Orlen potrzebuje całościowej strategii i tu najważniejsze pytanie dotyczy inwestycji w Możejkach. O ile Unipetrol przynosi pozytywne efekty i dysponuje infrastrukturą pozwalającą na dostawy ropy przez Adriatyk, to Możejki już nie. Rafineria powinna być zaopatrywana w ropę rurociągiem. Nie jest, zamiast tego przywozi się do niej ten sam rosyjski surowiec morzem. Naturalne, że rentowność zakładu spada - tłumaczył Waldemar Pawlak. - Jeśli Orlen przeorganizuje produkcję, to może zwolnienia w Płocku nie będą potrzebne. W przypadku polityki Orlenu przypomina mi się dowcip o tym, jak wnuk przychodzi do dziadka ze skarbonką i chwali się tym, ile udało mu się zaoszczędzić. A stary człowiek mu odpowiada: "ty się nie ucz oszczędzać, ucz się jak zarabiać".

Wyciskanie "brukselki"

Spotkanie z samorządowcami i druhami z OSP poświęcił jednak w dużym stopniu tłumaczeniu się z oskarżeń o nepotyzm. - Ze zdumieniem obserwujemy próby dzielenia społeczeństwa na wiejskie i miejskie, dawno nie było w Polsce takiego spektaklu nienawiści - zaczął marszałek Mazowsza.

- Jest stare powiedzenie: "kto zaczął nienawidzić, ten już przegrał". Dedykuję je tym, co pod naszym adresem występują - mówił po nim Waldemar Pawlak.

Premier Donald Tusk ubolewał, że jego koalicjant nie wypełnia tych samych standardów, co PO. - Co to są standardy? - pytał retorycznie Waldemar Pawlak. - W zaborze austriackim można było zakładać bractwa kurkowe, straż pożarną, cesarz Franciszek Józef nie widział w nich zagrożenia dla swojego imperium. Należeli do nich Polacy, Czesi, Żydzi, Austriacy. A w zaborze pruskim do 1918 r. wśród strażaków nie znajdziecie polsko brzmiącego nazwiska na funkcyjnym stanowisku, takie panowały tam standardy - mówił premier i dodawał, znów w formie pytania: - Jako strażak obcemu mogę pomagać. Jak spotkam swojego, co mam robić? Skopać go? W czasach kryzysu musimy sobie pomagać, kupować nasze produkty i tworzyć w kraju koniunkturę.

Na kryzys wicepremier ma jeszcze dwie inne recepty. Jedna to wykorzystanie dotacji unijnych. - Naszym sportem narodowym powinno stać się wyciskanie "brukselki" - mówił Waldemar Pawlak. Druga to wykorzystanie odnawialnej, zielonej energii. Wicepremier podawał przykład Szwecji, która dostrzegła w tym procesie możliwość uniezależnienia się od dostaw energii z zewnątrz oraz tworzenie nowych miejsc pracy dla ludzi ją produkujących.

Licho się ten Orlen stara

- Kolego premierze, jestem dumny z tego, że pan tak postępuje - odpowiadał Maciej Klekowicki, przewodniczący rady miejskiej w Drobinie, wieloletni działacz PSL, który do teatru przyszedł w mundurze strażaka. - Należy pomagać swoim, strażakom, jeśli jesteśmy jak w jednej rodzinie, powinniśmy robić to, co robimy. To nie wstyd, że mam w straży dwóch synów albo że żona burmistrza naszego Drobina jest dyrektorem szkoły, bo jest świetnym fachowcem.

Ale zaraz potem Maciej Klekowicki zwrócił uwagę ministrowi, że wciąż w Płocku - mateczniku Orlenu - paliwo jest najdroższe. I że on sam nie widzi w przypadku PKN-u polityki społecznej odpowiedzialności biznesu.

- Orlen jest firmą, która powinna dla Płocka coś zrobić - odpowiedział dość ogólnie Waldemar Pawlak. Na wieść, że w ubiegłym roku PKN przekazał do miasta na różne przedsięwzięcia tylko 180 tys. zł, wicepremier uniósł brwi. I skomentował: - Licho się starają. Gdyby ich centrala była w Płocku, te relacje wyglądałyby zupełnie inaczej. Warto popatrzeć w raporty giełdowe, na jakie cele są pieniądze koncernu przekazywane.

Premier przyznał, że ma sygnały, iż zmiany kadrowe w PKN sięgają kadry inżynierskiej, która odpowiada za produkcję. A są to ludzie "wymagający szacunku". - Ze smutkiem przyjąłem także sygnał, że Orlen wycofuje się z Płockiego Parku Przemysłowo-Technologicznego - komentował wicepremier. - Dla koncernu mógłby to być zapłon do wielu cennych inicjatyw, choćby właśnie zielonej energii.

- Dodam, że PPPT to wciąż dla nas projekt kluczowy, szkoda byłoby stracić środki unijne na niego - uzupełniał Adam Struzik. - W tym przypadku brakuje dialogu między prezydentem Płocka a władzami koncernu. Ale trzeba też pamiętać, że Orlen sponsoruje wiele przedsięwzięć. Przecież dzięki wsparciu PKN możliwa jest w szpitalu wojewódzkim budowa ośrodka leczącego oparzenia.



Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów