Zniknięcie Konrada - są nowe ustalenia
2009-11-20
, aktualizacja: 20.11.2009 20:55
Chodzi o zaginięcie Konrada Ewkowskiego. Policjantom udało się przebić przez mur milczenia jego kolegów z internatu. Okazuje się, że chłopak zniknął już pół doby wcześniej niż początkowo zakładano. I że w internacie młodzi ludzie mieli kontakt z narkotykami. Zniknięcie Konrada można wiązać właśnie z tą sytuacją
Przypomnijmy: Konrad Ewkowski ma 16 lat, uczy się w pierwszej klasie liceum profilowanego "Siedemdziesiątki" i mieszka w internacie szkoły przy ul. Norbertańskiej.
Zniknął 3 listopada. Bez śladu. Policja kilkakrotnie przetrząsnęła okolice internatu, sprawdziła, czy chłopak nie pojechał do kogoś z rodziny lub znajomych. Ojciec 16-latka szukał go nawet na Dworcu Centralnym w Warszawie, pozostała rodzina udała się po ratunek do wróżek i jasnowidzów. Także bez rezultatu.
Sprawa jest niezwykle zagadkowa. Konrad nie jest typem buntownika czy uciekiniera. Nie miał kłopotów z prawem. Nie był znany policji. Żył w zgodzie z rodziną. Czasem tylko wagarował, ale zawsze potrafił nadrobić zaległości. Policjanci podkreślają: - W pokoju zostawił swoje rzeczy. Do tej pory nie dał znaku życia. To jedna z bardziej tajemniczych spraw, nad jakimi przyszło nam pracować. Nie mamy żadnego punktu zaczepienia.
Tym bardziej, że koledzy Konrada z internatu w czasie policyjnych przesłuchań byli wyjątkowo nierozmowni. Wspominali, że Konrad jest cichy, z początku był nieco nieśmiały, ale w dniu przed zaginięciem wybrał się w większym gronie na zakupy do Auchan, wrócił zadowolony. Ale to tyle. Co robił po lekcjach? Czy miał jakieś kłopoty? Co działo się w noc przed jego zaginięciem? Tego koledzy nie potrafili wyjaśnić. - To aż dziwne. Mur milczenia - mówili policjanci prowadzący sprawę Konrada.
Wszystko wskazuje na to, że mur udało się jednak przełamać. Policja właśnie poinformowała, że dysponuje nowymi ustaleniami w sprawie zniknięcia Konrada.
Po pierwsze - okazuje się, że Konrada nie było w internacie pół doby wcześniej niż początkowo zakładano. - Koledzy Konrada podawali, że wyszedł z internatu 3 listopada około godz. 6 rano - mówi Piotr Jeleniewicz, rzecznik płockiej policji. - Wszyscy zgodnie twierdzili, że dzień wcześniej, ok. godz. 22 położyli się spać, Konrad też.
I choć policjanci nie chcą zdradzić, jak ostatecznie doszli do prawdy - pewne jest to, że koledzy się z nią mijali. - Dziś wiemy już, że chłopak wyszedł z internatu 2 listopada, późnym wieczorem, między 21.30 a 22.30 - mówi policjant operacyjny poszukujący zaginionego.
Druga sprawa: - W trakcie naszych ustaleń wyszło również, że część młodzieży mieszkająca w internacie miała kontakt z narkotykami. Zajmie się nimi sąd rodzinny - dodają funkcjonariusze.
Tyle oficjalnych informacji. Nieoficjalnie "Gazeta" ustaliła, że do sądu rodzinnego trafiły materiały dotyczące trzech młodych mieszkańców internatu. I że nie chodziło o twarde narkotyki, dilerów, długi zaciągane u handlarzy. Bardziej prawdopodobne, że sytuacja wyglądała tak: młodzi ludzie, w internacie, bez dozoru rodziców, próbowali po raz pierwszy zakazanych używek. Policjanci w każdym razie nie wykluczają, że to właśnie narkotykowe eksperymenty mogą mieć związek ze zniknięciem 16-latka.
- Narkotyki w internacie? Rozumiem, że wyszło to przy okazji policyjnych przesłuchań? - kierownik internatu Mirosław Skóra przyznaje, że jest zaskoczony obrotem sprawy. - Owszem, w przeszłości mieliśmy podobne podejrzenia w stosunku do kilku z naszych podopiecznych, ale te sytuacje zawsze udawało się wyjaśnić. I nie przeradzało się to w nic poważniejszego.
Mirosław Skóra podkreśla, że wychowawcy internatu do tej pory musieli radzić sobie z problemami typu - nocne hałasy, dewastacje w łazienkach, pokątnie wypalony papieros: - Ale w tej sytuacji, jeśli te informacje się potwierdzą, będziemy musieli pomyśleć o dokładniejszym kontrolowaniu naszych mieszkańców. Już teraz wychowawcy mają zapasowe klucze do pokoi, młodzież ma przykazane, by w pokojach się nie zamykać.
Jest jeszcze jedna sprawa. W związku ze zniknięciem Konrada, po Płocku zaczęły krążyć fantastyczne historie. Do komendy dzwonią zaniepokojeni mieszkańcy, zespół prasowy płockiej policji odwiedziła nawet ekipa pewnego popularnego ogólnopolskiego dziennika lubującego się w sensacjach. Wszyscy pytają o rzekomo odnalezione zwłoki niezidentyfikowanego młodego człowieka, pozbawione np. nerki czy innej części ciała (bo plotka mutuje). - Napotykamy w tej sprawie na różne historie, także fantastyczne i plotkarskie. Weryfikujemy wszystko, choć te ze świata horroru to po prostu bzdury - podkreśla Jeleniewicz. - Nie znaleźliśmy żadnych zwłok.
Policja apeluje do wszystkich, którzy w dniu 2 listopada około godz. 22 widzieli Konrada Ewkowskiego ubranego w ciemne spodnie dresowe i białe sportowe buty, o kontakt z najbliższą jednostką policji lub pod bezpłatnym numerem alarmowym 997.
Zniknął 3 listopada. Bez śladu. Policja kilkakrotnie przetrząsnęła okolice internatu, sprawdziła, czy chłopak nie pojechał do kogoś z rodziny lub znajomych. Ojciec 16-latka szukał go nawet na Dworcu Centralnym w Warszawie, pozostała rodzina udała się po ratunek do wróżek i jasnowidzów. Także bez rezultatu.
Sprawa jest niezwykle zagadkowa. Konrad nie jest typem buntownika czy uciekiniera. Nie miał kłopotów z prawem. Nie był znany policji. Żył w zgodzie z rodziną. Czasem tylko wagarował, ale zawsze potrafił nadrobić zaległości. Policjanci podkreślają: - W pokoju zostawił swoje rzeczy. Do tej pory nie dał znaku życia. To jedna z bardziej tajemniczych spraw, nad jakimi przyszło nam pracować. Nie mamy żadnego punktu zaczepienia.
Tym bardziej, że koledzy Konrada z internatu w czasie policyjnych przesłuchań byli wyjątkowo nierozmowni. Wspominali, że Konrad jest cichy, z początku był nieco nieśmiały, ale w dniu przed zaginięciem wybrał się w większym gronie na zakupy do Auchan, wrócił zadowolony. Ale to tyle. Co robił po lekcjach? Czy miał jakieś kłopoty? Co działo się w noc przed jego zaginięciem? Tego koledzy nie potrafili wyjaśnić. - To aż dziwne. Mur milczenia - mówili policjanci prowadzący sprawę Konrada.
Wszystko wskazuje na to, że mur udało się jednak przełamać. Policja właśnie poinformowała, że dysponuje nowymi ustaleniami w sprawie zniknięcia Konrada.
Po pierwsze - okazuje się, że Konrada nie było w internacie pół doby wcześniej niż początkowo zakładano. - Koledzy Konrada podawali, że wyszedł z internatu 3 listopada około godz. 6 rano - mówi Piotr Jeleniewicz, rzecznik płockiej policji. - Wszyscy zgodnie twierdzili, że dzień wcześniej, ok. godz. 22 położyli się spać, Konrad też.
I choć policjanci nie chcą zdradzić, jak ostatecznie doszli do prawdy - pewne jest to, że koledzy się z nią mijali. - Dziś wiemy już, że chłopak wyszedł z internatu 2 listopada, późnym wieczorem, między 21.30 a 22.30 - mówi policjant operacyjny poszukujący zaginionego.
Druga sprawa: - W trakcie naszych ustaleń wyszło również, że część młodzieży mieszkająca w internacie miała kontakt z narkotykami. Zajmie się nimi sąd rodzinny - dodają funkcjonariusze.
Tyle oficjalnych informacji. Nieoficjalnie "Gazeta" ustaliła, że do sądu rodzinnego trafiły materiały dotyczące trzech młodych mieszkańców internatu. I że nie chodziło o twarde narkotyki, dilerów, długi zaciągane u handlarzy. Bardziej prawdopodobne, że sytuacja wyglądała tak: młodzi ludzie, w internacie, bez dozoru rodziców, próbowali po raz pierwszy zakazanych używek. Policjanci w każdym razie nie wykluczają, że to właśnie narkotykowe eksperymenty mogą mieć związek ze zniknięciem 16-latka.
- Narkotyki w internacie? Rozumiem, że wyszło to przy okazji policyjnych przesłuchań? - kierownik internatu Mirosław Skóra przyznaje, że jest zaskoczony obrotem sprawy. - Owszem, w przeszłości mieliśmy podobne podejrzenia w stosunku do kilku z naszych podopiecznych, ale te sytuacje zawsze udawało się wyjaśnić. I nie przeradzało się to w nic poważniejszego.
Mirosław Skóra podkreśla, że wychowawcy internatu do tej pory musieli radzić sobie z problemami typu - nocne hałasy, dewastacje w łazienkach, pokątnie wypalony papieros: - Ale w tej sytuacji, jeśli te informacje się potwierdzą, będziemy musieli pomyśleć o dokładniejszym kontrolowaniu naszych mieszkańców. Już teraz wychowawcy mają zapasowe klucze do pokoi, młodzież ma przykazane, by w pokojach się nie zamykać.
Jest jeszcze jedna sprawa. W związku ze zniknięciem Konrada, po Płocku zaczęły krążyć fantastyczne historie. Do komendy dzwonią zaniepokojeni mieszkańcy, zespół prasowy płockiej policji odwiedziła nawet ekipa pewnego popularnego ogólnopolskiego dziennika lubującego się w sensacjach. Wszyscy pytają o rzekomo odnalezione zwłoki niezidentyfikowanego młodego człowieka, pozbawione np. nerki czy innej części ciała (bo plotka mutuje). - Napotykamy w tej sprawie na różne historie, także fantastyczne i plotkarskie. Weryfikujemy wszystko, choć te ze świata horroru to po prostu bzdury - podkreśla Jeleniewicz. - Nie znaleźliśmy żadnych zwłok.
Policja apeluje do wszystkich, którzy w dniu 2 listopada około godz. 22 widzieli Konrada Ewkowskiego ubranego w ciemne spodnie dresowe i białe sportowe buty, o kontakt z najbliższą jednostką policji lub pod bezpłatnym numerem alarmowym 997.
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Zniknięcie Konrada - są nowe ustalenia
koloratura1
21.11.09, 06:35
Kiedy zostanie powołana sejmowa komisja specjalna ds. Konrada Ewkowskiego?»
-
Zniknięcie Konrada - są nowe ustalenia
aiwlys.2
22.11.09, 11:11
Jak zawsze widzę policja wykazuje się niesamowitą skutecznością.Przesłuchiwali kolegów Konrada i jakoś od żadnego "dzieciaka" nie udało im sięwyciągnąć że chłopak był źle traktowany w »
-
Chciałbym pozdrowić Panów na dyżurze
badziewiak66
22.11.09, 19:35
Współczuję że musicie czytać każdy wpis. Na forum można sobie popuścić wodzyfantazji więc ..... Gość może przedawkował podczas imprezy i koledzy zestrachu go gdzieś zakopali. Ja bym tak »
Najczęściej czytane24 htydzień





