Mamy sondaż: komu w Płocku ufamy, a komu nie

Aleksandra Dybiec, Arkadiusz Adamkowski
2010-01-13 , aktualizacja: 13.01.2010 20:57
A A A Drukuj
Płock to dobre miejsce do życia - tak uważa czterech na pięciu płocczan. Nieco bardziej ufamy prezydentowi niż radnym. Młodzi mają w nosie działalność społeczną w organizacjach pozarządowych. Obrady wspólnot bądź spółdzielni mieszkaniowych? To nie dla nas!

Ankieterzy PBS DGA i Sieci Wspierania Organizacji Pozarządowych SPLOT przepytali mieszkańców 32 największych miast, by dowiedzieć się, jak oceniają oni swoje miejsce zamieszkania, komu ufają, jak oceniają władze samorządowe. Dzięki temu mogliśmy porównać się z innymi.

Dziś prezentujemy wyniki badania "Mój samorząd".

Dobrze, ale daleko nam do najlepszych

Płock to dobre miejsce do życia - ile osób tak odpowiedziało? - Nie mam zielonego pojęcia, musiałbym strzelać - mówi Stanisław Płuciennik, Płocczanin Roku 2007, społecznik, historyk sztuki i plastyk. - Może 40 proc.?

Dwa razy tyle. Czy to powód do zadowolenia?

Pewnie tak, jeśli wziąć pod uwagę, że inne mazowieckie miasta są oceniane gorzej - o Warszawie mówi w ten sposób 79 proc. mieszkańców, o Radomiu - ledwie 59 proc. (w całej Polsce gorszy pod tym względem jest jedynie Ostrowiec Świętokrzyski - 57 proc.). Z drugiej jednak strony - w gronie 32 miast jesteśmy dość daleko, bo w drugiej połówce.

Daleko nam np. do Gdyni, Torunia czy Zielonej Góry (96 proc.!) albo nawet Gliwic czy Olsztyna (ok. 90 proc.).

- Owszem, na pewno powód do zadowolenia, ale... - uzupełnia Stanisław Płuciennik. - ... ale jednak zaskoczenie. No bo spójrzmy choćby na rozwiązania komunikacyjne, a raczej ich brak. Czy myślimy o Płocku jako o "dobrym miejscu", stojąc w gigantycznych korkach na al. Piłsudskiego? Albo spodziewając się, że w trakcie budowy wiaduktu nad al. Piłsudskiego będziemy musieli się przeciskać przez zwężoną bez sensu ul. Wyszogrodzką?

My, płocczanie, bardzo się w kwestii tego "dobrego miejsca" różnimy. Odpowiedzi "zdecydowanie tak" udzieliło tylko 23 proc. ludzi między 25. a 39. rokiem życia, a aż 56 proc. po sześćdziesiątce. Podobnie w przypadku wykształcenia - najbardziej Płock podoba się osobom z wykształceniem zasadniczym zawodowym i średnim - odpowiednio 45 i 47 proc. odpowiedzi na "zdecydowanie tak". Jeśli natomiast chodzi o płocczan z wykształceniem wyższym, odsetek ten nie przekracza już 25 proc.

- No właśnie - podsumowuje Stanisław Płuciennik. - Płocczanie w wieku 25-39 lat dużo się ruszają, jeżdżą po świecie, widzą, jak wyglądają nowoczesne miasta, jak wykorzystuje się pieniądze z Unii. To, co obserwują u siebie na co dzień, im nie wystarcza. To proste: od miasta o takim potencjale, budżecie wymagają znacznie więcej.

Młodzi słabo zaangażowani

Pochwaliliśmy się ankieterom, że interesujemy się wydarzeniami w mieście (87 proc.) i że czujemy się współodpowiedzialni za miejsce, w którym mieszkamy (81 proc.). Raczej wystawiliśmy laurkę władzom, oceniając, że chętnie konsultują swoje decyzje z płocczanami. "Tak" - powiedziało 32,2 proc. ankietowanych. Lepiej wypada jedynie sześć innych polskich miast.

Dla porównania: w Rzeszowie ten odsetek wynosi prawie 50, a w Częstochowie niecałe 13 proc.

Ale czy sami bierzemy w konsultacjach udział? "Tak" - odpowiedziało 29 proc. płocczan. Wyprzedziły nas tylko Toruń, Rzeszów i Katowice.

Ale jednocześnie wyspowiadaliśmy się, że niechętnie bierzemy udział w pracach bądź obradach wspólnot lub spółdzielni mieszkaniowych - mniej aktywni od nas są tu tylko kaliszanie.

Co ósmy z nas należy do stowarzyszenia, organizacji pozarządowej, fundacji, partii politycznej. Zdecydowanie najchętniej decydują się na to ludzie z wykształceniem wyższym. O zgrozo - taką formę działalności społecznej wybiera tylko 2,7 proc. młodych płocczan od 18. do 24. roku życia. Gorzej jest jedynie w Chełmie i Tarnowie - niecałe 2 proc. Jakże daleko nam do Szczecina (21 proc.) czy Olsztyna (18,1 proc.) albo Opola (15,7 proc.).

- 2,7 proc.? Ja postawiłbym gdzieś na 10 proc. Kompletnie mnie zaskoczyliście, tym bardziej że mamy przecież w Płocku - w porównaniu z innymi miastami - bardzo dużo stowarzyszeń - komentuje Wiesław Chrobot, Płocczanin Roku 2008 i prezes Integracyjnego Klubu Tenisa.

Po chwili namysłu: - Ale zwróćcie uwagę na to, o czym wspomnieliście na początku. Czyli na wykształcenie. Z badań wynika, że do różnych organizacji garną się przede wszystkim studenci, ludzie po uczelniach. A jak jest w Płocku? Zdecydowana większość młodych płocczan właśnie w wieku 18-24 lat wybiera dobre studia stacjonarne poza naszym miastem. Nie ma tych operatywnych ludzi u nas, więc nie ma komu liderować stowarzyszeniom, dawać przykład rówieśnikom. Niestety, wielu później zostaje np. w Warszawie.

Wiesław Chrobot zastanawia się też, czy wina nie leży po stronie obecnych szefów stowarzyszeń: - Może zbyt niechętnie zapraszamy młodych do współprowadzenia naszych organizacji, może zbyt kurczowo "starzy" działacze trzymają się swoich stołków?

Prezydentowi ufamy, ale bez przesady

Jesteśmy nieufni. Jedynie nieco ponad 5 proc. płocczan uważa, że zdecydowanie można ufać większości ludzi.

Jesteśmy pod tym względem na trzecim miejscu od końca. Wyprzedzamy jedynie Chełm (4,6 proc.) i Łódź (4,5 proc.). Najbardziej nieufni są płocczanie w wieku 25-39 lat - raczej lub zdecydowanie nie ufają innym ludziom aż dwie na trzy osoby z tej właśnie grupy wiekowej.

Skoro mowa o zaufaniu... Mając do wyboru różne instytucje, organizacje, płocczanie najbardziej ufają Kościołowi (59,9 proc.). Co interesujące, zwłaszcza ci z wykształceniem podstawowym i wyższym - po blisko 70 proc. A grupy wiekowe? Odpowiedzi "zdecydowanie ufam" udzieliło tylko 11-12 proc. ludzi od 18 do 39 lat i aż 32 proc. powyżej 60. roku życia.

W zestawieniu ogólnopolskim jesteśmy w ostatniej dziesiątce, wyprzedzając np. Częstochowę czy Łódź. Dla porównania - w Tarnowie ogólny poziom zaufania do Kościoła wynosi 74,5 proc.

Zaraz po Kościele na liście zaufania płocczan są działające w mieście stowarzyszenia (58,1 proc.), a dalej prezydent Płocka (50,8 proc.), który o kilka punktów procentowych wyprzedza radę miasta. Jak to wypada w porównaniu z resztą kraju? Mniejsze zaufanie do swoich prezydentów mają mieszkańcy tylko siedmiu innych miast - niechlubne rekordy biją tu Łódź i Częstochowa - między 19 a 20 proc.

Podpowiedź dla Mirosława Milewskiego przed tegorocznymi wyborami samorządowymi - najbardziej ufają mu płocczanie między 40. a 59. rokiem życia (57 proc.) z wykształceniem zasadniczym zawodowym (61 proc.).

Wyjątkowo ciekawe są wyniki badań dotyczące rady miasta. "Zdecydowanie" płockim radnym ufa 15 proc. ludzi z wykształceniem podstawowym, 11 proc. z zasadniczym zawodowym, 3,5 proc. ze średnim i - uwaga - tylko 0,9 proc. z wyższym. Na szczęście ta ostatnia grupa, czyli magistrzy, rewanżują się radnym w odpowiedziach "raczej ufam". Takich udzieliło już 51 proc. ankietowanych absolwentów uczelni.

- Ogólna różnica w zaufaniu do prezydenta i radnych jest tak niewielka, że nie ma co robić z tego problemu - twierdzi radna PO Elżbieta Gapińska. - Odnosząc się zaś do odpowiedzi typu "zdecydowanie" i "raczej", to dla mnie większe znaczenie ma ta druga. Świadczy bowiem o refleksyjności ankietowanych, którzy mają swoje przemyślenia na temat tego, co się dzieje w mieście.

- Że ludzie bardziej ufają prezydentowi niż radnym? To jest naturalne i chyba słuszne - sam sobie odpowiada Tomasz Korga z PiS, przewodniczący rady miasta i Płocczanin Roku. - Płocczanie po prostu nie wchodzą w niuanse i nie rozgraniczają, co należy do obowiązków radnych, a co do prezydenta. Bardziej doceniają tego ostatniego, ponieważ jest on bardziej widoczny i to on przede wszystkim decyduje o tym, co się dzieje w mieście. Nie dziwi mnie też, że ludzie z niższym wykształceniem najbardziej ufają władzy. To właśnie takie osoby, których życie nie rozpieszcza, najbardziej potrzebują pomocy. I ją od nas uzyskują.

Badanie zostało zrealizowane w ramach projektu „Mój Samorząd” realizowanego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych „SPLOT” i PBS DGA. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Sondaż w Płocku przeprowadzono na próbie 500 osób, metodą CATI - wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo w dniach 12-20 grudnia 2009 r.

Podziel się

  • 67 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Mamy sondaż: komu w Płocku ufamy, a komu nie monster_truck 13.01.10, 21:28

    Jak niby młodzi mają oceniać Płock skoro dobrej uczelni nie ma, trzeba wyjeżdżać do Wawy, Łodzi, Torunia, Bydgoszczy, Poznania itd. A po studiach nie ma gdzie pracować. No chyba że ktoś ma »

  • Mamy sondaż: komu w Płocku ufamy, a komu nie pirol6900 13.01.10, 22:39

    (...)Podpowiedź dla Mirosława Milewskiego przed tegorocznymi wyborami samorządowymi - najbardziej ufają mu płocczanie między 40. a 59. rokiem życia (57 proc.)z wykształceniem zasadniczym »

  • Mamy sondaż: komu w Płocku ufamy, a komu nie rafcioo1988 14.01.10, 13:26

    Ciekawe kto odpowiadal na te pytania w tym sadaz pewnie stano przed kosciolem i pytano? niech zrobia sadaż żetelny a nie takie cuś czytelnik żąda prawdey!!!!»