Urząd Miasta wydał właśnie 16. miejski zeszyt statystyczny, które podsumowuje dane o Płocku na koniec 2008 roku. Liczby, które zobaczyliśmy w tabelach z informacją o liczbie zarejestrowanych pojazdów, przerażają.
W latach 90. aut przybywało w Płocku kilka tysięcy rocznie. Granica 50 tysięcy została przekroczona w 1999 roku. Ratusz zarejestrował wówczas prawie 52 tys. pojazdów (aut osobowych, motocykli, ciężarówek, autobusów itd.). Rok później zaczęło przybywać ich kilka tysięcy rocznie. W 2008 roku została przekroczona kolejna granica - 100 tysięcy pojazdów. A na koniec tego roku ratuszowy wydział komunikacji miał w swojej ewidencji blisko 104 tysiące.
Już poza miejskim zeszytem statystycznym sprawdziliśmy, ile obecnie jest pojazdów w mieście, i okazało się, że ostatniego dnia w 2009 roku w Płocku było zarejestrowanych 113.627 pojazdów, z czego 81.119 to same samochody osobowe. Pod koniec stycznia zaś w mieście było już 114.205 pojazdów, w tym 81.554 aut osobowych.
Zbliżyliśmy się tym samym do liczby płocczan, których na koniec 2009 roku było 127.278. I to wszystkich, także zameldowanych tymczasowo. Gdyby odjąć tych ostatnich to moment wyrównania się liczy pojazdów z liczbą mieszkańców jest już naprawdę blisko. Bo płocczan na stałe zameldowanych żyje 123.350.
Zakładając, że tendencja rejestrowania kilku tysięcy pojazdów rocznie się utrzyma - moment wyrównania może nadejść nawet w przyszłym roku. Tym bardziej prawdopodobne, że liczba płocczan, w niewielkim stopniu, ale jednak systematycznie maleje.
Nie tylko możemy napisać, że statystycznie każda rodzina ma pojazd. Na pewno od jakiegoś czasu jest więcej aut osobowych niż kierowców. Na koniec roku w Płocku urząd wydał 64,3 tys. praw jazdy - blisko 20 tysięcy mniej niż zarejestrował samochodów osobowych.
Oczywiście to tylko zabawa liczbami, bo naturalne, że owe 81 tys. aut osobowych to również auta służbowe.
Zdaniem sekretarz miasta Krystyny Kowalewskiej sytuacja taka świadczy niewątpliwie o zamożności płocczan. Zresztą inne wskaźniki także pokazują, że mamy wypchane portfele.
Wszyscy płacimy fiskusowi podatki, samorząd ma w nich swój udział. Rocznie z tytułu tego udziału kasa ratusza otrzymuje od każdego statystycznego płocczanina tysiąc złotych!
Z jednej strony trzeba pamiętać, że to tylko statystyka. Pojazdy to również zarejestrowane skutery i jednoosiowe przyczepki. Z drugiej zarejestrowanie ponad 81 tys. samych samochodów osobowych powinno być sygnałem ostrzegawczym. Tylko niewielki odsetek z nich to np. stare porzucone gdzieś na podwórkach maluchy czy dostawcze żuki, których właścicielom nie opłaca się płacić za wyrejestrowane. Wprawdzie układ komunikacyjny Płocka wciąż pracuje zadziwiająco wydaje, ale tworzące się w godzinach szczytu pod Orlenem, na Kwiatka i Kolegialnej, a także w al. Jachowicza korki pokazują, że jego możliwości są jednak ograniczone.
Nie można powiedzieć, że dróg w Płocku nie przybywa. Pięć lat temu Płock miał 198 kilometrów ulic. Na koniec 2008 roku sieć drogowa miasta była o ponad 31 kilometrów dłuższa. Nie za dużo, ale zdecydowanie parkingów przybywa już tylko jak na lekarstwo.
Co również ciekawe - ten tłok na ulicach nie przekłada się na wzrost czy spadek poziomu bezpieczeństwa. Liczba kolizji oscyluje wokół 1,5 tys. takich zdarzeń rocznie, wypadków waha się między 220 a 260. Podobnie jest z rannymi.
Źródło: Gazeta Wyborcza Płock