Jak uczniowie z Borowiczek z Mi³oszem pisali
04.08.2011
, aktualizacja: 05.08.2011 09:46
Na kopercie napisa³am po prostu Czes³aw Mi³osz, laureat nagrody Nobla, Uniwersytet w Berkeley, Kalifornia - opowiada p³ocka nauczycielka i poetka Wanda Go³êbiewska, która razem z uczniami IV a ze szko³y podstawowej w Borowiczkach w latach 80. korespondowa³a z Mi³oszem
ZOBACZ TAK¯E
- Gdyby nie Anna Frank... (04-08-11, 20:30)
- Wanda Go³êbiewska (04-08-11, 20:31)
By³ grudzieñ 1980 r. Mi³osz niedawno zdoby³ Nagrodê Nobla. Do tej pory by³ w Polsce nieobecny, niemile widziano nawet wymienianie jego nazwiska, a kiedy ju¿ trzeba by³o, w publicznym obiegu mówi³o siê o nim np. „autor » Ocalenia «...”.
- Ale w takim normalnym obiegu by³ obecny. Czyta³am jego wiersze w wydaniach nielegalnych, paryskich. Dzieciom wpisywa³am je do pamiêtników - Wanda Go³êbiewska wymienia tytu³y: "Przy piwoniach" ("Piwonie kwitn± bia³e i ró¿owe,/A w ¶rodku ka¿dej, jak w pachn±cym dzbanie,/Gromady ¿uczków prowadz± rozmowê..."), "Ojciec obja¶nia" (Tam, gdzie ten promieñ równinny dotyka/I cieñ ucieka jakby bieg³ naprawdê,/Warszawa stoi...), "Ojciec w bibliotece" ("Wysokie czo³o, a nad nim zwichrzone/W³osy, na które s³oñca z okna pada...") - wspania³e wiersze zrozumia³e nawet dla dzieci.
Wróæmy do grudnia 1980. O Mi³oszu w Polsce w koñcu mo¿na mówiæ publicznie. - I w telewizji pokazali o nim film. Ogl±da³am go jak skamienia³a. A potem nie móg³ mi ten film, ten Mi³osz, jego poezja wyj¶æ z g³owy - ¶mieje siê pani Wanda. - Pewnego dnia powiedzia³am do uczniów z IV a - ¿e jest taki poeta, Mi³osz, mieszka w Kalifornii, uczy tam na uniwersytecie, jest Polakiem, dosta³ Nobla. I ¿e mo¿e by¶my do niego napisali. A dzieci na to - w porz±dku.
I po prostu napisali. ¯e serdecznie mu gratuluj±, ¿e znaj± jego "Poema naiwne" i to, jak opisywa³ w nich swoje dzieciñstwo, tatê, mamê. ¯e ucz± siê w IV klasie w Borowiczkach niedaleko P³ocka, blisko maj± Wis³ê, a tej zimy nie ma ¶niegu, choæ tak na niego czekaj±.
- Ca³y list pisali¶my wspólnie na tablicy, potem ja to wszystko przepisa³am na papier. Na kopercie napisa³am po prostu Czes³aw Mi³osz, laureat Nagrody Nobla, Uniwersytet w Berkley, Kalifornia - wspomina p³occzanka. - W styczniu 1981 roku przysz³a odpowied¼. Mi³osz nam odpisa³.
Czes³aw Mi³osz napisa³ na kopercie (z dwoma znaczkami po 40 centów) "IV a, Zb. (zapewne chodzi³o mu o zbiorcza) Szko³a Gminna, Borowiczki, woj. p³ockie". Nazwiska Wandy Go³êbiewskiej nie u¿y³. Koperta z Kalifornii powêdrowa³a wiêc do dyrektorskiego gabinetu.
- A dyrekcja jako¶ nie kwapi³a siê, ¿eby nas o tym poinformowaæ. Dopiero szkolna wo¼na powiedzia³a mi - "pani Wando, przecie¿ wy dostali¶cie list z Ameryki!". Wpad³am wiêc do dyrektora i mówiê, ¿e muszê ten list dostaæ, bo to przecie¿ do dzieci. ¯e jestem wychowawczyni±, wiêc list przyszed³ tak¿e do mnie. No i jako¶ mi go oddali. Koperta by³a otwarta.
Ale to by³y ju¿ szczegó³y - najwa¿niejsze, ¿e pewnego dnia na lekcjê Wanda Go³êbiewska przynios³a IV a odpowied¼ od noblisty z dalekiej Kalifornii. Co napisa³? Pierwszy list Czes³aw Mi³osz przes³a³ do dzieci z Borowiczek na papierze, który mia³ chyba specjalnie do takiej przyjacielskiej wymiany pozdrowieñ. Kartka by³a zadrukowana, na górze pisanym rêk± Mi³osza wierszem "Godziny" ("Jarz±ce s³oñce na li¶ciach, gorliwe buczenie trzmieli/Gdzie¶ z daleka, zza rzeki, senne gaworzenie..."). Na dole, napisane ju¿ na maszynie, angielskie t³umaczenie wiersza. A po¶rodku jasnym, niebieskim atramentem, pochylone w prawo, trudne do rozszyfrowania litery: "Najlepsze pozdrowienia dla ca³ej klasy IV a. Czes³aw Mi³osz. 7. I. 1981. Berkeley".
- I tak zaczê³a siê ta nasza korespondencja. Mo¿e niezbyt obfita, bo na przestrzeni kilku lat wymienili¶my trzy, mo¿e cztery listy. Ale za ka¿dym razem, kiedy pisali¶my czy dostawali¶my odpowiedzi, w klasie by³o wielkie ¶wiêto. Do pozdrowieñ do³±cza³y siê kolejne klasy, IV c, VII a... Pewnie dzieci nawet nie do koñca zdawa³y sobie sprawê, z kim tak naprawdê pisz±. Dla nich by³y to po prostu fajne lekcje. Po latach, kiedy spotyka³am moich uczniów, wspominali, ¿e lekcje, kiedy pisali¶my do Czes³awa Mi³osza, zapamiêtali ze szko³y najlepiej.
Do Kalifornii wêdrowa³y listy o ksi±¿kach, które dzieci przeczyta³y, o tym, które jego wiersze lubi± najbardziej, sz³y pocztówki z widokami Wis³y, raz nawet uczniowie zapakowali do koperty ³owick± wycinankê. - A z jego odpowiedzi najbardziej lubiê tê, kiedy pisze o ¶niegu - mówi Wanda Go³êbiewska. - Z roku 1983. Na papierze firmowym uniwersytetu. Dziêkuje w nim za pamiêæ i pisze, ¿e ma nadziejê, ¿e doczekali¶my siê ¶niegu, na który tak bardzo czekali¶my. I ¿e on, ¿eby zobaczyæ ¶nieg, musi wsi±¶æ do samochodu i dwie godziny jechaæ w góry Sierra Nevada. Bo w Kalifornii ¶niegu nie ma... Dla nas to by³o jasne przes³anie - Czes³aw Mi³osz jest takim normalnym, zwyk³ym cz³owiekiem i czasem te¿ têskni za ¶niegiem.
I dodaje: - Naprawdê nie rozumiem, dlaczego ludzie nie chc± czytaæ jego poezji. Przecie¿ by³... nazywam go zawsze tak± sekwoj± kalifornijsk±. Potê¿ny w posturze, potê¿ny w poezji. No i pisa³ za nas. Wszystko, czego nie potrafili¶my sobie u¶wiadomiæ, on nam u¶wiadomi³. Wszystko, co czuli¶my, a nie potrafili¶my wypowiedzieæ - wypowiedzia³. Mi³osz fascynuje mnie do dzi¶. Zachowa³am te wszystkie jego listy.
- Pisali¶my, pamiêtam - rozpromienia siê El¿bieta Ners, z domu Ko¼bia³, w latach 80. uczennica pani Wandy. - Pani Wandzia to w ogóle by³a dla nas nauczycielk± numer jeden, wspania³a kobieta. I faktycznie, Mi³osz j± bardzo fascynowa³. S³ali¶my do niego listy, on odpisywa³, ale szczegó³y... Wylecia³y niestety z pamiêci. O, pamiêtam, ¿e w³a¶nie z powodu pani Wandzi i tego pisania do Mi³osza poprosi³am rodzinê w Stanach, ¿eby przys³ali mi jego ksi±¿ki. Dosta³am paczk± kilka tomów poezji, po polsku, wydanej przez Poloniê. Uwielbia³am czytaæ te wiersze. No ale teraz ju¿ dawno do nich nie zagl±da³am... Zosta³a mi tylko jedna amerykañska ksi±¿ka Mi³osza. Resztê zabra³a siostra, kiedy wyje¿d¿a³a do Szwecji.
Teraz Wanda Go³êbiewska ma plan. Chce namówiæ szko³ê w Borowiczkach do pochwalenia siê, ¿e kiedy¶ jej uczniowie korespondowali z noblist±. Zrobiæ wystawê - listy i mo¿e pamiêtniki uczniów, które nauczycielka od deski do deski zapisywa³a jego wierszami. - Mam tylko nadziejê, ¿e uda mi siê do tych uczniów dotrzeæ. I ¿e zachowali te pamiêtniki! Mam nadziejê, ¿e przynios± je do szko³y.
- Ale w takim normalnym obiegu by³ obecny. Czyta³am jego wiersze w wydaniach nielegalnych, paryskich. Dzieciom wpisywa³am je do pamiêtników - Wanda Go³êbiewska wymienia tytu³y: "Przy piwoniach" ("Piwonie kwitn± bia³e i ró¿owe,/A w ¶rodku ka¿dej, jak w pachn±cym dzbanie,/Gromady ¿uczków prowadz± rozmowê..."), "Ojciec obja¶nia" (Tam, gdzie ten promieñ równinny dotyka/I cieñ ucieka jakby bieg³ naprawdê,/Warszawa stoi...), "Ojciec w bibliotece" ("Wysokie czo³o, a nad nim zwichrzone/W³osy, na które s³oñca z okna pada...") - wspania³e wiersze zrozumia³e nawet dla dzieci.
Wróæmy do grudnia 1980. O Mi³oszu w Polsce w koñcu mo¿na mówiæ publicznie. - I w telewizji pokazali o nim film. Ogl±da³am go jak skamienia³a. A potem nie móg³ mi ten film, ten Mi³osz, jego poezja wyj¶æ z g³owy - ¶mieje siê pani Wanda. - Pewnego dnia powiedzia³am do uczniów z IV a - ¿e jest taki poeta, Mi³osz, mieszka w Kalifornii, uczy tam na uniwersytecie, jest Polakiem, dosta³ Nobla. I ¿e mo¿e by¶my do niego napisali. A dzieci na to - w porz±dku.
I po prostu napisali. ¯e serdecznie mu gratuluj±, ¿e znaj± jego "Poema naiwne" i to, jak opisywa³ w nich swoje dzieciñstwo, tatê, mamê. ¯e ucz± siê w IV klasie w Borowiczkach niedaleko P³ocka, blisko maj± Wis³ê, a tej zimy nie ma ¶niegu, choæ tak na niego czekaj±.
- Ca³y list pisali¶my wspólnie na tablicy, potem ja to wszystko przepisa³am na papier. Na kopercie napisa³am po prostu Czes³aw Mi³osz, laureat Nagrody Nobla, Uniwersytet w Berkley, Kalifornia - wspomina p³occzanka. - W styczniu 1981 roku przysz³a odpowied¼. Mi³osz nam odpisa³.
Czes³aw Mi³osz napisa³ na kopercie (z dwoma znaczkami po 40 centów) "IV a, Zb. (zapewne chodzi³o mu o zbiorcza) Szko³a Gminna, Borowiczki, woj. p³ockie". Nazwiska Wandy Go³êbiewskiej nie u¿y³. Koperta z Kalifornii powêdrowa³a wiêc do dyrektorskiego gabinetu.
- A dyrekcja jako¶ nie kwapi³a siê, ¿eby nas o tym poinformowaæ. Dopiero szkolna wo¼na powiedzia³a mi - "pani Wando, przecie¿ wy dostali¶cie list z Ameryki!". Wpad³am wiêc do dyrektora i mówiê, ¿e muszê ten list dostaæ, bo to przecie¿ do dzieci. ¯e jestem wychowawczyni±, wiêc list przyszed³ tak¿e do mnie. No i jako¶ mi go oddali. Koperta by³a otwarta.
Ale to by³y ju¿ szczegó³y - najwa¿niejsze, ¿e pewnego dnia na lekcjê Wanda Go³êbiewska przynios³a IV a odpowied¼ od noblisty z dalekiej Kalifornii. Co napisa³? Pierwszy list Czes³aw Mi³osz przes³a³ do dzieci z Borowiczek na papierze, który mia³ chyba specjalnie do takiej przyjacielskiej wymiany pozdrowieñ. Kartka by³a zadrukowana, na górze pisanym rêk± Mi³osza wierszem "Godziny" ("Jarz±ce s³oñce na li¶ciach, gorliwe buczenie trzmieli/Gdzie¶ z daleka, zza rzeki, senne gaworzenie..."). Na dole, napisane ju¿ na maszynie, angielskie t³umaczenie wiersza. A po¶rodku jasnym, niebieskim atramentem, pochylone w prawo, trudne do rozszyfrowania litery: "Najlepsze pozdrowienia dla ca³ej klasy IV a. Czes³aw Mi³osz. 7. I. 1981. Berkeley".
- I tak zaczê³a siê ta nasza korespondencja. Mo¿e niezbyt obfita, bo na przestrzeni kilku lat wymienili¶my trzy, mo¿e cztery listy. Ale za ka¿dym razem, kiedy pisali¶my czy dostawali¶my odpowiedzi, w klasie by³o wielkie ¶wiêto. Do pozdrowieñ do³±cza³y siê kolejne klasy, IV c, VII a... Pewnie dzieci nawet nie do koñca zdawa³y sobie sprawê, z kim tak naprawdê pisz±. Dla nich by³y to po prostu fajne lekcje. Po latach, kiedy spotyka³am moich uczniów, wspominali, ¿e lekcje, kiedy pisali¶my do Czes³awa Mi³osza, zapamiêtali ze szko³y najlepiej.
Do Kalifornii wêdrowa³y listy o ksi±¿kach, które dzieci przeczyta³y, o tym, które jego wiersze lubi± najbardziej, sz³y pocztówki z widokami Wis³y, raz nawet uczniowie zapakowali do koperty ³owick± wycinankê. - A z jego odpowiedzi najbardziej lubiê tê, kiedy pisze o ¶niegu - mówi Wanda Go³êbiewska. - Z roku 1983. Na papierze firmowym uniwersytetu. Dziêkuje w nim za pamiêæ i pisze, ¿e ma nadziejê, ¿e doczekali¶my siê ¶niegu, na który tak bardzo czekali¶my. I ¿e on, ¿eby zobaczyæ ¶nieg, musi wsi±¶æ do samochodu i dwie godziny jechaæ w góry Sierra Nevada. Bo w Kalifornii ¶niegu nie ma... Dla nas to by³o jasne przes³anie - Czes³aw Mi³osz jest takim normalnym, zwyk³ym cz³owiekiem i czasem te¿ têskni za ¶niegiem.
I dodaje: - Naprawdê nie rozumiem, dlaczego ludzie nie chc± czytaæ jego poezji. Przecie¿ by³... nazywam go zawsze tak± sekwoj± kalifornijsk±. Potê¿ny w posturze, potê¿ny w poezji. No i pisa³ za nas. Wszystko, czego nie potrafili¶my sobie u¶wiadomiæ, on nam u¶wiadomi³. Wszystko, co czuli¶my, a nie potrafili¶my wypowiedzieæ - wypowiedzia³. Mi³osz fascynuje mnie do dzi¶. Zachowa³am te wszystkie jego listy.
- Pisali¶my, pamiêtam - rozpromienia siê El¿bieta Ners, z domu Ko¼bia³, w latach 80. uczennica pani Wandy. - Pani Wandzia to w ogóle by³a dla nas nauczycielk± numer jeden, wspania³a kobieta. I faktycznie, Mi³osz j± bardzo fascynowa³. S³ali¶my do niego listy, on odpisywa³, ale szczegó³y... Wylecia³y niestety z pamiêci. O, pamiêtam, ¿e w³a¶nie z powodu pani Wandzi i tego pisania do Mi³osza poprosi³am rodzinê w Stanach, ¿eby przys³ali mi jego ksi±¿ki. Dosta³am paczk± kilka tomów poezji, po polsku, wydanej przez Poloniê. Uwielbia³am czytaæ te wiersze. No ale teraz ju¿ dawno do nich nie zagl±da³am... Zosta³a mi tylko jedna amerykañska ksi±¿ka Mi³osza. Resztê zabra³a siostra, kiedy wyje¿d¿a³a do Szwecji.
Teraz Wanda Go³êbiewska ma plan. Chce namówiæ szko³ê w Borowiczkach do pochwalenia siê, ¿e kiedy¶ jej uczniowie korespondowali z noblist±. Zrobiæ wystawê - listy i mo¿e pamiêtniki uczniów, które nauczycielka od deski do deski zapisywa³a jego wierszami. - Mam tylko nadziejê, ¿e uda mi siê do tych uczniów dotrzeæ. I ¿e zachowali te pamiêtniki! Mam nadziejê, ¿e przynios± je do szko³y.
-
Ocena:
- s³abe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 g³osy
Najczê¶ciej czytane24 htydzieñ




wiêcej zdjêæ
