Na hemoroidy czopki Gąseckiego. Płockie zaduszki prasowe

Anna Lewandowska
02.11.2011 , aktualizacja: 02.11.2011 15:05
A A A Drukuj
Dziś dzień wspominania zmarłych... A przecież ci zmarli to byli żywi ludzie, tak jak stary Płock był żywym miastem. Ze starej prasy wychylają się pełnokrwiści mieszkańcy, jak pan Domb, który wszedł za kulisy teatru i dał do wiwatu humoryście, że się ze starozakonnych naśmiewa. Sami zresztą poczytajcie
A jeśli w lekturze dochowacie staranności, to nietrudno będzie zauważyć, że nasze problemy nie są w swej istocie różne od problemów przodków. I nazwiska pojawiają się dziś znane, i nazwy ulic. Za sprawą dawnych dziennikarzy tamten świat żyje równolegle z naszym. Choć na hemoroidy "w kanale odchodowym" stosujemy inne specyfiki, a w aptekach nie ma już pudru Dzidzi...

Uwaga! Pisownia superoryginalna.

"ECHA PŁOCKIE"

("Adres redakcji i administracji: Płock, Stary Rynek Nr 10")

Na pierwszej stronie gazety z czwartku 24 października 1907 r. redakcja składa wyjaśnienia. Wyraźnie z nich wynika, że już ponad 100 lat temu dochodziło do wycieku danych osobowych i przejmowania ich przez konkurencję.

„Od Redakcji. Przepraszamy prenumeratorów »Ech « za dwumiesięczną przerwę w wydawnictwie, ale zrobiliśmy to z konieczności. Bardzo ważne powody nas do tego zmusiły. Niektórych mniej zamożnych abonentów »Ech « uprzedziliśmy o tym listownie, obiecując przesyłanie za to naszego pisma dłużej po kwartale, licząc wydawnictwo nie na miesiące, lecz zawartością i liczbą numerów. Tymczasem zadziwiliśmy się mocno, gdy ktoś usłużny zamiast »Ech « wysłał naszym abonentom „Płocczanina”. Dziwimy się, jaką drogą przeszły adresy do wiadomości obcej redakcji, tembardziej, że nawet liczba wysyłanych egzemplarzy pod jedną opaską była wiadoma.

Oto przytaczamy dosłownie list, otrzymany przez nas od prenumeratorów z Łodzi, zbiorowych, po zaniżonej cenie abonentów »Ech «.

Szanowny Panie Redaktorze: Donoszę niniejszym, że odebrałem korespondentkę w której W. Pan zawiadamia, że »Echa” przez dwa miesiące nie będą wychodzić i choć zmartwiło mię to, przyjąłem do wiadomości. Naraz dziś d. 10 września odebrałem 3 egz. »Płocczanina «. Domyślam się, że czwarty egz. skradziono. Dalej donoszę, że »Płocczanina « więcej nie chcemy, bo pragniemy czekać aż W. Pan przyśle nam swe kochane »Echa «, bo te są jedynie zajęte dobrem ogólnem Narodu naszego, a nie bandytami i przeróżnemi głupstwami i kłótniami. Prosimy bardzo i kilka egzemplarzy pierwszego Numeru, bo »Echa” kochane składamy, a brak nam tego numeru. Łódź i t. d.”.

Na potwierdzenie troski o dobro ogólne zaraz pod tą notą od redakcji mamy informację: "Zebranie zarządu Macierzy Małorolnych odbędzie się 29 października, we wtorek, o godz. 10 rano w lokalu Tow. Rolniczego, a tegoż dnia o g. I-ej w południe liczniejsze zebranie osób, życzących sobie dokładniejszych informacji od Macierzy".

W kronice na stronie 5 znajdujemy potwierdzenie, że połączenia komunikacyjne z Płocka od dawna zajmowały mieszkańców i lokalną prasę. Aż zazdrość ogarnia, że dziś tak dobrych wieści dla naszych czytelników nie mamy: „ Kolej do Płocka. Gdy »Echa” przed 4 miesiącami zrobiły wzmiankę o kolei od Radziwia przez Sanniki wielu płocczan nazwało tę wiadomość kaczką, tymczasem dziś oświadczamy, że kolej ta będzie niezadługo na przestrzeni 87 wiorst, bo od Soczewki przez Radziwie, Gąbin, Sanniki do Łowicza. Kolej budować będzie akcyjne Towarzystwo, szerokości toru pięć stóp (...)”.

Ale już drożyzna nękała płocczan jak dziś. „Echa Płockie” pisały: „ Zboże drożeje. Żyto z górą 6 rb., przenica z górą 8 rb. za korzec, inne zboża również. Zboże drożeje pomimo trudnego frachtu, gdyż zboże odsyłają furmankami do Kutna, bo Wisła nie możliwie płytka i brak berlinek. Nic dziwnego gdy masa zboża idzie do Rosji. Znamy liczne przykłady kupna zboża do siewu na Wołyń. Pewien pan sam dla siebie kupił w Warszawie do siewu przenicy za 50 t. rb. Zboże siewne z Królestwa dobrze tam rodzi.

Zboże drożeje-ziemia drożeje, ceny ziemi przenoszą 4-5 t. rb. za włókę, tylko słabsze ziemie cenią się niżej 3-4 t. rb. za włókę. W płockiej gub. wiele majątków ziemskich zmieniło właścicieli, pomiędzy innemi Leksyn nabył pan W. Bagieński, Cybulin p. Wichrowski”. W dziale ogłoszeń znajdujemy niejako ciąg dalszy tej notki: „ Do sprzedania majątek ziem. wł. 14 dobrze zagospodarowany z inwet. żywym i martwym. Bliższa wiadomość w redakcji lub w Tow. rolniczem w Raciążu”.

I na koniec przeglądu "Ech" - reklama. Świadcząca, że szkodliwość używek nie jest sprawą wymyśloną dziś. Reklamę wyróżniono ramką: "Teroza jest jedyną Kawą bez narkotyków która delikatnością smaku, zapachu jak również pożywnością i łatwostrawnością przewyższa wszystkie gatunki kawy. Teroza podnosi zdolność trawienia, nie obciąża przewodu pokarmowego, gasi pragnienie, zaostrza apetyt i reguluje żołądek. (...) Przyrządzona dobrze jest wykwintnym, smacznym i zdrowym napojem. Kosztuje o połowę taniej od kawy zwyczajnej. Paczki po 5 kop., 10 kop., 25 kop. I 45 kop. Na każdej paczce jest sposób użycia i opinja Uniwersytetu lwowskiego (...). Wyłączna hurtowa sprzedaż na gub. płocką w składzie aptecznym A. GĄSECKIEGO w Płocku ul. Kolegialna. Na żądanie próbne pakiety - gratis".

"GŁOS PŁOCKI"

("Pismo poświęcone głównie sprawom miejscowym. Adres Redakcji i Administracji: Płock, ul. Grodzka Nr 1 dom Woldenberga, wejście przez bramę. Rękopismów nie zastrzeżonych nie zwraca się")

W numerze z 4 stycznia 1911 r. na pierwszej stronie gazeta informuje: „Od Nowego Roku redakcję naszego pisma objął Dr. Aleksander Maciesza”. Na widocznym miejscu jest frapujące ogłoszenie na całą szerokość strony. Oj, ktoś musiał winiarzowi mocno na odcisk nadepnąć: „100,000 franków wypłacę temu, ktoby dowiódł, że wino szampańskie marki »Luis de Bary « nie jest oryginalne francuskie. Względna taniość wypływa jedynie z oszczędności na cle przy importowaniu wina tego w beczkach. Hr. Louis de Barry, rue Lesage 17. Skład w Warszawie ul. Tamka nr 41”.

Za to w numerze z 1 listopada 1911 r. na najważniejszym miejscu mamy niewielkie ogłoszenie w ramce: "REJENT Eugeniusz Płoski otworzył kancelarję w gmachu sądu okręgowego w Płocku".

Zaraz pod nim jest spory tekst o tym, o czym i my często piszemy. Rzecz dotyczy drzew i ich ochrony: „ Topole przydrożne. Przejeżdżając szosą lub traktem, wysadzonym topolami, a nawet i wierzbami, łatwo zauważyć place lichych zbóż tak wielkie, jak daleko sięgają gałęzie drzew przydrożnych. Zauważyć także można, że drzewa sadzone wzdłuż szos i traktów, w ostatnich czasach, bardzo rzadko się przyjmują, tak jakby właściciele gruntów przydrożnych nie tylko odmawiali swej nad niemi opieki, ale chętnie patrzyli na niszczenie drzew, które im szkodę przynoszą. ( ) W powiecie płockim drzewa sadzą się po stronie rowu od pola, to też z trudnością się przyjmują i tutejsze trakty i szosy przeważnie pozbawione są drzew przydrożnych. Natomiast w powiecie Sierpskim sadzą przeważnie drzewa na burtach rowu od strony szosy. Tak posadzone drzewo szkody nikomu nie sprawia, więc też nikt go nie niszczy, a tym samym trakty w powiecie sierpskim zdobne są w piękne aleje wierzb i topoli. Myślę więc, że należałoby zmienić niepraktyczny i szkodliwy zwyczaj, a drzewa sadzić w sposób racjonalny”.

Wewnątrz numeru w rubryce "Z Płocka" mamy głównie informacje kulturalne. Narzekania na niemrawość płockiej publiki pobrzmiewają dziwnie znajomo.

Z Tow. Muzycznego. Czy wskutek złej pogody, czy też zbyt wielkiej odległości lokalu Tow. od centrum miasta, dość że w sobotę dn 28 października mniej niż poprzednio osób zebrało się na drugi z rzędu koncert historyczno-pedagogiczny. A szkoda, gdyż praca, którą podejmuje Tow. Muzyczne, urządzając tego rodzaju wieczory, jest pracą w całym znaczeniu tego słowa kulturalną i mogącą rozbudzić zainteresowanie się sztuką muzyczną wśród naszego ogółu, tak bardzo na te sprawy obojętnego (...)”.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy