Lany poniedziałek w Płocku. Wydarzyło się 30 marca...
Fot. Ireneusz Cieślak / AG
Lali wszędzie i wszystkich, bo taka jest tradycja lanego poniedziałku. Z czego? Z wiadra, butelki po płynie do mycia, pistoletu na wodę i setki innych przyrządów.
Kiedyś zwyczaj ten nazywał się: oblej albo wykup. Chłopcy polowali z wiadrami na niewiasty nawet trzy dni. Kto został porządnie zmoczony, temu powinno sprzyjać szczęście, bo oczyszczono go ze zła i chorób. Na wsiach swawoli nie było końca. Panny biegały mokre od stóp do głów. Liczba wylanych na dziewczę wiader świadczyła o jej powodzeniu. Jeśli więc którejś nie zmoczono, to bardzo się smuciła.
Dziś nie ma praktycznie możliwości wykupienia się od oblania wodą. Nawet jeśli ktoś nie chce, może być wszędzie przemoczony do suchej nitki. Już wczoraj po ulicach chodziły wodne gangi. Nie oszczędzają nikogo, ani młodych, ani starych. Chlup wodą na przechodnia i znikają.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów


