Pokolenie fonoholików, czyli komórkowe dzieci
14.10.2011
, aktualizacja: 14.10.2011 23:15
W czasie niedzielnego obiadu odbiera już piąte połączenie. Na lekcji pod ławką śle SMS-y. Nie chce wyłączyć komórki w kościele. Typowy nastoletni fonoholik - to właśnie wasze dziecko, rodzice, którzy nie wyłączacie swoich telefonów w czasie spaceru
Oto niepokojące objawy: dziecko przywiązuje wyjątkową wagę do swojego telefonu. Kiedy go nie ma ze sobą, jest nerwowe i niespokojne. Odczuwa nieustanną potrzebę kontaktu ze znajomymi. Ale przez telefon, tego bezpośredniego unika.
Na te rzeczy zalecają zwrócić uwagę eksperci skupieni wokół "Uwaga! Fonoholizm" - zainicjowanej przez firmę InternetQ Poland kampanii na rzecz przeciwdziałania nadmiernemu korzystaniu z telefonów komórkowych przez młodzież.
Nie ma życia bez komórki
W ramach kampanii TNS OBOP przeprowadził badania dotyczące zjawiska (przepytał 400 osób w wieku do 12 do 19 lat). I faktycznie, polskie nastolatki wypadły w nich na kompletnie ubezwłasnowolnione przez mały, świecący aparacik. Np. - co trzeci polski nastolatek nie wyobraża sobie dnia bez telefonu komórkowego. Prawie co trzeci wróciłby po telefon do domu. Ten sam odsetek wprawdzie by nie wracał, ale bez telefonu czułby niepokój.
Aż 60 proc. badanych przyznało, że wysyła SMS-y na lekcjach. Ba, 18 proc. nie przestaje nawet na klasówkach! 44 proc. korzysta z telefonu w trakcie rodzinnych posiłków, 28 proc. - w kinie czy w teatrze, 8 proc. - w kościele.
Zdecydowana większość przez telefon nie tylko rozmawia czy śle SMS-y. Ale także: robi zdjęcia i filmy, słucha muzyki i przegląda strony internetowe. Dlatego dla tej większości komórka to już nie narzędzie do komunikacji, a źródło rozrywki i coś, bez czego nie ma życia towarzyskiego.
Tomasz Płonkowski, udzielający się w kampanii "Uwaga! Fonoholizm" medioznawca, uważa: - Młodzież, wysyłając wiadomości SMS czy dzwoniąc, nie wymienia się informacjami, a buduje i podtrzymuje relacje z rówieśnikami. Oznacza to, że kontakt telefoniczny w niektórych sytuacjach może wypierać rozmowę bezpośrednią. Zamiast spotkania młodzi ludzie wybierają kontakt za pośrednictwem SMS-a lub wpisu na portalu społecznościowym, do którego mają dostęp za pośrednictwem komórki. Komórka staje się też centrum dostarczania rozrywki młodym ludziom, ale należy zadać sobie pytanie, na ile treści te, dostępne przez telefon, stanowią wartościowe źródło rozrywki pozwalające się zrelaksować i oderwać od codziennych zajęć.
Eksperci związani z kampanią ostrzegają, że jeśli nie zrobi się czegoś teraz, to już niedługo nie będziemy umieli rozmawiać z ludźmi, słuchać ich, szukać bezpośredniego kontaktu. Także wypowiadać się - a co za tym idzie - myśleć w złożony sposób. Tylko na skróty, jak w SMS-ach.
Rozmowa SMS-owa pierwsza
Jak wtedy by się żyło? Postanowiliśmy sprawdzić. I przeprowadzić rozmowę z ogólnopolską koordynatorką kampanii Małgorzatą Siewierską. Ale... przez SMS-y. Jedna wypowiedź - maksymalnie 140 znaków. Oto, jak nam poszło:
Milena Orłowska: Czy telefon to coś złego? Wydaje się, że po prostu ułatwia życie. Jak pralka.
Małgorzata Siewierska: Ułatwia, ale nie może go zdominować. Tymczasem dla 68 proc. nastolatków w Polsce oznacza on więcej niż narzędzie komunikacji.
Coś więcej? Czyli co?
- Bardzo ważne źródło rozrywki i utrzymywania kontaktów towarzyskich. Najczęściej deklarują to uczniowie gimnazjów, techników i liceów.
I to zubaża ich życie?
- Jeśli poszukują ich tylko w telefonie, kosztem kontaktu bezpośredniego z innymi ludźmi, to tak. 65 proc. korzysta z tel na lekcjach a 45 proc. podczas posiłku rodzinnego.
Czyli jeśli tego nie zatrzymamy, za np. 10 lat będziemy społeczeństwem, które nie widuje swoich przyjaciół? Nie potrafi rozmawiać twarzą w twarz?
- Może to być groźne dla rozwoju więzi społecznych. Nie eliminujmy telefonu z życia nastolatka, nauczmy, jak używać go rozważnie i wtedy, gdy to konieczne.
Tylko jak to zrobić? Dla wielu to jakby powiedzieć: od dziś ograniczamy prąd, wodę i powietrze.
- Wprowadźmy telefoniczny savoir-vivre w domu, szkole. Rozwijajmy zainteresowania dzieci. Zapraszam na www.uwagafonoholizm.pl. Tam podpowiadamy jeszcze więcej.
Na te rzeczy zalecają zwrócić uwagę eksperci skupieni wokół "Uwaga! Fonoholizm" - zainicjowanej przez firmę InternetQ Poland kampanii na rzecz przeciwdziałania nadmiernemu korzystaniu z telefonów komórkowych przez młodzież.
Nie ma życia bez komórki
W ramach kampanii TNS OBOP przeprowadził badania dotyczące zjawiska (przepytał 400 osób w wieku do 12 do 19 lat). I faktycznie, polskie nastolatki wypadły w nich na kompletnie ubezwłasnowolnione przez mały, świecący aparacik. Np. - co trzeci polski nastolatek nie wyobraża sobie dnia bez telefonu komórkowego. Prawie co trzeci wróciłby po telefon do domu. Ten sam odsetek wprawdzie by nie wracał, ale bez telefonu czułby niepokój.
Aż 60 proc. badanych przyznało, że wysyła SMS-y na lekcjach. Ba, 18 proc. nie przestaje nawet na klasówkach! 44 proc. korzysta z telefonu w trakcie rodzinnych posiłków, 28 proc. - w kinie czy w teatrze, 8 proc. - w kościele.
Zdecydowana większość przez telefon nie tylko rozmawia czy śle SMS-y. Ale także: robi zdjęcia i filmy, słucha muzyki i przegląda strony internetowe. Dlatego dla tej większości komórka to już nie narzędzie do komunikacji, a źródło rozrywki i coś, bez czego nie ma życia towarzyskiego.
Tomasz Płonkowski, udzielający się w kampanii "Uwaga! Fonoholizm" medioznawca, uważa: - Młodzież, wysyłając wiadomości SMS czy dzwoniąc, nie wymienia się informacjami, a buduje i podtrzymuje relacje z rówieśnikami. Oznacza to, że kontakt telefoniczny w niektórych sytuacjach może wypierać rozmowę bezpośrednią. Zamiast spotkania młodzi ludzie wybierają kontakt za pośrednictwem SMS-a lub wpisu na portalu społecznościowym, do którego mają dostęp za pośrednictwem komórki. Komórka staje się też centrum dostarczania rozrywki młodym ludziom, ale należy zadać sobie pytanie, na ile treści te, dostępne przez telefon, stanowią wartościowe źródło rozrywki pozwalające się zrelaksować i oderwać od codziennych zajęć.
Eksperci związani z kampanią ostrzegają, że jeśli nie zrobi się czegoś teraz, to już niedługo nie będziemy umieli rozmawiać z ludźmi, słuchać ich, szukać bezpośredniego kontaktu. Także wypowiadać się - a co za tym idzie - myśleć w złożony sposób. Tylko na skróty, jak w SMS-ach.
Rozmowa SMS-owa pierwsza
Jak wtedy by się żyło? Postanowiliśmy sprawdzić. I przeprowadzić rozmowę z ogólnopolską koordynatorką kampanii Małgorzatą Siewierską. Ale... przez SMS-y. Jedna wypowiedź - maksymalnie 140 znaków. Oto, jak nam poszło:
Milena Orłowska: Czy telefon to coś złego? Wydaje się, że po prostu ułatwia życie. Jak pralka.
Małgorzata Siewierska: Ułatwia, ale nie może go zdominować. Tymczasem dla 68 proc. nastolatków w Polsce oznacza on więcej niż narzędzie komunikacji.
Coś więcej? Czyli co?
- Bardzo ważne źródło rozrywki i utrzymywania kontaktów towarzyskich. Najczęściej deklarują to uczniowie gimnazjów, techników i liceów.
I to zubaża ich życie?
- Jeśli poszukują ich tylko w telefonie, kosztem kontaktu bezpośredniego z innymi ludźmi, to tak. 65 proc. korzysta z tel na lekcjach a 45 proc. podczas posiłku rodzinnego.
Czyli jeśli tego nie zatrzymamy, za np. 10 lat będziemy społeczeństwem, które nie widuje swoich przyjaciół? Nie potrafi rozmawiać twarzą w twarz?
- Może to być groźne dla rozwoju więzi społecznych. Nie eliminujmy telefonu z życia nastolatka, nauczmy, jak używać go rozważnie i wtedy, gdy to konieczne.
Tylko jak to zrobić? Dla wielu to jakby powiedzieć: od dziś ograniczamy prąd, wodę i powietrze.
- Wprowadźmy telefoniczny savoir-vivre w domu, szkole. Rozwijajmy zainteresowania dzieci. Zapraszam na www.uwagafonoholizm.pl. Tam podpowiadamy jeszcze więcej.
1
2
następne »
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień





