Sylwester w szpitalu też może być wesoły [FOTO, WIDEO]
01.01.2012
, aktualizacja: 01.01.2012 02:08
Plan był nieco szalony i karkołomny. Kiedy wszyscy będą się emocjonować zabawami sylwestrowymi w plenerze, my postanowiliśmy - niespodziewanie także dla nas samych - wprosić się na witanie Nowego Roku na... reumatologię. Do szpitala na Winiarach.
ZOBACZ TAKŻE
- Lampka szampana dla biegaczy (01-01-12, 19:12)
- Na Starym Rynku trwała gorąca zabawa prawie jak w Rio de Janerio (01-01-12, 18:51)
- Sylwester w ogniu (01-01-12, 08:33)
Godz. 20 - wpis na Facebooku. Tytuł krótki, ale bezpośredni: "Reumatologia - Sylwester 2011/2012".
Godz. 23 - wpis zdążyło polubić pięć osób. Dopiero wtedy i nam wpadł w oko.
Na jednej z nich sala szpitalna. Sala jak sala, ale jednak inna niż zawsze. Pod sufitem od drzwi do okna sznurek, a na nim kolorowe balony, inne na parapecie wpięte w bukiety kwiatów. Na stoliku mnóstwo owoców. Winogrona, banany, pomarańcze... I butelka z bezalkoholowym szampanem dla dzieci. Obok trzy panie, odświętnie ubrane, i pan - koszula z kołnierzykiem, krawat. Później okaże się, że to rodzina Anki: mama, ciocia i dziadek.
Godz. 23.05 - szybka reakcja: kiedy inni będą towarzyszyć imprezom w plenerze, na Starym Rynku, gdzie niebo o północy rozbłyśnie fajerwerkami, my pojedziemy na Winiary. Błyskawiczny kontakt z Anką i równie natychmiastowa odpowiedź: - "Czemu nie? Poczekajcie tylko chwilę, zapytamy pań pielęgniarek". Za moment telefon: "Zapraszamy".
Godz. 23.30 - jesteśmy na miejscu. Anka opowiada: - Z Emilią jesteśmy na reumatologii od 9 grudnia. Mamy nadzieję wrócić do domu w przyszłym tygodniu, ale wszystko zależy od wyników badań. Nowy Rok w naszej sali będą z nami jeszcze witać bratowa Emilii - Justyna (w poniedziałek ma urodzić dziecko), Edyta i Darek. Wszyscy pierwszy raz mamy sylwestra poza rodzinami. Skąd te balony? Siostra Emilii przywiozła, później same dokupiłyśmy jeszcze trochę w kiosku. Razem jest ze 40 sztuk. Same dmuchałyśmy.
Godz. 23.55 - obejrzyjcie i posłuchajcie sami:
Godz. 23.59 - akurat w tej sali nie ma telewizora, więc trzeba patrzeć na zegarki, zaczyna się odliczanie. 5, 4, 3, 2, 1, jest!
Północ - kilka kilometrów dalej, pod ratuszem, strzelają "miejskie" fajerwerki. Na Winiarach huk jak diabli. Ale większość pacjentów śpi. Na reumatologii też. Nasza piątka wychodzi na balkon, już w dresach, piżamach, by obejrzeć rozbłyski nad Wisłą, sami mają zimne ognie.
"Cicho sza!" - napominają się nawzajem, przypominając, że panie pielęgniarki prosiły, by nie obudzić współpacjentów. I składają sobie życzenia, przede wszystkim: "Zdrowia!".
Godz. 0.30 - "A o której wrzucicie tekst do internetu?" - dopytują i deklarują "Poczekamy". Na koniec przekonują: "W szpitalu też można wesoło witać Nowy Rok. I zawierać przyjaźnie, które na pewno potrwają bardzo długo. A, i jeszcze jedno: rano zdejmiemy balony i wszystkie zaniesiemy na oddział dziecięcy".
Czego może życzyć "Gazeta"? Mnóstwa zdrowia! I szybkiego powrotu do bliskich.
Godz. 23 - wpis zdążyło polubić pięć osób. Dopiero wtedy i nam wpadł w oko.
Widzimy, że Anka, autorka, dołączyła 15 fotek
Na jednej z nich sala szpitalna. Sala jak sala, ale jednak inna niż zawsze. Pod sufitem od drzwi do okna sznurek, a na nim kolorowe balony, inne na parapecie wpięte w bukiety kwiatów. Na stoliku mnóstwo owoców. Winogrona, banany, pomarańcze... I butelka z bezalkoholowym szampanem dla dzieci. Obok trzy panie, odświętnie ubrane, i pan - koszula z kołnierzykiem, krawat. Później okaże się, że to rodzina Anki: mama, ciocia i dziadek.
Godz. 23.05 - szybka reakcja: kiedy inni będą towarzyszyć imprezom w plenerze, na Starym Rynku, gdzie niebo o północy rozbłyśnie fajerwerkami, my pojedziemy na Winiary. Błyskawiczny kontakt z Anką i równie natychmiastowa odpowiedź: - "Czemu nie? Poczekajcie tylko chwilę, zapytamy pań pielęgniarek". Za moment telefon: "Zapraszamy".
Godz. 23.30 - jesteśmy na miejscu. Anka opowiada: - Z Emilią jesteśmy na reumatologii od 9 grudnia. Mamy nadzieję wrócić do domu w przyszłym tygodniu, ale wszystko zależy od wyników badań. Nowy Rok w naszej sali będą z nami jeszcze witać bratowa Emilii - Justyna (w poniedziałek ma urodzić dziecko), Edyta i Darek. Wszyscy pierwszy raz mamy sylwestra poza rodzinami. Skąd te balony? Siostra Emilii przywiozła, później same dokupiłyśmy jeszcze trochę w kiosku. Razem jest ze 40 sztuk. Same dmuchałyśmy.
Godz. 23.55 - obejrzyjcie i posłuchajcie sami:
Godz. 23.59 - akurat w tej sali nie ma telewizora, więc trzeba patrzeć na zegarki, zaczyna się odliczanie. 5, 4, 3, 2, 1, jest!
Północ - kilka kilometrów dalej, pod ratuszem, strzelają "miejskie" fajerwerki. Na Winiarach huk jak diabli. Ale większość pacjentów śpi. Na reumatologii też. Nasza piątka wychodzi na balkon, już w dresach, piżamach, by obejrzeć rozbłyski nad Wisłą, sami mają zimne ognie.
"Cicho sza!" - napominają się nawzajem, przypominając, że panie pielęgniarki prosiły, by nie obudzić współpacjentów. I składają sobie życzenia, przede wszystkim: "Zdrowia!".
Godz. 0.30 - "A o której wrzucicie tekst do internetu?" - dopytują i deklarują "Poczekamy". Na koniec przekonują: "W szpitalu też można wesoło witać Nowy Rok. I zawierać przyjaźnie, które na pewno potrwają bardzo długo. A, i jeszcze jedno: rano zdejmiemy balony i wszystkie zaniesiemy na oddział dziecięcy".
Czego może życzyć "Gazeta"? Mnóstwa zdrowia! I szybkiego powrotu do bliskich.
A Wy jak witaliście Nowy Rok? Napiszcie. A może macie fajne filmy? Czekamy: listy@plock.agora.pl
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Sylwester w szpitalu też może być wesoły [FOTO,...
emila123w
01.01.12, 03:10
jeżeli ktos sie umie bawic ...to sie umie bawic wszędzie ....»
-
Sylwester na oddziale wewnetrznym św Trójcy.
aniashirlej
05.01.12, 14:12
Na oddziale wewnętrznym w szpitalu świętej Trójcy też Pacjenci się bawili. Był szampan czyli woda z źródełka :). Była zabawa na całego. Młodzi z starszymi się bawili. »
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć
