Sylwester w szpitalu też może być wesoły [FOTO, WIDEO]

Piotr Augustyniak
01.01.2012 , aktualizacja: 01.01.2012 02:08
A A A Drukuj
W oczekiwaniu na północ: Edyta, Emilia, Anka i Darek Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta W oczekiwaniu na północ: Edyta, Emilia, Anka i Darek
Plan był nieco szalony i karkołomny. Kiedy wszyscy będą się emocjonować zabawami sylwestrowymi w plenerze, my postanowiliśmy - niespodziewanie także dla nas samych - wprosić się na witanie Nowego Roku na... reumatologię. Do szpitala na Winiarach.
Nic nie smakule lepiej od bezalkoholowego szampana
Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta
Nic nie smakule lepiej od bezalkoholowego szampana
Zimne ognie na balkonie reumatologii
Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta
Zimne ognie na balkonie reumatologii
ZOBACZ TAKŻE
Godz. 20 - wpis na Facebooku. Tytuł krótki, ale bezpośredni: "Reumatologia - Sylwester 2011/2012".

Godz. 23 - wpis zdążyło polubić pięć osób. Dopiero wtedy i nam wpadł w oko.

Widzimy, że Anka, autorka, dołączyła 15 fotek



Na jednej z nich sala szpitalna. Sala jak sala, ale jednak inna niż zawsze. Pod sufitem od drzwi do okna sznurek, a na nim kolorowe balony, inne na parapecie wpięte w bukiety kwiatów. Na stoliku mnóstwo owoców. Winogrona, banany, pomarańcze... I butelka z bezalkoholowym szampanem dla dzieci. Obok trzy panie, odświętnie ubrane, i pan - koszula z kołnierzykiem, krawat. Później okaże się, że to rodzina Anki: mama, ciocia i dziadek.

Godz. 23.05 - szybka reakcja: kiedy inni będą towarzyszyć imprezom w plenerze, na Starym Rynku, gdzie niebo o północy rozbłyśnie fajerwerkami, my pojedziemy na Winiary. Błyskawiczny kontakt z Anką i równie natychmiastowa odpowiedź: - "Czemu nie? Poczekajcie tylko chwilę, zapytamy pań pielęgniarek". Za moment telefon: "Zapraszamy".

Godz. 23.30 - jesteśmy na miejscu. Anka opowiada: - Z Emilią jesteśmy na reumatologii od 9 grudnia. Mamy nadzieję wrócić do domu w przyszłym tygodniu, ale wszystko zależy od wyników badań. Nowy Rok w naszej sali będą z nami jeszcze witać bratowa Emilii - Justyna (w poniedziałek ma urodzić dziecko), Edyta i Darek. Wszyscy pierwszy raz mamy sylwestra poza rodzinami. Skąd te balony? Siostra Emilii przywiozła, później same dokupiłyśmy jeszcze trochę w kiosku. Razem jest ze 40 sztuk. Same dmuchałyśmy.

Godz. 23.55 - obejrzyjcie i posłuchajcie sami:



Godz. 23.59 - akurat w tej sali nie ma telewizora, więc trzeba patrzeć na zegarki, zaczyna się odliczanie. 5, 4, 3, 2, 1, jest!

Północ - kilka kilometrów dalej, pod ratuszem, strzelają "miejskie" fajerwerki. Na Winiarach huk jak diabli. Ale większość pacjentów śpi. Na reumatologii też. Nasza piątka wychodzi na balkon, już w dresach, piżamach, by obejrzeć rozbłyski nad Wisłą, sami mają zimne ognie.



"Cicho sza!" - napominają się nawzajem, przypominając, że panie pielęgniarki prosiły, by nie obudzić współpacjentów. I składają sobie życzenia, przede wszystkim: "Zdrowia!".

Godz. 0.30 - "A o której wrzucicie tekst do internetu?" - dopytują i deklarują "Poczekamy". Na koniec przekonują: "W szpitalu też można wesoło witać Nowy Rok. I zawierać przyjaźnie, które na pewno potrwają bardzo długo. A, i jeszcze jedno: rano zdejmiemy balony i wszystkie zaniesiemy na oddział dziecięcy".

Czego może życzyć "Gazeta"? Mnóstwa zdrowia! I szybkiego powrotu do bliskich.

A Wy jak witaliście Nowy Rok? Napiszcie. A może macie fajne filmy? Czekamy: listy@plock.agora.pl



Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów