Muzyczny świat Maksymiliana

Małgorzata Siuta
2009-07-08 , aktualizacja: 08.07.2009 21:27
A A A Drukuj
Niewidomy, utalentowany chłopiec z Płocka mógłby po raz kolejny jechać na międzynarodowy konkurs pianistyczny. Mógłby też dalej kształcić się w szkole muzycznej. Nie wiadomo, czy mu się to uda
Niewidomy pianista ma teraz szansę zagrać w Kanadzie
Fot. Tomasz Niesłuchowski / AG
Niewidomy pianista ma teraz szansę zagrać w Kanadzie
O Maksymilianie Chlewińskim pisaliśmy już ponad rok temu. 18-letni chłopak urodził się jako wcześniak, jest całkowicie niewidomy. Na dodatek cierpi na autyzm. Jego światem jest muzyka, za pomocą której potrafi przekazać to, co czuje. A grając, przy okazji zachwyca wszystkich.

Muzyka interesowała Maksymiliana od zawsze. Ponieważ był niewidomy od urodzenia, wszystkie zabawki, które kupowali mu rodzice, były zabawkami grającymi. Pewnego razu wśród nich pojawiło się maleńkie pianinko, potem trochę większe i większe. Maks zaczął grać ze słuchu. Potem trafił do ogniska muzycznego w Spółdzielczym Domu Kultury. Gdy miał siedem lat, zdał egzamin do szkoły muzycznej w Płocku. Pedagodzy obawiali się jednak, że nie podołają pracy z tak chorym uczniem. Chłopak trafił do I Prywatnej Szkoły Muzycznej w Płocku. Od kilku lat uczy się w szkole dla niewidomych w Laskach. Po wakacjach pójdzie do drugiej klasy szkoły zawodowej.

Rok temu pisaliśmy o sukcesach Maksymiliana. Wyliczaliśmy, że w swoim krótkim życiu zdążył już zagrać m.in. w Japonii, w nowojorskiej Carnegie Hall, w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Przez kilkanaście miesięcy przybyło kolejnych występów. Chłopak wystąpił m.in. na otwarciu Ogólnopolskiej Sceny Muzyka Niepełnosprawnego. Jej inauguracja odbyła się w Filharmonii Narodowej. Młodego muzyka oklaskiwała prezydentowa Maria Kaczyńska. W kilku stacjach telewizyjnych pojawiły się reportaże o chłopcu. W Płocku jego gry można było niedawno posłuchać w Domu Darmstadt.

Teraz Maksymilian zakwalifikował się do udziału w II edycji Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego dla Pianistów Niepełnosprawnych. Poprzednia, w której również uczestniczył, odbyła się cztery lata temu w Japonii. We wrześniu tego roku muzycy z całego świata zjadą się do Vancouver w Kanadzie. Nie wiadomo, czy dołączy do nich Maksymilian. - Sprawa wymyka nam się spod kontroli - żali się Bogdan Chlewiński, ojciec chłopca. - Do tej pory wyjazdy sponsorowała głównie szkoła w Laskach. Jeśli nie sama, to pomagała znaleźć sponsorów. Teraz i szkołę dotknął kryzys. O pieniądze musimy postarać się sami.

Wyjazd kosztuje dużo. Na same bilety na samolot potrzeba ok. 8 tys. zł. Maksymilian nie jest w stanie lecieć sam. Ktoś musi się nim opiekować. Taki wydatek to dla rodziców chłopca ogromna suma. Zwłaszcza że mają na utrzymaniu jeszcze dwójkę dzieci. Młodsza z córek też wymaga specjalnej opieki. Cierpi na dziecięce porażenie mózgowe, nie chodzi sama, wymaga rehabilitacji. Rodzina żyje w malutkim mieszkaniu w bloku, w bardzo skromnych warunkach.

- Być może odejdzie koszt pobytu w Kanadzie - dodaje Bogdan Chlewiński. - O zasponsorowanie zakwaterowania zwróciliśmy się do organizatorów festiwalu. Jeszcze nie dostaliśmy odpowiedzi.

Ale nie brak pieniędzy na wyjazd jest teraz największym zmartwieniem rodziny. - Maksymilian już rok temu skończył w Laskach szkołę muzyczną pierwszego stopnia - opowiada jego tata. - Przez kolejny rok szkolny dzięki dobrej woli nauczycieli uczęszczał tam na konsultacje. Ale chcielibyśmy go kształcić dalej, w szkole muzycznej drugiego stopnia. Niestety, nie ma takiej możliwości.

W Laskach istnieje tylko szkoła muzyczna pierwszego stopnia. Niedawno Maksymilian zdał egzamin do szkoły drugiego stopnia w Płocku. - Wygląda na to, że sytuacja się powtórzy i tak jak wtedy, gdy był małym chłopcem, mimo zdanego egzaminu nie rozpocznie nauki w szkole - mówi tata Maksa. - Okazuje się, że przepisy wymagają, aby z dzieckiem niepełnosprawnym pracował specjalnie przeszkolony nauczyciel. A takiego w Płockiej szkole nie ma. Szkoda zaprzepaścić to, czego Maksymilian nauczył się przez lata. Mamy nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto pomoże nam w opłaceniu prywatnych lekcji u muzyków, aby syn mógł dalej kształcić się muzycznie.

W płockiej szkole muzycznej tłumaczą, że sprawa nie jest jeszcze przesądzona. Ich zdaniem brak nauczyciela z odpowiednimi kwalifikacjami to tylko jeden problem, któremu na dodatek można byłoby zaradzić. - Ale jest jeszcze druga sprawa - mówi dyrektor szkoły Mikołaj Burakowski. - Maksymilian uczy się jeszcze w Laskach. Zajęcia u nas mógłby mieć najwyżej w piątki. Osiem godzin ciągłych lekcji to nie jest komfortowa sytuacja ani dla ucznia, ani dla nauczyciela. Sugerowałem rodzicom chłopca, aby najpierw skończył szkołę w Laskach, a potem przyszedł do nas. Jest zdolny, nadrobiłby te dwa lata. A poza tym sprawa nie jest jeszcze zamknięta. Z rodzicami chłopca jestem umówiony na rozmowę w sierpniu.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy