Nasze rakiety w światowej czołówce

Mariusz Sepioło
05.09.2010 , aktualizacja: 05.09.2010 19:51
A A A Drukuj
Trzy medale na mistrzostwach świata modeli kosmicznych i jedno, bardzo ważne zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata w Modelarstwie. Jego liderem został właśnie płocczanin - Wojciech Krzywiński.
Wojciech Krzywiński i jego kosmiczny model
Wojciech Krzywiński i jego kosmiczny model
Najpierw pod koniec sierpnia na Mistrzostwach Świata Modeli Kosmicznych w Irig w Serbii drużyna łączona, w której składzie znalazł się Wojciech Krzywiński, sięgnęła po srebro. Drużynie juniorów z Płocka przypadły krążki - w różnych konkurencjach - brązowe i srebrne. A teraz, podczas zawodów modelarskiego Pucharu Świata w Belgradzie, już sam Krzywiński zdobył 1. miejsce i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej na dwa konkursy przed końcem sezonu.

Krzywiński modelarstwem kosmicznym interesuje się od dziecka, od ponad 50 lat. - A od 1983 r. jeżdżę z rakietami na różnego rodzaju zawody. Przez ten czas zbudowałem 28 modeli, które zawsze zdobywały trofea - wspominał rok temu w "Gazecie", na chwilę po zdobyciu trzeciej lokaty w klasyfikacji Pucharu Świata. - Sędziowie, kiedy mają mi wręczyć kolejny medal, żartują, że mają mnie już dość.

Zawody w Serbii były dla Wojciecha Krzywińskiego już dziesiątymi mistrzostwami świata w życiu. - Jeżdżę po świecie od 20 lat - mówi. - Moja rola jest podwójna. Raz jestem zawodnikiem, innym razem instruktorem. Szkolę młodych, żeby w przyszłości także odnosili takie sukcesy.

Krzywiński przyznaje jednak, że dzisiaj młodzież ma inne zainteresowania. - Taka pasja jak moja już nigdy się nie powtórzy - mówi. - Młodzi przychodzą, chcą się uczyć modelarstwa. Ale nikt nie poświęca temu całego swojego czasu, energii. Modele nie są już tak popularne, jak kiedyś.

Do umiejętności, które dziś przynoszą mu sukcesy na całym świecie, Krzywiński dochodzi dzięki mozolnemu treningowi. - Modelarstwo to czasochłonna dziedzina - tłumaczy. - Żeby dojść do wysokiego poziomu, trzeba przepracować na modelem minimum 500 godzin. Jest taka zasada: żeby być modelarzem, trzeba mieć cierpliwość, i odwrotnie - cierpliwość wyrabia się w pracy nad modelem.

Cała praca może jednak pójść na marne. Podczas zawodów zdarzają się wypadki, eksplozje. W Serbii taki wypadek zdarzył się też Wojciechowi Krzywińskiemu. - Wybuchł silnik, i już po rakiecie - wspomina. - W takim momencie nie liczy się kosztów, straconych pieniędzy. Szkoda tylko czasu i pracy włożonej w rakietę.

Kolejne zawody modelarskiego Pucharu Świata 8 października w Lublanie (Słowenia). Wojciech Krzywiński też tam będzie. - Zrobię wszystko, żeby nie stracić prowadzenia - obiecuje.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy