Sum olbrzym w Wiśle oraz antyterroryści na Nowym Rynku. Wydarzyło się w drugim tygodniu lipca...
Najpierw ogromny sum połknął haczyk, a potem przez prawie godzinę holował po Wiśle łódkę z dwójką wędkarzy. Gdy po morderczej walce znalazł się w końcu na łódce, okazało się, że ma ponad dwa metry. Złowiony na zwykłą rosówkę sum gigant to zdobycz Roberta Kopra, płockiego wędkarza z 23-letnim stażem, z zawodu handlowca, który poluje tylko na rekordowe okazy.
- Łowiliśmy z łódki na Wiśle, w okolicach płockiego mostu - opowiadał nam szczęśliwy. - Poczułem branie, zaciąłem, a potem zaczęła się zabawa w holowanie. Ten olbrzym woził nas tak z 40 minut.
Kiedy w końcu przy pomocy haka udało się go wciągnąć na łódkę, wyszło na jaw, że to największy okaz w wędkarskiej karierze Roberta Kopra. Miał 208 cm długości i ponad 51 kg wagi! Żeby go zabrać do domu, potrzebny był samochód dostawczy.
Na miejscu wielki sum został oprawiony, poporcjowany oraz rozdzielony wśród znajomych i rodziny. Sam wędkarz nie wie, jak smakuje jego zdobycz, bo... ryb nie jada.
- Załapałem się na złoty medal Polskiego Związku Wędkarskiego - mówi z dumą. - Ale dla mnie prawdziwym wyzwaniem jest pobicie rekordu Polski, który wynosi 70 kg.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów


